Średnia pensja przebiła oczekiwania. Ale w przemyśle stało się coś dziwnego
W czerwcu wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw rosły szybciej, niż spodziewał się rynek. To w połączeniu z hamującą inflacją sprawiło, że zwiększyła się siła nabywcza przeciętnej pensji. W danych GUS widać jednak konsekwentny spadek liczby etatów. Pojawia się w nich też zagadka.

Ostatni miesiąc pierwszej połowy 2026 r. sprawił pracującym małą niespodziankę. Przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw okazało się bowiem nieco wyższe, niż spodziewali się rynkowi analitycy. Wyniosło 9401 zł i 58 gr brutto, co oznacza wzrost o 5,9 proc. względem czerwca 2025 r. (r/r) – wynika z najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego.
Realne płace w czerwcu przyspieszyły
Średnia oczekiwań ekspertów, wyznaczająca tzw. konsensus rynkowy, była nieco niższa i wskazywała na wzrost rzędu 5,5 proc. r/r.
Nieco wyższy od przewidywań wzrost nominalnych wynagrodzeń w połączeniu z dość zaskakującym spowolnieniem dynamiki cen w minionym miesiącu (inflacja wyhamowała do 2,5 proc. r/r) spowodował, że w ujęciu realnym dynamika wynagrodzeń przyspieszyła – z 2,5 do 3,3 proc. Inaczej mówiąc: w porównaniu z czerwcem 2025 r. siła nabywcza przeciętnego wynagrodzenia była o 3,3 proc. większa.

Rynek pracy pozostaje więc wsparciem dla wzrostu konsumpcji, chociaż w całym drugim kwartale 2026 r. przeciętna dynamika realnej płacy spowolniła do 2,7 proc. z 3,8 proc. w pierwszym kwartale 2026 r. – czytamy w komentarzu Centrum Analiz PKO BP.
Mocny wzrost nominalnych wynagrodzeń zauważalny był w czerwcu także w skali miesiąca – w porównaniu z majem płace zwiększyły się o 2,5 proc. Ten wzrost, jak tłumaczą statystycy, wynikał z dodatkowych wypłat m.in. nagród, premii, w tym kwartalnych, rocznych, uznaniowych, a także nagród jubileuszowych (które obok wynagrodzeń zasadniczych również zaliczane są do składników wynagrodzeń). Konkretnie chodzi tu o wypłaty premii dla górników, które spowodowały, że w sekcji Górnictwo i wydobywanie czerwcowe wypłaty były o połowę wyższe niż miesiąc wcześniej.
"Czerwcowe dane potwierdzają, że rynek pracy pozostaje umiarkowanym wsparciem dla konsumpcji, a jednocześnie nie generuje presji inflacyjnej."
Rekordowo mocny przemysł
Choć oczywiście swoje dołożyły „zwyczajne” podwyżki wynagrodzeń.
Jak zauważają analitycy Credit Agricole wzrost dynamiki wynagrodzeń w czerwcu w porównaniu z majem miał szeroki zakres i – poza górnictwem – został odnotowany m.in. w przetwórstwie przemysłowym i budownictwie.
Sygnalizuje to utrzymywanie się umiarkowanej presji płacowej w sektorze przedsiębiorstw – oceniają eksperci Credit Agricole.
Szczególnie interesująco prezentują się dane na temat płac w najliczniejszej pod względem zatrudnienia sekcji gospodarki – przetwórstwie przemysłowym.

