REKLAMA

Bezrobocie spada, ale liczby nie kłamią. GUS opublikował ważne dane

Choć bezrobocie spadło w maju poniżej 6 proc., w ciągu ostatnich 12 miesięcy przybyło w Polsce ponad 133 tys. bezrobotnych. Mimo iż z roku na rok osób bez pracy u nas przybywa, inne państwa o takich statystykach mogą pomarzyć.

polska bezrobocie
REKLAMA

Oficjalne dane Głównego Urzędu Statystycznego potwierdziły z grubsza wcześniejsze doniesienia resortu pracy na temat bezrobocia. W maju 2026 r. bez pracy pozostawało w Polsce, jak wynika ze statystyk urzędów, 915,9 tys. osób – tylu przynajmniej było w nich zarejestrowanych jako osoby bezrobotne. To o 18,4 tys. mniej, niż pokazywały dane za kwiecień. W związku z tym obniżyła się też w Polsce tzw. stopa bezrobocia rejestrowanego – z 6 proc. w kwietniu do 5,9 proc. w minionym miesiącu.

REKLAMA

Choć liczby wędrują w górę...

Trudno jednak dopatrywać się w tych doniesieniach powodów do świętowania: dziwne byłoby, gdyby w maju, kiedy rozkręcają się sezonowe prace na polach, w budowlance, gastronomii czy turystyce, bezrobotnych przybyło, a stopa bezrobocia wzrosła. Poniższa ilustracja pokazuje jednak, że w 2026 r. sytuacja wygląda gorzej, niż jeszcze rok czy dwa lata temu.

W maju 2025 r. też mogliśmy zauważyć spadek bezrobocia o 0,1 pkt proc. wobec kwietnia, jednak sam wskaźnik znalazł się wtedy znacznie niżej, niż obecnie – wynosił 5,1 proc., czyli o 0,8 pkt proc. mniej niż w minionym miesiącu.

REKLAMA

Więcej na temat sytuacji na polskim rynku pracy w Bizblog Spider's Web

REKLAMA

Lepiej uzmysławiają to liczby bezwzględne – w maju 2025 r. w polskich urzędach pracy zarejestrowanych było niespełna 783 tys. bezrobotnych, rok później takich osób było o ponad 133 tys. więcej. To o kilkanaście tysięcy więcej, niż populacje Piły i Zamościa razem wzięte.

W ujęciu procentowym to wzrost o 17 proc. – o tyle zwiększyła się w ciągu minionych 12 miesięcy liczba osób bez pracy w Polsce.

Jeszcze gorzej prezentują się statystyki dotyczące tych bezrobotnych, którzy nie mogą liczyć na wsparcie państwa: w minionym miesiącu bez prawa do zasiłku pozostawało bez mała 800 tys. bezrobotnych – o prawie 140 tys. (czyli ponad 21 proc.) więcej niż rok wcześniej. W podobnym tempie (ponad 22 proc. w skali roku) przybywa też osób, które pozostają bez pracy dłużej niż rok – w maju było ich ponad 367 tys., co oznacza wzrost o 60 tys. Najszybciej jednak, choć to stosunkowo niewielka grupa, przybyło bezrobotnych absolwentów – w ich przypadku wzrost przekroczył 30 proc. r/r.

REKLAMA

...inni wciąż mogą nam zazdrościć

Powyższe dane trudno uznać za pozytywne, szczególnie gdy samemu którąś z tych statystyk się tworzy, lub dotyczy ona bliskich. Jednak z punktu widzenia makro nic wielkiego się na rodzimym rynku pracy nie dzieje, a majowe dane, nieodbiegające zresztą od przewidywań analityków, pozostają w ujęciu miesięcznym zgodne z sezonowym wzorcem. Z nieco odleglejszej perspektywy widać jednak, że sytuacja na rynku pracy, choć – o czym zapewniają ekonomiści – pozostaje stabilna, ulega jednak pewnemu ochłodzeniu.

Co nie znaczy, że w Polsce dzieje się pod tym kątem źle na tle innych państw – wręcz przeciwnie. Statystyki Eurostatu, choć mierzą bezrobocie inną miarą niż GUS (jednak wspólną dla wszystkich badanych krajów), i pokazują rzeczywistość z nieco większym od niego opóźnieniem (ostatnie dane za kwiecień) pokazują, że inni mogą nam sytuacji na rynku pracy – w kontekście bezrobocia – pozazdrościć.

REKLAMA

W kwietniu (dane za maj ukażą się za kilka dni) spośród wszystkich krajów UE jedynie w Bułgarii i Danii bezrobocie (rozumiane jako udział bezrobotnych w ludności aktywnej zawodowo) było wyższe niż w Polsce. Przeciętnie zaś w UE tak mierzone bezrobocie było dwukrotnie większe niż u nas.

REKLAMA
Bartosz Krzyżaniak
Redaktor

Pierwsze teksty o gospodarce i biznesie publikował w latach 90. w „Pulsie Biznesu”. Pracował w „Życiu” i „Życiu Warszawy”, a po powrocie do „PB” został redaktorem prowadzącym. Współtworzył i kierował miesięcznikiem „EduFakty” oraz dwumiesięcznikiem „Uczę Nowocześnie”, organizował konferencje i wykładał. W 2017 r. pracował w redakcjach ekonomicznych WP, rok później trafił do „Forbesa”. Absolwent dziennikarstwa UW oraz studiów podyplomowych z polityki pieniężnej i bankowości centralnej (INE PAN, NBP).

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA