REKLAMA

Ekologiczna hodowla kurczaków czy emisja CO2? Wybieram bramkę nr 3

To trochę jak wybór miedzy dżumą a cholerą. No bo z czym lepiej walczyć? Z chowem klatkowym kurcząt, czy może z emisją CO2? Badacze z Wielkiej Brytanii donoszą, że jedno przeczy drugiemu. I trzeba wybrać, ale sam się waham. A wy?

emisja-co2-kontra-hodowla-klatkowa-kur-badania

W tym roku europejski kryzys na rynku jaj kurzych, wywołany w pierwszej kolejności nowymi ogniskami ptasiej ryby i koniecznością utylizacji tysięcy zwierząt, zmusił niektóre sieci handlowe do zmiany dotychczasowej polityki. W Polsce przez to sieć Dino wróciła do sprzedaży jaj klatkowych. Inne sieci jednak nie zdecydowały się na taki krok. Stowarzyszenia Otwarte Klatki przypomina, że ze sprzedaży jaj z chowu klatkowego, oznaczonych cyfrą „3”, już parę lat temu wycofały się największe sieci handlowe w Polsce. Powód? Coraz większa świadomość konsumentów.

Kury w chowie klatkowym spędzają całe życie w klatkach tak małych, że nie mogą nawet swobodnie rozprostować skrzydeł - przypomina Julia Pają ze Stowarzyszenia Otwarte Klatki.

Ale najnowsze badania brytyjskich naukowców sugeruje, że ta świadomość konsumentów może być obusiecznym mieczem. Wszytko przez emisję CO2.

Hodowla klatkowa, czyli przykład ludzkiego bestialstwa

Nie akceptuję żadnej formy przemocy wobec zwierząt. Odkąd sam nie jem mięsa - to jeszcze bardziej. Moim zdaniem, ten który jest agresywny wobec innych stworzeń po prostu sam sobie wystawia świadectwo, raczej mocno kiepskie. Dlatego też jestem przeciwny hodowli klatkowej, która traktuje ptaki bardzo brutalnie i wyjątkowo podmiotowo. Nie rozumiem, jak normalny, empatyczny człowiek może na takie coś pozwalać. 

Dla mnie jedzenie mięsa już samo w sobie jest tragedią. Jeszcze 6–7 lat temu, kiedy stawiałem pierwsze kroki w diecie roślinnej, aż tak nie miałem. Ale później przyszły też inne przemyślenia. Wszak jako jedyny gatunek na Ziemi zabijamy dla przyjemności. I przy okazji traktujemy zwierzęta poniżej jakiejkolwiek krytyki. 

Ale nie jestem wojującym wegetarianinem, który w jedzących mięso widzi samo zło. Bez najmniejszego problemu przygotowuję moim dwóm synom mięsne posiłki w domu. Nie kadzę im też przy każdej okazji o wyższości diety roślinnej nad mięsną. Uważam, że to indywidualna decyzja każdego z nas, nie powinna być w żaden sposób narzucona. I wierzę, że moi synowie też kiedyś wybiorą dobrze. Byle tylko nie musiał to być wybór między młotem a kowadłem. 

Emisja CO2: ten kij też ma dwa końce

Bo co to znaczy „dobry wybór”? Przyznam szczerze, że mam ostatnio kłopot z odpowiedzią na to pytanie, nie tylko w sprawach żywieniowych. Zwłaszcza po nagłośnieniu wyniku badań brytyjskich naukowców z 2026 r., o czym donosi czasopismo Royal Society Open Science. O co chodzi? Okazuje się, że ekologiczna produkcja jaj ma dwukrotnie większy wpływ na klimat niż hodowla kurczaków w małych klatkach. Naukowcy wyliczyli, że przejście całej produkcji jaj w Wielkiej Brytanii na ekologiczny model chowu na wolnym wybiegu oznacza emisję CO2 na poziomie ponad 2,3 mln ton. Produkcja zaś w systemie klatkowym to emisja CO2 ok. 1,2 mln ton.

Odkryliśmy istotny kompromis. Polega on na tym, że fermy, które są ogólnie uważane za lepsze pod względem dobrostanu zwierząt, takie jak ekologiczne i wolnowybiegowe, mogą w rzeczywistości wymagać większej liczby ptaków do wyprodukowania tej samej liczby jaj, ponieważ są mniej wydajne i mogą mieć większy wpływ na środowisko - tłumaczy dr Harriet Bartlett, starszy pracownik naukowy w Smith School of Enterprise and the Environment na Uniwersytecie Oksfordzkim i jedna z autorek badania, cytowana przez The Guardian.

Więcej o emisji CO2 przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:

Brytyjscy naukowcy nie mają wątpliwości: ptaki żyjące w klatkach są zazwyczaj bardziej wydajne. W ekologicznym chowie na wolnym wybiegu odnotowano także najwyższą śmiertelność kurcząt. I jak tu wybrać mniejsze zło? Z jednej strony mamy życie ptaków i tak już z góry skazanych na obiad, a z drugiej jakość powietrza, którym oddychamy i demolujące nasze zdrowie emisję CO2. Osobiście wybieram trzecią bramkę i proponuję w ogóle zakazać hodowli ptaków i innych zwierząt też - z przeznaczeniem na jedzenie. Wtedy kłopotu z emisją CO2 już nie będzie żadnego. Ale to chyba nie przejdzie, co nie? 

Michał Tabaka
Redaktor

Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.