Równość płacowa panuje w Gorlicach. Reszta Polski niech się uczy
Znaleźliśmy w Polsce miejsce idealne, gdzie gender pay gap nie istnieje. Ale są też na mapie naszego kraju obszary, a w gospodarce całe branże, w których pod względem wynagrodzeń kobiety biją mężczyzn na głowę, a luka płacowa związana z płcią ma wartość ujemną.

Wbrew popularnej narracji sytuacja, w której kobiety zarabiają więcej niż mężczyźni, nie jest w Polsce rzadkością. Analiza danych Głównego Urzędu Statystycznego na temat mediany zarobków w poszczególnych powiatach (i miastach na ich prawach) pokazuje, że taka sytuacja dotyczy ok. 19 proc. z nich. Inaczej mówiąc: w prawie co piątym powiecie w Polsce to panie zarabiają więcej od panów, co oznacza, że luka płacowa tam występuje, tyle że ujemna (więcej o tym, czym ona jest i jak ją liczymy, piszemy na końcu).
Tu kobiety zarabiają więcej
Największy „płacowy matriarchat” widać wśród pracujących mieszkańców powiatu żuromińskiego, w którym mediana wynagrodzeń kobiet jest o prawie 1,1 tys. zł wyższa niż w przypadku płci przeciwnej. Luka płacowa – w tym przypadku ujemna, bo górą są wynagrodzenia pań – sięga tam 18 proc., co czyni powiat żuromiński liderem na skalę ogólnopolską.
W odpowiedzi na pytanie o przyczyny takiego stanu rzeczy może pomóc rzut oka na strukturę przemysłu w tym regionie.
Żuromin to polskie zagłębie drobiarskie i rolnicze. Wielu mężczyzn pracuje tam w fermach, przetwórstwie mięsa i rolnictwie indywidualnym. W tych branżach oficjalne zarobki rejestrowane są na bardzo niskim, często równym płacy minimalnej, poziomie. Z kolei kobiety częściej cieszą się ze stabilniejszych i lepiej płatnych (także oficjalnie) zajęć.
O 10-11 proc. więcej od panów zarabiają też mieszkanki powiatów biłgorajskiego i nowotarskiego. Tam lokalny biznes prywatny płaci mężczyznom, nierzadko pracownikom fizycznym, relatywnie niewiele, często też w granicach płacy minimalnej. W efekcie to kobiety – dzięki m.in. stabilnym etatom w edukacji, urzędach, bankach czy szpitalach – stają się lokalną elitą finansową.

Męska dominacja
W pozostałych ponad 300 powiatach rzeczywiście panuje „płacowy patriarchat”, choć niekiedy różnice są niewielkie. Jest jednak faktem, że w zdecydowanej większości Polski zarobki mężczyzn przewyższają uposażenia kobiet.
Najbardziej jaskrawe tego przykłady, z luką płacową sięgającą kilkudziesięciu procent, znajdujemy w obszarach mocno uprzemysłowionych, szczególnie tam, gdzie gospodarczym silnikiem jest górnictwo.
Trzy pierwsze miejsca – Polkowice, Lubin i Głogów – to terytorium KGHM. Sytuację w Łęcznej napędza Bogdanka, w Bełchatowie elektrownia PGE, a Jastrzębie, Rybnik, Wodzisław czy Żory to królestwo JSW i górnośląskiego górnictwa. W miedziowym trójkącie mediana zarobków mężczyzn wynosi 12-13 tys. zł brutto. W pozostałych zagłębiach węglowych i energetycznych męskie pensje również szybują wysoko. A że kobiety, nie dość, że nie fedrują na przodku, ale raczej w ogóle nie zjeżdżają pod ziemię, to wykonywanie tej naprawdę ciężkiej i niebezpiecznej pracy zostaje w rękach panów. Podobnie jak okraszone całą masą dodatków wynagrodzenia.

Powyższe ilustracje, obrazujące dwa płacowe bieguny polskiej rzeczywistości, uświadamiają, że luka płacowa w Polsce niekoniecznie wynika z tego, że pracodawca w tym samym biurze płaci kobiecie mniej ze względu na jej płeć – często powodem jest rodzaj dominującego w regionie przemysłu, a niekiedy decyduje to, czy w danym miejscu stoi kopalnia, czy kurza ferma. Warto o tym pamiętać w dyskusjach o nierównościach płac, ponieważ wyciąganie z nich wniosków w oderwaniu od lokalnej specyfiki może prowadzić na manowce.
