REKLAMA

Też chcę info o na ETS w rachunkach za prąd. Ale pod jednym warunkiem

Informacja o wydatkach na ETS pojawi się na rachunkach za prąd? Zgoda, ale tylko wtedy, kiedy zaraz obok bgdzie też informacja o tym, co Polska robi z miliardami pochodzącymi z handlu uprawnieniami do emisji. Wtedy i wilk będzie syty i owca cała.

ets-na-rachunkach-za-prad-ale-pod-jednym-warunkiem

Za rok będziemy już w przededniu parlamentarnej kampanii wyborczej. Idę o zakład, że jednym z głównych jej tematów będzie polityka klimatyczna UE. Nie po to przecież prezydent Karol Nawrocki, pomny wszak obecnego układu sił w Sejmie i Senacie, już drugi raz w tej sprawie chce zwołać ogólnonarodowe referendum. Ale nie to jest ważne, czy prezydentowi RP uda się przeforsować swój legislacyjny pomysł, na co pewnie sam nie liczy.

Tu gra się toczy o coś innego. Trzeba wszelkimi dostępnymi sposobami z unijnej polityki klimatycznej zrobić wroga nr 1, który skutecznie zwoła w jedno miejsce populistów i mniej zorientowanych w rzeczywistości wyborców. 

I takie koło zamachowe, wspierane rzecz jasna też przez inne tematy (na przykład tragiczną sytuację w służbie zdrowia) ma obalić znienawidzony przez prawicę rząd Donalda Tuska. Nie jest też tajemnicą, że swoją rolę w tym przedstawieniu ma odegrać system handlu uprawnieniami do emisji CO2 - ETS, czyli sezonowy „chłopiec do bicia” w kraju nad Wisłą. Bo przecież Polacy powinni w końcu wiedzieć, ile ten cały ETS zjada im pieniędzy, co nie?

ETS na rachunkach za prąd

Wiadomo, że system ETS ma obecnie wpływ na rachunki za prąd polskich gospodarstw domowych na poziomie 15–20 proc. Ale to przecież nic przeciętnemu Polakowi nie mówi. Dlatego trzeba te kwoty dokładnie pokazać na rachunkach. Żeby Kowalski z Nowakiem nie mieli już nawet cienia wątpliwości, jak bardzo przy okazji walki z emisjami dwutlenku węgla kroi ich Bruksela. Cel jest oczywisty: wkurzyć Polaków, którzy mają stać się przez to mniej przychylni UE i przy okazji też rządowi Tuska. 

Abstrahując od manipulacji politycznej, który stoi za tym pomysłem, podpisuję się pod nim obiema rękami. Ale pod jednym warunkiem. W social mediach pisze o nim Jakub Wiech, dziennikarz, publicysta i analityk specjalizujący się w tematyce energetyki.

Może czas wywrzeć też presję, żeby informowano nas dokładnie i regularnie na co państwo wydaje pieniądze z ETS? Bo dla wielu ludzi odkryciem może być to, że te pieniądze trafiają do budżetu, nie do portfeli jakichś brukselskich biurokratów - twierdzi Wiech.

Co państwo robi z kasą na dekarbonizację?

Warto przy okazji zastanowić się na samym sensem systemu ETS. Po co powołano go w ogóle do życia? To jest od początku mechanizm wycelowany w emisję CO2, najpierw te z przemysłu, a potem też z budownictwa i transportu (ETS2). Państwa członkowskie handlując uprawnieniami do emisji CO2 zyskują ten sposób nowe pieniądze, które - taki jest właśnie sens systemu ETS - powinny być przeznaczanie na dekarbonizację gospodarki i zieloną zmianę warty w miksie energetycznym. Dzięki temu paliwa kopalne mają mieć coraz mniej do powiedzenia i tym samym wyraźnie powinny też spadać emisje CO2.

W ciągu ostatnich 10 lat zarobiliśmy na tym jako państwo ok. 135 mld zł, które powinny wspierać naszą transformację energetyczną - wylicza Wiech.

Więcej o ETS przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:

Tyle teoria. A jak praktyka? Łączne przychody naszego kraju z tytułu handlu emisjami CO2 w ramach systemu ETS, tylko w tym roku, wynoszą prawie 694,8 mln euro. To, przy obecnym kursie euro, przekłada się na prawie 3 mld zł. Niestety, jak wykazała to już wcześniej kontrola NIK: Polska te pieniądze wydaje na różne inne cele. W 2024 r. inspektorzy stwierdzili, że gospodarowanie środkami uzyskanymi ze sprzedaży uprawnień w ramach systemu ETS nie zapewniało w sposób wystarczający ochrony interesów budżetu państwa oraz możliwości powiązania poniesionych wydatków z redukcją emisji gazów cieplarnianych.

Polska w latach 2013–2023 uzyskała ze sprzedaży uprawnień EU ETS dochód w wysokości blisko 94 mld zł. w tym prawie 90 proc. tej kwoty, tj. ponad 84 mld zł uzyskano w latach 2019–2023 (do 30 maja) - informuje NIK.

Fot. Longfin Media/Shutterstock

Michał Tabaka
Redaktor

Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.