Polscy kierowcy płacą fortunę za paliwa. Rachunek idzie już w miliardy
Kierowcy płacą coraz więcej za paliwa przez zawirowania geopolityczne. Recepta? Odwrót od paliw kopalnych i większa pomoc poszczególnych państw członkowskich w zakupie samochodów elektrycznych.

Fundacja Instrat policzyła koszty, jakie w wyniku wojny w Iranie ponieśli kierowcy w Polsce. Już pierwsza tego typu analiza z maja br. wskazywała na ponad 10 mld zł. Teraz - biorąc pod uwagę 6 miesięcy od marca do końca sierpnia - jest jeszcze drożej. Rachunek za konflikt na Bliskim Wschodzie wzrósł w tym czasie do aż 23 mld zł. Jak twierdzą analitycy: lwią jego część, czyli ok. 20 mld zł, zapłacili kierowcy i firmy. Autorzy tych wyliczeń podkreślają, że to już drugi taki szok cenowy w ciągu pięciu lat, a Polska wciąż leczy objawy, zamiast usuwać przyczyny.
Ceny paliw na stacjach zależą bowiem od wydarzeń rozgrywających się tysiące kilometrów stąd, na które nie mamy wpływu. Dopóki nie uniezależnimy się od importowanej ropy, każdy następny kryzys może pociągnąć za sobą wyższe rachunki dla polskich kierowców i budżetu państwa - nie ma wątpliwości Fryderyk Karp, analityk w Fundacji Instrat.
Samochody elektryczne receptą na kryzys paliwowy
Obecnie w Polsce jesteśmy świadkami kolejnej przepychanki miedzy rządem, a prezydentem RP. Spór dotyczy podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych i energetycznych, który mógłby sfinansować trzecią już odsłonę programu Ceny Pali Niżej. Tymczasem już teraz mierzymy się z cenami paliw sięgającymi 8 zł za litr benzyny i 9 zł za litr diesla. A co gorsza: kolejne podwyżki są jak najbardziej możliwe.
Każda kolejna podwyżka o 1 zł za litr paliwa oznacza dla przeciętnego mieszkańca Polski 60 zł dodatkowych wydatków miesięcznie. Tymczasem za ładowanie samochodu elektrycznego zapłacimy w większości przypadków znacznie mniej. Ładując go w domu, cena za każdy „litr” spada poniżej 3 złotych. W obecnych warunkach to trzykrotnie taniej niż tankowanie samochodu spalinowego - wylicza Fryderyk Karp.
Dlatego Fundacja Instrat zaleca społeczny leasing europejskich pojazdów elektrycznych, przy pełnej miesięcznej racie w wysokości 650 zł. Wzorowany na francuskim rozwiązaniu program umożliwiłby dostęp do pojazdów elektrycznych także gospodarstwom domowym o niższych dochodach. Za mniej niż 1/20 kosztu kryzysu nawet 25 tys. mieszkańców obszarów wykluczonych transportowo mogłyby otrzymać nowe auta, które pozwoliłyby zapewnić bardziej przewidywalne koszty transportu oraz ograniczyć ryzyko awarii i kosztownych napraw.
Zaleca się również wprowadzenie obniżki podatku VAT do 8 proc. na ładowanie samochodów elektrycznych w domach i na publicznych stacjach. Do tego niezbędny też jest rozwój sieci stacji ładowania pojazdów przy najważniejszych trasach – tak by elektryfikacja była możliwa w szerszym stopniu dla sektora transportu.
Ceny paliw, czyli Polska na tle Europy
Eurostat wylicza, że w sierpniu 2026 r. ceny paliw i środków smarnych do prywatnych środków transportu w UE wzrosły o 23,8 proc. w porównaniu z sierpniem 2025 r. Wzrost ten nastąpił po wcześniejszych podwyżkach cen w ujęciu rocznym o 13,7 proc. w czerwcu i 16,9 proc. w lipcu. W sierpniu 2026 r., w porównaniu z sierpniem 2025 r., w 18 krajach UE odnotowano wzrosty cen paliw przekraczające 20 proc.
