REKLAMA

Rynek pracownika się kończy. Wiemy, gdzie wciąż są wakaty

Zapotrzebowanie na pracowników jest na tle poprzednich lat ograniczone – tak ekonomiści PKO BP komentują najnowsze doniesienia statystyczne GUS. Sytuacja różni się jednak w zależności od branży, a także regionu Polski.

Rynek pracownika się kończy. Wiemy, gdzie wciąż są wakaty
REKLAMA

Pod koniec I kwartału 2026 r. było w Polsce nieco ponad 100 tys. wolnych miejsc pracy. To więcej niż jeszcze trzy miesiące wcześniej (o 14,4 tys.), ale mniej (o ok. 800) niż rok wcześniej – wynika z opublikowanych kilka dni temu danych Głównego Urzędu Statystycznego.

W związku z tym tzw. wskaźnik wolnych miejsc pracy (pokazuje ich udział w sumie obsadzonych i nieobsadzonych miejsc pracy) nieznacznie w Polsce wzrósł – do 0,81 proc.

REKLAMA

Zdaniem ekonomistów PKO BP wskazuje to na „stopniowe kończenie okresu spadku popytu na pracę i bardzo ograniczony jego wzrost”.

Popyt na pracę, czyli co?

W tym miejscu warto się na chwilę zatrzymać, bo w odniesieniu do pracy pojęcia „popyt” i „podaż” mogą być mylnie interpretowane. Intuicyjnie popyt na pracę może być odbierany jako zapotrzebowanie (tworzone przez potencjalnych pracowników) na zdobycie zatrudnienia. Tymczasem pracownicy w tym równaniu są stroną podażową. Popyt na pracę tworzą natomiast instytucje i firmy: to one zgłaszają zapotrzebowanie na usługę (czyjąś pracę) tworząc wakaty.

REKLAMA

Jeśli w tym równaniu górą jest popyt (więcej etatów niż chętnych do pracy), mówimy o niedoborze pracowników czy wręcz „rynku pracownika”, czemu zwykle towarzyszy szybki wzrost płac. To sytuacja dobrze nam znana z niedalekiej przeszłości, gdy wynagrodzenia przez długi czas rosły w dwucyfrowym tempie.

Kiedy zaś podaż pracy przewyższa popyt, mamy do czynienia z sytuacją odwrotną, której efektem jest m.in. wzrost bezrobocia – chętnych do podjęcia pracy jest więcej, niż pracodawcy oferują miejsc pracy.

REKLAMA

Niska temperatura rynku

Dane GUS pokazują w ostatnich latach stopniowy odwrót od rynku pracownika w bardziej zrównoważone rejony. Ekonomiści PKO BP zwracają uwagę, że popyt na pracę pozostaje niski, a pomijając okres pandemii najniższy od 2017 r., co – ich zdaniem – potwierdza „ograniczone na tle poprzednich lat zapotrzebowanie na pracowników”.

REKLAMA

Jest to jedna z przesłanek świadczących o niskiej temperaturze rynku pracy – czytamy w komentarzu ekspertów banku do najnowszych danych GUS.

Sytuacja jest jednak na terenie Polski bardzo zróżnicowana. Najlepiej dla pracowników (ale gorzej dla pracodawców) wygląda na Mazowszu, szczególnie w regionie stołecznym, gdzie wskaźnik wolnych wakatów przekracza 1,1 proc. Na drugim biegunie popytowej mapy rynku pracy jest natomiast Lubelszczyzna i Podkarpacie – tam wspomniany wskaźnik nie przekracza nawet 0,5 proc.

REKLAMA

Więcej danych na Bizblog Spider's Web

REKLAMA

Jeszcze większe zróżnicowanie widać w poszczególnych sektorach gospodarki. W potencjalnie najlepszej sytuacji są ci, którzy, tak się akurat składa, brylują pod kątem wysokości zarobków, m.in. informatycy.

REKLAMA

Pod względem rodzaju prowadzonej działalności najwyższy wskaźnik wolnych miejsc pracy wystąpił w sekcji Działalność usługowa w zakresie telekomunikacji, programowania komputerowego, doradztwa, infrastruktury obliczeniowej oraz pozostała działalność usługowa w zakresie informacji (1,54 proc.) – czytamy w komunikacie GUS.

Zupełnie inaczej jest w – skądinąd również świetnie opłacanej – sekcji Górnictwo i wydobywanie (tu wskaźnik wolnych wakatów wyniósł zaledwie 0,17 proc.).

W liczbach bezwzględnych sytuacja wygląda jeszcze inaczej: najwięcej nieobsadzonych miejsc pracy (ponad 20 tys.) było na koniec pierwszego kwartału w przetwórstwie przemysłowym.

REKLAMA

W tej sekcji wolne miejsca pracy przeznaczone były głównie dla zawodów z wielkiej grupy zawodów Robotnicy przemysłowi i rzemieślnicy (36,1 proc.) oraz z wielkiej grupy zawodów Operatorzy i monterzy maszyn i urządzeń (26 proc.) – precyzują statystycy GUS.

Wymienione zawody dominowały również w budownictwie, gdzie udział wolnych miejsc pracy dla robotników i rzemieślników stanowił 52,8 proc., a dla operatorów i monterów – 25,7 proc.

Bezrobocie: lekko w dół i mocno w górę

Mijający tydzień przyniósł jeszcze jedną ważną informację z rynku pracy, która wpisuje się w zarysowane wyżej tendencje. Według najnowszych szacunków ministerstwa pracy w maju było w Polsce 917,2 tys. zarejestrowanych bezrobotnych. To wprawdzie o 17,1 tys. mniej niż w kwietniu, ale o aż 134,3 tys. więcej niż rok wcześniej.

Spadek liczby bezrobotnych [m/m – red.] byłby silniejszy, gdyby nie znacznie mniejsza niż w analogicznym okresie ubiegłego roku skala programów aktywizacyjnych (prace subsydiowane, staże, szkolenia) – czytamy w komunikacie Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

REKLAMA

W efekcie obniżyła się też stopa bezrobocia rejestrowanego w urzędach pracy – w maju wyniosła 5,9 proc. wobec z 6 proc. odnotowanych w kwietniu. Warto jednak pamiętać, że rok wcześniej ledwo przekraczała 5 proc.

REKLAMA
Bartosz Krzyżaniak
Redaktor

Pierwsze teksty o gospodarce i biznesie publikował w latach 90. w „Pulsie Biznesu”. Pracował w „Życiu” i „Życiu Warszawy”, a po powrocie do „PB” został redaktorem prowadzącym. Współtworzył i kierował miesięcznikiem „EduFakty” oraz dwumiesięcznikiem „Uczę Nowocześnie”, organizował konferencje i wykładał. W 2017 r. pracował w redakcjach ekonomicznych WP, rok później trafił do „Forbesa”. Absolwent dziennikarstwa UW oraz studiów podyplomowych z polityki pieniężnej i bankowości centralnej (INE PAN, NBP).

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA