Pensje przestały szybko rosnąć. GUS pokazał, co dzieje się na rynku pracy
Przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w maju wyniosło 9173,24 zł brutto. To o 5,8 proc. więcej niż rok wcześniej, ale mniej, niż zakładał rynkowy konsensus. Ekonomiści spodziewali się wzrostu płac o 6 proc. Dane o zatrudnieniu nie przyniosły niespodzianki, choć trudno uznać je za dobre. W firmach nadal ubywa etatów.

Przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw wyniosło w maju 6377,4 tys. etatów – podał GUS. To o 0,1 proc. mniej niż w kwietniu i o 0,9 proc. mniej niż w maju 2025 r.
Na pierwszy rzut oka nie wygląda to jak gwałtowne załamanie. Majowe dane potwierdzają jednak trend, który widać od dłuższego czasu: firmy nie zwalniają masowo, lecz bardzo ostrożnie podchodzą do zwiększania zatrudnienia. Część z nich redukuje etaty stopniowo, część po prostu nie uzupełnia wakatów.

Płace rozczarowały tylko lekko, ale kierunek jest jasny
Najważniejsza liczba w najnowszym odczycie GUS to 5,8 proc. Tyle wyniósł nominalny wzrost przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia brutto w sektorze przedsiębiorstw w porównaniu z majem ubiegłego roku. Rynek spodziewał się 6 proc., więc dane są minimalnie słabsze od oczekiwań.

W ujęciu miesięcznym spadek był znacznie wyraźniejszy. Przeciętna pensja była o 3,8 proc. niższa niż w kwietniu. GUS tłumaczy to jednak przede wszystkim kalendarzem wypłat dodatkowych świadczeń, a nie nagłym pogorszeniem sytuacji pracowników.
Spadek przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w maju 2026 r. względem poprzedniego miesiąca wynikał z braku lub mniejszej skali dodatkowych wypłat, które wystąpiły w poprzednim miesiącu, m.in. nagród, bonusów i premii, w tym kwartalnych, rocznych, motywacyjnych, uznaniowych, a także nagród jubileuszowych – wskazał GUS.
To ważne zastrzeżenie, bo miesięczne dane o płacach w sektorze przedsiębiorstw potrafią mocno falować. W jednym miesiącu średnią podbijają premie, nagrody i wypłaty roczne, w kolejnym ten efekt znika.
Więcej na temat wynagrodzeń w Bizblogu Spider's Web:
Nie zmienia to jednak faktu, że presja płacowa wyraźnie słabnie. Jeszcze niedawno dwucyfrowe wzrosty wynagrodzeń były na rynku pracy normą. Dziś tempo wzrostu płac zbliża się do poziomów jednocyfrowych i coraz wyraźniej oddala od popandemicznego oraz poinflacyjnego szczytu.
To nie jest pensja „przeciętnego Polaka”
Warto pamiętać, że dane GUS nie pokazują wynagrodzeń wszystkich pracujących. Sektor przedsiębiorstw obejmuje głównie firmy zatrudniające co najmniej 10 osób, działające w określonych branżach. W statystyce nie ma więc m.in. mikrofirm, dużej części sektora publicznego czy wielu pracowników usług nierynkowych.
GUS podał, że prezentowane dane dotyczą podmiotów sektora przedsiębiorstw, który jest tylko częścią gospodarki narodowej. To dlatego przeciętna pensja z komunikatu GUS często jest wyższa niż wynagrodzenie, które wielu pracowników widzi na własnym pasku płac.
Mimo tego wskaźnik jest bardzo ważny dla ekonomistów, banków i rynków finansowych. Pokazuje, czy firmy nadal mocno podbijają wynagrodzenia, czy zaczynają hamować. A to ma znaczenie dla inflacji, decyzji RPP i kondycji konsumentów.
Najmocniej płacą technologia, energetyka i eksperci
Z tablic GUS wynika, że najwyższe przeciętne wynagrodzenia w maju były w informacji i komunikacji. W tej branży przeciętna pensja wyniosła 15581,16 zł brutto i była o 7,1 proc. wyższa niż rok wcześniej.
Wysoko pozostaje też działalność profesjonalna, naukowa i techniczna, gdzie przeciętne wynagrodzenie wyniosło 12504,35 zł brutto. W tym przypadku roczny wzrost sięgnął 7,9 proc., czyli był jednym z najwyższych w całym zestawieniu.
Powyżej 12 tys. zł brutto znalazła się również energetyka. W sekcji wytwarzanie i zaopatrywanie w energię elektryczną, gaz, parę wodną i gorącą wodę przeciętne wynagrodzenie wyniosło 12136,22 zł brutto.
Najniższe wynagrodzenia GUS odnotował w zakwaterowaniu i gastronomii. Tam przeciętna pensja wyniosła 6783,58 zł brutto.
Etatów ubywa szczególnie w przemyśle i górnictwie
Dane o zatrudnieniu są zgodne z medianą prognoz, ale ich wymowa pozostaje słaba. W sektorze przedsiębiorstw było w maju o 0,9 proc. mniej etatów niż rok wcześniej. W okresie od stycznia do maja przeciętne zatrudnienie wyniosło 6382,1 tys. etatów i było o 1 proc. niższe niż rok wcześniej.
Najmocniejszy roczny spadek widać w górnictwie i wydobywaniu, gdzie przeciętne zatrudnienie było o 5,5 proc. niższe niż przed rokiem. W przetwórstwie przemysłowym, czyli największej części sektora przedsiębiorstw, zatrudnienie spadło o 1,4 proc. r/r. To ważny sygnał, bo przemysł jest jednym z najlepszych barometrów koniunktury.
Są jednak branże, w których zatrudnienie rośnie. W dostawie wody, gospodarowaniu ściekami i odpadami oraz rekultywacji było ono o 3,7 proc. wyższe niż rok wcześniej. W zakwaterowaniu i gastronomii wzrost wyniósł 1,7 proc.
Kredytobiorcy mogą odetchnąć, choć jeszcze ostrożnie
Majowe dane GUS nie pokazują kryzysu na rynku pracy. Pokazują raczej zmianę fazy. Pracownicy nadal zarabiają więcej niż rok wcześniej, ale tempo wzrostu płac jest niższe od oczekiwań. Firmy nadal zatrudniają miliony osób, lecz liczba etatów powoli spada.
Dla pracowników oznacza to mniejszą siłę negocjacyjną niż w latach, gdy firmy mocno konkurowały o ręce do pracy. Dla przedsiębiorców to z kolei sygnał, że presja kosztowa może słabnąć, choć poziom wynagrodzeń nadal jest wysoki.
To także dobra wiadomość dla kredytobiorców. Rada Polityki Pieniężnej przy decyzjach o stopach procentowych patrzy nie tylko na inflację i tempo wzrostu PKB, ale również na sytuację na rynku pracy, w tym właśnie na dynamikę wynagrodzeń. Jeżeli płace rosną bardzo szybko, może to podtrzymywać presję inflacyjną, szczególnie w usługach. Gdy tempo wzrostu wynagrodzeń słabnie, argumentów za utrzymywaniem wysokich stóp procentowych robi się mniej.
Nie oznacza to automatycznie szybkich obniżek stóp. RPP będzie czekać także na kolejne dane o inflacji i kondycji gospodarki. Ale majowy odczyt GUS jest jednym z tych sygnałów, które mogą wzmacniać nadzieje kredytobiorców na łagodniejszą politykę pieniężną w kolejnych miesiącach.
Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.