REKLAMA

Polska ma dwa oblicza. Jedno coraz bogatsze, drugie ledwo wiąże koniec z końcem

Jedni mają aż nadto, innym budżet się nie spina. Uśrednione dane o dochodach i wydatkach w polskich domach pokazują, że z roku na rok żyje się nam dostatniej. Diabeł tkwi jednak w szczegółach.

Polska ma dwa oblicza. Jedno coraz bogatsze, drugie ledwo wiąże koniec z końcem
REKLAMA

3,5 tys. zł miesięcznie na głowę – tyle wyniósł w 2025 r. w Polsce dochód rozporządzalny – wynika z najnowszych badań budżetów gospodarstw domowych autorstwa Głównego Urzędu Statystycznego. W ciągu roku wzrósł nominalnie o ponad 10 proc., a po uwzględnieniu inflacji, czyli realnie, o 6,7 proc.

REKLAMA

Wydatki rosną wolniej od dochodów

Zwiększyły się, rzecz jasna, również przeciętne wydatki Polek i Polaków, jednak nie tak mocno jak dochody. Statystyczny Kowalski wydawał w 2025 r. miesięcznie 2 015 zł – o 7,3 proc. nominalnie oraz 3,6 proc. realnie więcej niż rok wcześniej. W efekcie zmniejszył się (o 1,7 pkt proc.) udział wydatków w dochodzie rozporządzalnym – w minionym roku wyniósł 57,6 proc. Inaczej mówiąc: gospodarstwa domowe w Polsce w ubiegłym roku były w stanie zaoszczędzić aż 42,4 proc. swoich dochodów.

W 2025 r. sytuacja materialna gospodarstw domowych poprawiła się w stosunku do roku 2024 – konkludują statystycy GUS w opisującym badania raporcie.

To lapidarne stwierdzenie nie oddaje jednak złożoności wspomnianej poprawy. A ta, o czym świadczą dane statystyczne, była w ostatnich latach ogromna. Jeszcze pięć lat temu przeciętny miesięczny dochód rozporządzalny na osobę wynosił nieco ponad 1,9 tys. zł, przy czym wydatki pochłaniały 63 proc. tej kwoty. 10 lat temu udział wydatków w przeciętnym dochodzie na osobę (w 2015 r. była to kwota zaledwie 1 386 zł) wynosił blisko 79 proc. Inaczej mówiąc: 10 lat temu przeciętny zjadacz chleba w Polsce wydawał miesięcznie 1091 zł i mógł odłożyć 295 zł, czyli nieco ponad 21 proc. dochodu – tyle mu statystycznie zostawało. W 2025 r. jego wydatki były wprawdzie niespełna dwukrotnie wyższe (2 015 zł), jednak mimo to zostawało mu jeszcze prawie 1,5 tys. zł – pięć razy więcej niż 10 lat wcześniej.

Powyższe dane są uśrednione dla wszystkich gospodarstw domowych w Polsce. Sytuacja wygląda zupełnie inaczej np. u osób żyjących samotnie niż u emerytów; inaczej na wsi, inaczej w mieście; inaczej na Mazowszu, inaczej na Podkarpaciu. A różnice między przedstawicielami różnych grup społeczno-ekonomicznych, jak czytamy w raporcie opracowanym przez statystyków GUS, są „relatywnie duże”.

REKLAMA

Rolnicy, renciści i pracujący na własny rachunek

W 2025 r., podobnie jak w latach poprzednich, w najlepszej sytuacji były gospodarstwa domowe osób pracujących na własny rachunek (poza gospodarstwem rolnym). W ich przepadku najwyższe były zarówno dochód rozporządzalny (przeciętnie prawie 4,2 tys. zł na głowę), jak i wydatki (prawie 2,3 tys. zł). To więcej niż przeciętnie w Polsce o odpowiednio 19,9 proc. i 12,6 proc.

Po drugiej stronie tabeli, z najniższymi dochodami, znaleźli się w 2025 r. – co również jest już standardem – renciści, dysponujący miesięcznie kwotą 2 541 zł – o 27,4 proc. niższą od przeciętnej w Polsce. Najmniejsze wydatki mieli natomiast członkowie rodzin rolników – miesięcznie było to w ubiegłym roku zaledwie 1 359 zł miesięcznie, czyli o 32,6 proc. mniej od średniej dla całej badanej populacji.