Gorlicki ewenement
Jest też w Polsce miejsce idealne – przynajmniej z punktu widzenia zróżnicowania wynagrodzeń pod względem płci. A właściwie jego braku, bo w powiecie gorlickim, o którym mowa, takowe nie istnieje – nie ma tam gender pay gap, bo mediana zarobków mieszkańców jest jednakowa dla kobiet i mężczyzn. Wprawdzie jest niższa od mediany zarobków w całej Polsce o ok. 850 zł (czyli o ponad 11 proc.), jednak równa dla obu płci: połowa pań i połowa panów zarabia tam więcej (a pozostali mniej) niż 6,6 tys. zł brutto miesięcznie. To jedyne miejsce w Polsce, gdzie nie występuje luka płacowa.
Bastiony kobiet
Nie jest prawdą, że kobiety zarabiają mniej we wszystkich branżach. Statystycy GUS naliczyli sześć sekcji PKD, w których mediana wynagrodzeń kobiet przewyższa medianę wynagrodzeń mężczyzn. Wziąwszy pod uwagę, że analizie poddali 20 sekcji PKD, daje to równe 30 proc. z ujemną luką płacową (czyli wyższymi wynagrodzeniami kobiet).

Panie na budowie
Największa różnica dotyczy mediany wynagrodzeń w budownictwie – w przypadku pań jest ona aż o 37 proc. wyższa niż u panów.
Wytłumaczenia tej, być może zaskakującej na pierwszy rzut oka, sytuacji powinniśmy szukać w zjawisku nazywanym przez statystyków strukturalną segregacją zawodową (zwaną też segregacją stanowiskową lub pionową). Pod tą nieprzyjemnie kojarzącą się nazwą kryje się nierówny podział pań i panów na różnych szczeblach hierarchii zawodowej.
W budownictwie przytłaczająca większość pracowników to mężczyźni, i to oni – niemal wyłącznie – zajmują się pracą fizyczną (są murarzami, tynkarzami, pomocnikami budowlanymi itp.), za którą dostają bardzo niewielkie pieniądze – przynajmniej oficjalnie. Według GUS mediana zarobków mężczyzn w tej branży to równe 5 tys. zł.
Tymczasem kobiety, których w budowlance pracuje stosunkowo niewiele, zwykle nie zaczynają w niej kariery od noszenia worków z cementem czy obsługiwania młota pneumatycznego; z reguły mają wyższe wykształcenie i trafiają od razu na stanowiska specjalistyczne, biurowe, inżynieryjne lub menedżerskie. I to właśnie ten tzw. efekt elity, za którym stoją również kierowniczki projektów, architektki, projektantki instalacji, kosztorysantki, specjalistki ds. zamówień i BHP czy w końcu księgowe, prawniczki i kadrowe w firmach deweloperskich i wykonawczych, powoduje, że mediana ich zarobków mocno, bo o ponad 1,8 tys. zł, odbiega od mediany wynagrodzeń pracujących w tej branży mężczyzn.
Jak widać, ujemna luka płacowa w budownictwie nie oznacza więc, że kobieta-murarz zarabia więcej niż mężczyzna-murarz; świadczy raczej o tym, że przeciętna kobieta pracująca w tej branży pełni funkcje wymagające wyższych kwalifikacji (a tym samym lepiej płatne) niż przeciętny mężczyzna.
W lesie i na morzu kobiety górą
Takich niekojarzących się z kobietami branż, w których deklasują mężczyzn pod względem zarobków, jest więcej. Największy rozstrzał znajdziemy jednak nie na poziomie głównych sekcji PKD, lecz w ich podkategoriach, czyli działach. A konkretnie w dziale pod nazwą Leśnictwo i pozyskiwanie drewna, gdzie mediana wynagrodzeń mężczyzn przekracza 17 tys. zł (tak wysokie mediany zarobków w leśnictwie wynikają zapewne z jednorazowych wypłat w Lasach Państwowych w styczniu). W przypadku kobiet wartość ta jest o blisko 2,7 tys. zł wyższa – zarobki połowy z nich przekraczają 19,7 tys. zł.
Przyczyn tej nierównowagi powinniśmy upatrywać – podobnie jak w przypadku budowlanki – we wspomnianej strukturalnej segregacji zawodowej. W Lasach Państwowych (i ich spółkach) mężczyźni stanowią przytłaczającą większość personelu wykonawczego, w tym robotników leśnych i pilarzy, których zarobki – choć bardzo wysokie w tym konkretnym okresie premiowym – ciągną statystykę mężczyzn w dół. Kobiety w leśnictwie to niemal wyłącznie wyższa kadra inżynieryjna, wyspecjalizowane laborantki, główne księgowe oraz menedżerki zarządzające strukturami nadleśnictw.
