Bilety lotnicze zdrożeją. UE chce nałożyć na linie nową opłatę
Komisja Europejska chce, żeby przewoźnicy lotniczy płacili za emisje CO2 w ramach systemu ETS. Ci są tą propozycją oburzeni i tłumaczą, że już podlegają pod globalny mechanizm CORSIA. I straszą, że za ten podwójny cios zapłacą w pierwszej kolejności turyści.

Bruksela twierdzi, że obecnie wszystkie sektory gospodarki muszą wnieść swój wkład w realizację ambitnych celów klimatycznych. Dlatego emisje dwutlenku węgla trzeba zacząć naliczać również w lotach pasażerskich.
Od 2029 r. opłatami za emisję CO2 w unijnym systemie ETS mają zostać objęte loty lądujące w promieniu 5000 km od geograficznego środka Europy - zapowiedział Wopke Hoekstra, komisarz UE ds. klimatu.
ETS docelowo ma objąć wszystkie połączenia lotnicze
KE wylicza, że system ETS od czasu uruchomienia w 2005 r. wygenerował przeszło 270 mld euro dochodów reinwestowanych w innowacje, dekarbonizację przemysłu i modernizację europejskiego systemu energetycznego. Udział zaś lotnictwa w emisjach pochodzących z sektora transportu UE wynosi obecnie 14 proc., co stanowi ok. 4 proc. całkowitej emisji CO2 w Unii.
Aby zapewnić transformację gospodarki, wszystkie sektory muszą wnieść swój sprawiedliwy wkład w realizację celów klimatycznych UE. Wymaga to zastosowania skutecznego sygnału cenowego dotyczącego emisji dwutlenku węgla w odniesieniu do sprawiedliwego udziału UE w emisjach lotniczych - czytamy w projekcie dyrektywy w tej sprawie.
System ETS dotyczyłby takich połączeń lotniczych, jak na przykład Paryż-Dubaj, ale tych długodystansowych do Tokio, czy Nowego Jorku - już nie. Think tank Transport & Environment (T&E) wylicza, że tym samym 47 proc. emisji lotniczych nie byłoby objętych dalej żadnymi opłatami. I przekonuje, że obecne propozycje KE powinny być wyłącznie punktem wyjścia do dalszych zmian. Diane Vitry, dyrektor ds. lotnictwa w T&E, twierdzi, że tylko z powodu presji ze strony branży najdłuższe i najbardziej zanieczyszczające loty pozostaną wyłączone z systemu ETS.
To musi być tylko punkt wyjścia. Piłka jest teraz po stronie państw członkowskich. Muszą one co najmniej poprzeć to zobowiązanie, jednocześnie dążąc do stopniowego rozszerzania zakresu obowiązywania systemu przed kolejnym przeglądem. Lotnictwo musi płacić za wszystkie swoje emisje, tak jak każdy inny sektor gospodarki - przekonuje Vitry.
Historyczny błąd i cios w konkurencyjność Europy
Pomysł na rozszerzenie systemu ETS zdenerwował Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych (IATA), które podkreśla, że cenę za to zapłacą turyści i firmy w Europie.
UE powtarza historyczny błąd. Konsekwencje będą szkodliwe – zasiewanie wrogości wobec eksterytorialności, spowolnienie globalnej dekarbonizacji i osłabienie europejskiej konkurencyjności - nie ma cienia wątpliwości Willie Walsh, Dyrektor Generalny IATA.
Zdaniem IATA Bruksela zamiast poszerzać system ETS o połączenia lotnicze powinna bardziej skoncentrować się na zwiększeniu skuteczności globalnego mechanizmu CORSIA, który wycelowany jest w redukcję emisji CO2 w lotnictwie międzynarodowym.
Więcej o ETS przeczytasz w Bizblog Spider’s Web
To podwójny cios, bo wiecie, że mamy już obowiązujący system CORSIA. Społeczność lotnicza popiera ten system i postrzega go jako sposób na rozwiązanie tego konkretnego problemu - stwierdził w trakcie targów lotniczych w Farnborough Tim Clark, prezes linii lotniczych Emirates.
Rych lotniczych planów Brukseli względem systemu ETS nie popiera również Airlines for America, organizacja reprezentująca amerykańskich przewoźników, która zwraca uwagę, że „rozszerzenie zakresu na loty międzynarodowe poza region europejski narusza porozumienia międzynarodowe”.
Mamy nadzieję, że zbliżające się negocjacje w sprawie tego wniosku między Parlamentem Europejskim, Radą i Komisją przyniosą bardziej adekwatny rezultat, wspierający oparte na konsensusie globalne podejście do kwestii emisji z międzynarodowego lotnictwa - czytamy w stanowisku Airlines for America.
fot. BalkansCat/Shutterstock
Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.