Największe podwyżki cen miały miejsce w Bułgarii (+34,5 proc.), na Litwie (+28,8 proc.), w Finlandii (+27,6 proc.), w Niemczech (+27,5 proc.) i we Francji (+27,4 proc.). Polska w tym zestawieniu zajmuje 11. miejsce. Najmniejsze wzrosty cen paliw w tym okresie odnotowano na Węgrzech (+1,3 proc.), w Szwecji (+6,1 proc.) i w Irlandii (+11,7 proc.).
Eurostat podaje, że w ujęciu miesięcznym, w sierpniu 2026 r., konsumenci w UE odnotowali wzrost cen oleju napędowego o 8,3 proc. oraz benzyny o 3,3 proc. w porównaniu z miesiącem poprzednim. Z kolei w lipcu 2026 r. ceny oleju napędowego wzrosły o 4,3 proc., a benzyny o 4,7 proc. w stosunku do czerwca 2026 r.
W okresie od lipca do sierpnia 2026 r. ceny oleju napędowego najbardziej wzrosły w Czechach (+14,3 proc.), Bułgarii (13,5 proc.) i Luksemburgu (12,3 proc.). Najmniejsze wzrosty wystąpiły we Włoszech (+5,2 proc.), Rumunii (+6,1 proc.) i Holandii (+6,2 proc.). Jeżeli chodzi o ceny benzyny największe wzrosty odnotowano w Hiszpanii (+8,2 proc.), Rumunii (+6,6 proc.), we Włoszech (+6,3 proc.) i na Cyprze (+6,2 proc.).
Niewielkie spadki odnotowano na Węgrzech (-0,6 proc.), w Danii (-0,3 proc.) i na Słowacji (-0,1 proc.). Polska, biorąc pod uwagę podwyżki cen diesla, jak i benzyny w sierpniu br. zajmuje 6. miejsce w UE.
Milionowa premia Europy za diesla
Europejska Federację Transportu i Środowiska (T&E) z kolei wylicza, że obecnie Europa płaci każdego dnia 203 mln euro dodatkowego kosztu za olej napędowy w wyniku zawirowań geopolitycznych. Analitycy podkreślają, że aż 38 proc. samochodów osobowych na drogach UE to pojazdy z silnikiem Diesla, co czyni Europę regionem najbardziej narażonym na wysokie koszty tego paliwa.
T&E ma bardzo podobne wnioski do tych podnoszonych przez Fundację Instrat. Wobec braku perspektyw na szybkie zakończenie zawirowań geopolitycznych, pilnie potrzebne jest przyspieszenie popularyzacji pojazdów elektrycznych – m.in. poprzez programy dopłat do złomowania starych aut i zaostrzenie norm emisji spalin. Tak, żeby w ten sposób uchronić kontynent przed długotrwałymi, wysokimi cenami paliw.
Więcej o cenach paliw przeczytasz w Bizblog Spider’s Web
Europejska Federację Transportu i Środowiska podkreśla, że napięta sytuacja na rynku produktów ropopochodnych sprawiła, że powiększyła się różnica między i tak już wysokimi cenami ropy naftowej a cenami oleju napędowego. W rezultacie rafinerie osiągają rekordowe zyski, a koncerny naftowe w Europie podwoiły swoje ostatnie kwartalne zyski kosztem konsumentów.
Stosowana w Europie od dziesięcioleci strategia oparta na silnikach Diesla zaczyna się mścić. Wyższe ceny na stacjach paliw obciążają konsumentów, a rosnące koszty transportu windują ceny wszystkich innych towarów. To okrutna ironia losu, że USA są najmniej narażone na skutki kryzysu, który same wywołały, podczas gdy gospodarka europejska znów ponosi dotkliwe straty - twierdzi Antony Froggatt, starszy dyrektor w T&E.
Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.