Bliźniacza sytuacja dotyczy innego działu gospodarki kojarzonego raczej z mężczyznami – rybactwa. Choć pensje są w tym przypadku uderzająco niższe niż w leśnictwie, ujemna luka płacowa jest wyraźna: mediana zarobków mężczyzn to niespełna 5,4 tys. zł, a kobiet – ponad 6,2 tys. zł. Różnica prawie 837 zł oznacza ujemną lukę płacową rzędu 15,5 proc. – o tyle wyższe są w rybactwie zarobki kobiet.
Więcej o wynagrodzeniach na stronach Bizblog Spider's Web
Reklama, ścieki i komputery
Branż, w których z punktu widzenia wysokości wypłaty lepiej być kobietą jest znacznie więcej i można je znaleźć w wielu sektorach gospodarki. Na przykład w komunalnym (Pobór, uzdatnianie i dostarczanie wody: mediana zarobków mężczyzn wynosi niecałe 7876 zł, u kobiet to 8090 zł; Odprowadzanie i oczyszczanie ścieków: mężczyźni – 8,1 tys. zł, kobiety – 8,3 tys. zł), ale też w branży kreatywnej, w której teoretycznie powinna być większa elastyczność płacowa, to kobiety zarabiają więcej (Produkcja filmów, nagrań wideo i muzycznych: mediana u mężczyzn to 7895 zł, u kobiet – 8447 zł; Reklama, badanie rynku i public relations: mężczyźni – 8,2 tys. zł, kobiety – ponad 8,7 tys. zł), albo w niektórych usługach, też niekoniecznie kojarzących się z kobietami (Naprawa komputerów i artykułów użytku osobistego: mediana zarobków mężczyzn równa jest w tym dziale płacy minimalnej, czyli nieco ponad 4,8 tys. zł, a kobiet – o ponad 284 zł więcej, co oznacza ich 6-procentową przewagę).
Powyższe dane pokazują, że – wbrew stereotypom – polski rynek pracy nie jest jednowymiarowy. Okazuje się, że w wielu przypadkach przewaga płacowa znacznie bardziej niż od płci, zależy od struktury stanowisk charakterystycznych dla konkretnej branży.
Czym jest luka płacowa i jak ją liczymy?
W debacie publicznej często mylimy dwa pojęcia. Pierwsze to nielegalna dyskryminacja – czyli sytuacja, w której kobieta i mężczyzna na identycznym stanowisku dostają inne pensje. Drugie to statystyczna luka płacowa (którą analizujemy w tym tekście). To wskaźnik strukturalny, który pokazuje różnice między zarobkami wszystkich pracujących w danej zbiorowości (np. branży czy powiecie) kobiet i mężczyzn.
Podczas gdy oficjalny, międzynarodowy wskaźnik Eurostatu bazuje na przeciętnych zarobkach, w naszej analizie posłużyliśmy się danymi GUS opartymi na medianie. Dzięki temu uzyskaliśmy obraz wolny od zniekształceń, jakie tworzą zarobki wąskiej grupy najlepiej opłacanych menedżerów, i pokazujemy sytuację bliższą realiom przeciętnych Polaków.
Aby nasze wyliczenia luki płacowej były zgodne z międzynarodowymi standardami, jako punkt odniesienia przyjęliśmy zarobki mężczyzn. Wynik dodatni, np. 10 proc., oznacza, że mediana zarobków kobiet jest niższa niż mężczyzn (o 10 proc.). Wynik ujemny, np. -5 proc., oznacza sytuację odwrotną: zarobki kobiet przewyższają zarobki mężczyzn (o 5 proc.).
W skali całego kraju luka płacowa wynosi ok. 4 proc. Oznacza to, że na każde 100 zł zarobione przez mężczyznę, kobieta otrzymuje statystycznie 96 zł.
Dane wykorzystane w tekście, które posłużyły nam również do obliczeń, pochodzą z publikacji Głównego Urzędu Statystycznego zatytułowanej „Rozkład wynagrodzeń w gospodarce narodowej w styczniu 2026 r.”, która ukazała się na początku lipca 2026 r.
Pierwsze teksty o gospodarce i biznesie publikował w latach 90. w „Pulsie Biznesu”. Pracował w „Życiu” i „Życiu Warszawy”, a po powrocie do „PB” został redaktorem prowadzącym. Współtworzył i kierował miesięcznikiem „EduFakty” oraz dwumiesięcznikiem „Uczę Nowocześnie”, organizował konferencje i wykładał. W 2017 r. pracował w redakcjach ekonomicznych WP, rok później trafił do „Forbesa”. Absolwent dziennikarstwa UW oraz studiów podyplomowych z polityki pieniężnej i bankowości centralnej (INE PAN, NBP).