Zdaniem analityków Banku Pekao czerwcowe przyspieszenie dynamiki wynagrodzeń to wręcz wyłącznie efekt mocnego wzrostu płac właśnie w przetwórstwie przemysłowym, które dołożyło do ogólnego odczytu 0,5 pkt proc.
Wynagrodzenia w tej sekcji wzrosły o solidne 6,6 proc. r/r, co oznacza przyspieszenie względem maja o aż 1,5 pkt. proc. i kontrybucję do czerwcowego odczytu w wysokości 0,5 pkt. proc. Jednocześnie jest to najmocniejszy czerwcowy w przetwórstwie odczyt od co najmniej 2010 r. (do wtedy sięgają dane GUS) – zauważają ekonomiści Pekao w komentarzu.
I szczerze przyznają, że wszelkie analizowane przez nich potencjalne powody takiego ruchu płac w przetwórstwie... nie znajdują uzasadnienia w danych.
Pierwsza hipoteza, mówiąca o przyspieszeniu płac z uwagi na mocną produkcję, jest ich zdaniem sprzeczna z wynikami produkcji sprzedanej za czerwiec. Z kolei druga, zakładająca premie i podwyżki o dużej skali w jednym bądź kilku zakładach produkcyjnych, nie ma odzwierciedlenia w doniesieniach medialnych, zresztą żadna z planowanych tego rodzaju wypłat nie mogła mieć aż tak wyraźnego wpływu na płace.
Niemniej, wobec braku alternatyw skłaniamy się ku tej drugiej hipotezie – być w może w czerwcu nastąpiła kumulacja wypłat świadczeń pieniężnych na rzecz premii lub odpraw, które trudno było uchwycić prognozującym z uwagi na ograniczoną jawność tego typu informacji. W związku z tym uważamy, że wyskok płac w przetwórstwie to zjawisko jednorazowe – zakładają analitycy Pekao.
Zwracają przy tym uwagę, że gdyby odjąć efekt przetwórstwa, to poniedziałkowe dane byłyby w dużej mierze spójne z ich prognozą dla płac na bieżący rok, a jeżeli efekt okaże się jednorazowy, to lipiec przyniesie wyraźną korektę na dynamice wynagrodzeń – w dół.
Ich zdaniem średnioroczna dynamika wynagrodzeń wyniesie w 2026 r. ok. 5,5 proc. – mimo że opublikowane właśnie dane wspierają tezę, że może ona być wyższa (konsensus rynkowy też zakłada wyższe tempo wzrostu płac w tym roku – o ok. 6 proc. r/r, a najnowszy Raport o inflacji autorstwa NBP mówi nawet o 6,4 proc. r/r).
Nie zmienia to głównych przesłanek stojących za tendencją spadkową na płacach – popyt na pracę utrzymuje się na relatywnie niskim poziomie, inflacja zaskakuje po niższej stronie, co jest idealnym zestawem warunków do dalszego obniżania się tempa wzrostu płac – prognozują analitycy Pekao.
O wynagrodzeniach z innej strony na Bizblog Spider's Web
Zatrudnienie na spadkowej trajektorii
Zgodne z oczekiwaniami ekspertów okazały się natomiast dane na temat zatrudnienia. Według najnowszych statystyk w czerwcu w sektorze przedsiębiorstw pracowało nieco ponad 6 mln 375 tys. osób. W porównaniu z majem ubyło zaledwie 2,1 tys. etatów, co w skali kraju jest wartością na tyle małą, że nie uwzględnia się tej zmiany w dynamice m/m.
Inaczej jednak wygląda sytuacja na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy. W ujęciu r/r, czyli w porównaniu z sytuacją sprzed roku, ubytki są dość znaczne. Ujemna dynamika (-0,9 proc. r/r) zatrudnienia, którą zaraportował w poniedziałek GUS, przekłada się na przeszło 60 tys. etatów – o tyle było ich mniej w porównaniu z czerwcem 2025 r.

Trajektoria zatrudnienia kształtuje się niemal idealnie pomiędzy tymi z lat 2024 i 2025, co w najbliższym czasie nie powinno ulec zmianie – komentują analitycy Pekao.
Pierwsze teksty o gospodarce i biznesie publikował w latach 90. w „Pulsie Biznesu”. Pracował w „Życiu” i „Życiu Warszawy”, a po powrocie do „PB” został redaktorem prowadzącym. Współtworzył i kierował miesięcznikiem „EduFakty” oraz dwumiesięcznikiem „Uczę Nowocześnie”, organizował konferencje i wykładał. W 2017 r. pracował w redakcjach ekonomicznych WP, rok później trafił do „Forbesa”. Absolwent dziennikarstwa UW oraz studiów podyplomowych z polityki pieniężnej i bankowości centralnej (INE PAN, NBP).