Niskie dochody i relatywnie duże wydatki spowodowały, że w gospodarstwa domowe rencistów były w stanie odłożyć najniższą kwotę nadwyżki pierwszych nad drugimi; udział wydatków w dochodach rozporządzalnych przekroczył w tej grupie 72 proc., co przełożyło się na przeciętną nadwyżkę 709 zł na osobę. W diametralnie odmiennej sytuacji byli w 2025 r. rolnicy.

REKLAMA

Najniższy udział wydatków w dochodach (32,7 proc.), podobnie jak w roku poprzednim, miały gospodarstwa domowe rolników i właśnie w tych gospodarstwach zanotowano także największą średnią kwotę nadwyżki dochodu nad wydatkami (2 800 zł) – czytamy w komunikacie GUS.

Było to możliwe również dzięki temu, że wydatki w gospodarstwach domowych rolników były przeciętnie najniższe – stanowiły 67,4 proc. średniej krajowej (co być może wynika, jak wskazują ekonomiści PKO BP, z włączenia przez GUS do dochodów tzw. spożycia naturalnego, czyli towarów pobranych na potrzeby gospodarstwa domowego z gospodarstwa indywidualnego w rolnictwie bądź z prowadzonej działalności gospodarczej).

Najwyższy zaś wskaźnik przeciętnych miesięcznych wydatków dotyczył gospodarstwach domowych osób pracujących na własny rachunek – w 2025 r. wyniósł 112,6 proc. średniej krajowej.

REKLAMA

Więcej o wynagrodzeniach na stronach Bizblog Spider's Web:

REKLAMA

Coraz większa przepaść dzieli polskie domy

Poza tym, że mieszkańcy Polski dysponują z roku na rok coraz większymi dochodami, przeznaczanymi w coraz mniejszej części na wydatki, dane GUS pozwalają wyciągnąć mniej radosne wnioski. Okazuje się bowiem, że nierówności społeczne w zakresie dochodów w Polsce rosną. Do ich pomiaru służy m.in. tzw. współczynnik Giniego. Przyjmuje wartość od 0 do 1, a im jest wyższy, tym wyższe są nierówności (0 oznacza idealną równość, 1 – maksymalną nierówność). W 2025 r. w Polsce, po trzech latach spadków, współczynnik Giniego wzrósł.

REKLAMA

W minionym roku, inaczej niż w 2023-2024, najsilniej rosły dochody na osobę w najlepiej zarabiających gospodarstwach domowych, czego konsekwencją był pierwszy od 2021 r. wzrost nierówności dochodowych – współczynnik Giniego wyniósł [w 2025 r. – red.] 0,307 wobec 0,300 w 2024 r. – tłumaczą ekonomiści PKO BP.

Różnice w zamożności rodzin w Polsce widać najlepiej, jeśli przyjrzymy się osobom w najgorszej sytuacji i porównamy z tymi, którym żyje się (z czysto materialnego punktu widzenia) najlepiej. Żeby było łatwiej, statystycy GUS podzielili gospodarstwa domowe w Polsce na pięć równych części (w każdej znalazło się 20 proc. populacji), zwanych grupami kwintylowymi (gdyby było ich np. 10, byłyby to grupy decylowe obejmujące po 10 proc., a gdyby były cztery, nazywalibyśmy je grupami kwartylowymi – w każdej znalazłoby się po 25 proc. badanej zbiorowości).

REKLAMA

Powyższe dane, oprócz ogromnych różnic w dochodach, pokazują też jedną z przyczyn, dla których majątki bogatszych rosną szybciej niż biedniejszych.

REKLAMA

Zamożne gospodarstwa zasadniczo wydają mniejszy odsetek swoich dochodów od tych gorzej sytuowanych – zauważają ekonomiści PKO BP.

