REKLAMA

Złapałem rząd na hipokryzji. Chodzi o gigantyczne pieniądze z ETS

Ostatnio obserwuję, jak politycy - niezależnie od przynależności partyjnej - trenują zapamiętale nową dyscyplinę: hipokryzję. I przyznaję, że są w tym coraz lepsi. Pieniądze pochodzące z ETS, unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2, są tego doskonałym przykładem.

ets-czyli-obecny-rzad-powiela-bledy-poprzednikow

Zanim Donald Tusk objął po raz trzeci urząd premiera obowiązywała taka narracja: poprzednia ekipa Mateusza Morawieckiego popsuła wszystko co umiała i następcy bedą musieli to naprawiać. Dotyczyło to również pieniędzy pochodzących z handlu uprawnieniami do emisji CO2, w ramach unijnego systemu ETS. Te, tak to wymyśliła Bruksela, miały w pierwszej kolejności pokrywać koszty transformacji energetycznej. 

Ale Polska postanowiła robić inaczej. Tylko w latach 2019–2023 udało się w ten sposób uzyskać ponad 84 mld zł. Niestety, już w 2024 r. NIK uznała, że gospodarowanie środkami uzyskanymi ze sprzedaży uprawnień w ramach systemu ETS nie zapewniało w sposób wystarczający ochrony interesów budżetu państwa oraz możliwości powiązania poniesionych wydatków z redukcją emisji gazów cieplarnianych.

W polskich realiach dochody z ETS nie odegrały roli stymulującej dla energetyki i jej zmiany - stawia sprawę jasno Jakub Wiech, dziennikarz, publicysta i analityk specjalizujący się w tematyce energetyki.

ETS, czyli pieniądze wydawane niezgodne z przeznaczeniem

NIK ustaliła, że do 2023 r. ledwie 1,3 proc. z tych środków pochodzących z systemu ETS przekazano bezpośrednio na cele związane z redukcją emisji gazów cieplarnianych lub zarządzaniem tymi emisjami. I ekipa Tuska miała to - jak wszystko inne także - naprawić. Ale chyba coś poszło nie tak. Bo wychodzi na to, że tymi środkami dalej dysponujemy wedle własnego uznania.

Analizy kontrolne wprost wskazują na to, że zdecydowana większość pieniędzy pochodząca z systemu ETS dalej służy do łatania budżetowych dziur i finansowania bieżących wydatków. A pula, z której rząd sięga, jest całkiem spora. Tylko w latach 2024–2025 Polska miała z tego tytułu uzyskać ok. 7,7 mld euro, czyli jakieś 32,5 mld zł. 

Do sierpnia 2026 r. nasz kraj zarobił na sprzedaży uprawnień do emisji CO2 szacunkowo ok 12–14 mld zł, a prognoza Ministerstwa Klimatu i Środowiska zakłada, że łączny całoroczny dochód z aukcji w 2026 r. wyniesie ok. 20,5 mld zł. Instytut Reform z kolei wylicza, że w latach 2012–2025 pozyskaliśmy w ten sposób w sumie 200 mld zł, a potencjalne 203 mld zł czeka na nas do 2032 r.

Poza aktywnością negocjacyjną na arenie unijnej Polska powinna powołać od dawna zapowiadany Fundusz Transformacji Energetycznej. Pozwoli on na poprawę efektywności i przejrzystości wydatkowania setek miliardów złotych z EU ETS w Polsce - nie ma wątpliwości Michał Wojtyło z Instytutu Reform.

Cena emisji zaczyna puchnąć

Teraz system ETS stał się ulubionym chłopcem do bicia populistycznych przeciwników unijnej polityki klimatycznej. Dlatego też Piotr Szumlewicz, szef Związku Zawodowego Związkowa Alternatywa, postanowił przypomnieć w social mediach, jak wyglądało głosowanie w polskim Sejmie dotyczące włączenia się naszego kraju w ten mechanizm. 

Więcej o ETS przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:

3 grudnia 2004 r. głos w tej sprawie zabrało łącznie 390 posłów, 70 parlamentarzystów nie skorzystało z takiej możliwości. Wśród tych, którzy nacisnęli guzik na „tak” byli zarówno politycy broniący barw partyjnych dawnego SLD, PO, PiS, a nawet nieistniejącej już Ligi Polskich Rodzin. 

Teraz przynajmniej część polityków tłumaczy zmianę zdanie w tej sprawie gwałtownym wzrostem ceny uprawnienia do emisji CO2. W kwietniu 2005 r. wyemitowanie jednej tony dwutlenku węgla kosztowało jeszcze jakieś 16 euro. Teraz jest zdecydowanie drożej i cena emisji CO2 jest na poziomie ok. 82 euro. To ponad pięciokrotny wzrost w dwie dekady. Do rekordów z 2023 r., kiedy emisja dwutlenku węgla była za ok. 95 euro, jeszcze jednak droga daleka. 

Michał Tabaka
Redaktor

Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.