REKLAMA

Dlaczego to źle, że Moody's obniżył rating Polski? Już wam tłumaczę

Moody’s po raz pierwszy w historii obniżył rating Polski. Nie zamierzam mówić: spokojnie, świat się od jednej literki nie zawali. Wręcz przeciwnie. Skoro przy dobrej gospodarce, rosnącej najszybciej w UE, nie potrafimy zbić deficytu, to coś z nami jest nie tak.

moodys-rating-polski

Moody’s obniżył rating Polski z A2 do A3 i jednocześnie zmienił jego perspektywę z negatywnej na stabilną. A2 mieliśmy od 2002 r. Przez niemal 24 lata agencja tej oceny ani razu nie obniżyła. Teraz zrobiła to po raz pierwszy. Nie oznacza to , że Polska właśnie wypadła z finansowej ekstraklasy. A3 nadal jest oceną inwestycyjną. Moody’s po prostu zszedł do poziomu, na którym od dawna znajdujemy się w ocenach Fitch i S&P.

Gospodarka rośnie. I właśnie w tym problem

Po decyzji Moody’s minister finansów Andrzej Domański przypomniał, że polska gospodarka szybko rośnie, a jej fundamenty pozostają mocne.

Drogi Panie Ministrze, radziłbym przemyśleć tę wypowiedź.

To fatalny sygnał, że ratingu nie obniżono nam podczas recesji. Nie mamy eksplozji bezrobocia, fabryki nie stają jedna po drugiej, płyną miliardy z Unii, a gospodarka rośnie w tempie, którego może nam zazdrościć większość Europy. Mimo to deficyt sektora finansów publicznych kręci się w okolicach 7 proc. PKB.

Więcej o zadłużeniu, ratingach i budżecie

Ćwiczenie z wyobraźni: skoro tak wyglądają nasze finanse w dobrych czasach, to jak będą wyglądały w złych? Deficyt w kryzysie jest czymś normalnym. Państwo wydaje więcej, żeby amortyzować uderzenie w gospodarkę i ludzi. Po to właśnie w dobrych latach powinno się zostawiać sobie trochę miejsca. My robimy coś odwrotnego – jedziemy z wysokim deficytem również wtedy, gdy koniunktura nam sprzyja.

W dobrych czasach żyjemy na kredyt

Moody’s zwraca uwagę na procykliczną politykę fiskalną i brak odbudowy buforów w okresie dobrej koniunktury. Brzmi technicznie, ale sens jest banalnie prosty. Kiedy było dobrze, nie odłożyliśmy nic na moment, kiedy będzie źle (tak jak na przykład Czesi). Co więcej, wciąż praktykujemy sztuczki wprowadzone przez premiera Morawieckiego, wyprowadzając dług poza budżet państwa, wykorzystując do tego BGK. Te zobowiązania istnieją, trzeba je obsługiwać i spłacać. Tymczasem nie działają na nie hamulce, które obowiązują w przypadku długu zapisanego bezpośrednio w budżecie państwa. Można dalej bawić się w księgowe definicje, ale wierzycieli niespecjalnie interesuje, w której rubryce wpisaliśmy pożyczone pieniądze.

Nie bankrutujemy. Ale coś się zmieniło

A3 nie oznacza katastrofy, a Polska nie stoi na krawędzi niewypłacalności. Nie grozi nam nagle utrata dostępu do finansowania. Moody’s po obniżce zmienił nawet perspektywę ratingu ze stabilnej... przepraszam, z negatywnej na stabilną, czyli nie sygnalizuje kolejnego szybkiego cięcia.

Ale wydarzyło się coś, czego wcześniej nie było. Przez ćwierć wieku Moody’s nie znalazł powodu, żeby obniżyć Polsce ocenę, a teraz znalazł i nie są to kryzys, recesja ani wojna handlowa, tylko nasze finanse publiczne.

„Ogarnijmy się”

Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku, skomentował decyzję krótko: „Ogarnijmy się, bo sytuacja będzie coraz poważniejsza”. Lepiej tego nie da się tego ująć. Nie chodzi bowiem o to, żeby drzeć szaty i krzyczeć, że bankrutujemy, tylko o to, że potężne deficyty, napędzane czasami dziwnymi wydatkami (wszystkie te plusy), zaczęliśmy traktować jako coś normalnego.

W przyszłym roku deficyt budżetu państwa ma wynieść 282,6 mld zł. W tym roku zaplanowano około 272 mld zł. Do tego dochodzi zadłużenie sektora poza samym budżetem i rosnące koszty obsługi długu.

Jasne, mamy rekordowe potrzeby obronne. Trzeba inwestować w energetykę, transport, zdrowie. Są KPO i SAFE. Nie wszystko da się po prostu skreślić. Jednak stwierdzenie „mamy dużo potrzeb” nie jest odpowiedzią na pytanie, ile i kiedy zaczniemy oszczędzać. Problem zaczyna się wtedy, gdy wszystkie potrzeby stają się pilne, wszystkie są niezbędne, a płatność za każdą fakturę przesuwamy w przyszłość.

Rachunek i tak ktoś zapłaci

Najłatwiej byłoby potraktować decyzję Moody’s jako kolejną ekonomiczną ciekawostkę. Jedna agencja zmieniła jedną literkę, minister finansów się nie zgadza, ekonomiści się spierają i za kilka dni nikt nie będzie o tym pamiętał. Błąd. Dług nadal trzeba będzie obsługiwać, odsetki płacić, a im więcej pieniędzy będzie szło na obsługę wcześniejszych zobowiązań, tym mniej zostanie nam na „pilne i niezbędne” wydatki.

Arek Braumberger
Redaktor

Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.