Na nieszczęście dla uboższej części społeczeństwa dystans dzielący jej przedstawicieli od grupy najbardziej zamożnych z roku na rok rośnie. W 2025 r. udział wydatków w dochodach w piątej grupie kwintylowej (czyli w 20 proc. najlepiej sytuowanych gospodarstw domowych w Polsce) nie przekroczył nawet 50 proc. To oznacza, że jej przedstawiciele mogli odkładać ponad połowę dochodów (które i tak były największe – w tej grupie przekraczały 6,9 tys. zł na osobę miesięcznie). W kompletnie innej sytuacji było 20 proc. gospodarstw domowych z najniższymi dochodami, czyli pierwsza grupa kwintylowa.

Dochód rozporządzalny, który wyniósł w tym przypadku niespełna 1,2 tys. zł na osobę miesięcznie, nie tylko nie pozwalał na odłożenie jakiegokolwiek grosza – kwota była zbyt mała, by pokryć wydatki. Jeszcze w 2024 r. relacja wydatków do dochodów w tej grupie wynosiła nieco ponad 113 proc. Rok później było im jeszcze trudniej związać koniec z końcem.

REKLAMA

W przypadku gospodarstw najsłabiej zarabiających, wydatki przekraczają dochody – w 2025 r. relacja wynosiła 117,9 proc., co oznacza, że gospodarstwa najbiedniejsze do pewnego stopnia zmuszone były korzystać ze swoich oszczędności lub pożyczek czy kredytów potwierdzają statystycy GUS w komentarzu do danych.

O tym, jaka przepaść dzieli biednych od bogatych w tej samej Polsce w tym samym czasie świadczą też dane obrazujące różnice w dochodzie rozporządzalnym w przeliczeniu na osobę. W 2025 r. w piątej grupie kwintylowej (czyli u 20 proc. „najbogatszych”) był on przeciętnie 5,8 raza większy od dochodu w pierwszej grupie kwintylowej (czyli u 20 proc. „najuboższych”).

W efekcie obie grupy, choć tak samo liczne, miały do dyspozycji zupełnie inne kwoty. W 20 proc. gospodarstw w najlepszej sytuacji (piąta grupa) skumulowanych było 39,4 proc. wszystkich dochodów. W 20 proc. domów w najgorszej sytuacji (pierwsza grupa) – zaledwie 6,8 proc.

REKLAMA

Tymczasem wydatki w obu grupach, choć oczywiście większe w przypadku gospodarstw zamożniejszych, nie różniły się tak bardzo, jak ich dochody.

Przeciętne miesięczne wydatki na osobę w V grupie kwintylowej były 2,3 raza wyższe niż w I grupie kwintylowej – czytamy w komunikacie GUS.

Ogólnie dobrze jest

Niezależnie od powyższych wyników, ankieterzy GUS zapytali Polki i Polaków, jak sami oceniają swoją materialną sytuację. Ich odpowiedzi pokazują, że poprawia się także subiektywne poczucie dobrobytu w polskich domach. I to we wszystkich badanych grupach społeczno-ekonomicznych. Przybyło tych, którzy oceniają sytuację jako dobrą lub raczej dobrą (wzrost w porównaniu z 2024 r. o 1,5 pkt proc.), nieznacznie ubyło zaś tych, którzy uznają ją jako złą lub raczej złą (spadek o 0,1 pkt proc.).

REKLAMA

Choć i tutaj widać potężne różnice w odpowiedziach – w zależności od tego, kogo ankieterzy GUS pytali.

Najlepiej swoją sytuację materialną, podobnie jak w latach poprzednich, postrzegały gospodarstwa domowe pracujących na własny rachunek poza gospodarstwem rolnym (78,9 proc. ocen pozytywnych), najgorzej zaś gospodarstwa domowe rencistów (26 proc. ocen pozytywnych) – czytamy w raporcie GUS.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-06-07T22:02:00+02:00
Aktualizacja: 2026-06-07T18:58:00+02:00
Aktualizacja: 2026-06-07T17:15:00+02:00
Aktualizacja: 2026-06-07T15:11:00+02:00
Aktualizacja: 2026-06-07T13:43:00+02:00
Aktualizacja: 2026-06-07T10:03:00+02:00
Aktualizacja: 2026-06-06T22:15:00+02:00
Aktualizacja: 2026-06-06T18:52:00+02:00
Aktualizacja: 2026-06-06T11:11:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA