Mniejsza dziura w budżecie? Ja powodów do świętowania nie widzę
Na pierwszy rzut oka mam dobrą wiadomość: po siedmiu miesiącach deficyt budżetu państwa jest mniejszy niż rok temu. Kiedy jednak zaglądam głębiej w dane Ministerstwa Finansów, entuzjazm szybko mi przechodzi. W kasie brakuje już 141,1 mld zł, wydatki rosną szybciej, niż sugerują oficjalne porównania, a ekonomiści ostrzegają, że słabe wpływy z VAT mogą jeszcze pogorszyć całoroczny wynik.

Od stycznia do lipca zrealizowaliśmy nieco ponad połowę zaplanowanych na cały 2026 r. dochodów, jak i wydatków. W efekcie po siedmiu miesiącach roku deficyt budżetowy wyniósł 141,1 mld zł – wynika z danych upublicznionych przez Ministerstwo Finansów.
To o 17,4 mld zł więcej niż w połowie roku, ale równocześnie o 15,7 mld zł mniej niż rok wcześniej – po lipcu 2025 r. Dane te oznaczają, że w ciągu siedmiu miesięcy zrealizowaliśmy 51,9 proc. deficytu zaplanowanego na cały rok na kwotę 271,7 mld zł.
Tajemnica hamowania wydatków
Deficyt, niezależnie od tego, czy dotyczy finansów państwa, czy gospodarstwa domowego, bierze się stąd, że do budżetu trafia mniej pieniędzy, niż z niego wypływa. W przypadku państwowej kasy wydatki po lipcu osiągnęły prawie 475 mld zł, czyli 51,7 proc. planu na cały rok. Dochody wyniosły natomiast 333,9 mld zł, co oznacza 51,6 proc. rocznego planu.
W porównaniu z danymi za siedem miesięcy ubiegłego roku dochody wzrosły o ponad 20 mld zł.
Na lepszy wynik [deficytu r/r – red.] złożył się przede wszystkim wzrost dochodów podatkowych o niemal 20 mld zł (z 278 do 297 mld zł) – zauważają analitycy Banku Pekao.
Tymczasem wydatki zwiększyły się w porównaniu z sytuacją sprzed roki o zaledwie 4,4 mld zł. To jednak, na co zwracają uwagę eksperci, może być mylące, ponieważ rok temu Ministerstwo Finansów spłacało obligacje zaciągnięte przez PFR i BGK w czasie pandemii. Łączne wydatki na ten cel wyniosły do lipca 2025 r. 35 mld zł.
W tym roku takich płatności MF nie planuje. Gdyby porównywać porównywalne wartości, to okazałoby się, że w tym roku budżet państwa wydał o 40 mld zł (9 proc.) więcej niż w ubiegłym – wskazują analitycy Pekao, komentując dane resortu finansów.

W ujęciu 12-miesięcznym (takie ujęcie jest mniej wrażliwe na jednorazowe wydarzenia) deficyt spadł, na co zwracają uwagę ekonomiści PKO BP, z 6,9 proc. PKB odnotowanych po czerwcu, do 6,4 proc. PKB. Nominalnie oznacza to 260 mld zł – o 12 mld zł mniej, niż zapisany w budżecie limit.
Eksperci banku zwracają przy tym uwagę na pozytywne zaskoczenie, jakie pojawiło się w danych ze strony dochodów z VAT (były o 12,8 proc. wyższe niż rok wcześniej) – mimo że w szerszej perspektywie wciąż, ich zdaniem, prezentują się one słabo i „istnieje istotne ryzyko niższych wpływów z VAT niż założono w ustawie budżetowej (6,2 proc. r/r)”.
Analitycy PKO BP zwracają też uwagę, że 12-miesięczna suma wpływów z VAT zwiększyła się o 4,6 proc. r/r, a w od stycznia do lipca tylko o 2 proc. r/r. Ich zdaniem tej słabości wpływów z VAT nie tłumaczy program CPN (koszt niższego VAT na paliwa wynosi ok. 900 mln zł miesięczne przy średnich miesięcznych wpływach z tego podatku na poziomie ok. 27 mld zł).
Więcej ciekawych danych na Bizblog Spider's Web
„Sytuacja nie jest zła”
Choć w danych o wykonaniu budżetu dostrzec można i pozytywy.
Bardzo korzystnie prezentują się natomiast wpływy z CIT – od początku roku wzrosły o 28,9 proc. r/r – wskazują analitycy PKO BP.
Zdaniem ich koleżanek i kolegów z Pekao sytuację budżetu państwa trudno oceniać jako złą (nawet uwzględniając wspomniane 35 mld zł różnicy wynikające ze spłaty obligacji).
Deficyt budżetowy przestał rosnąć a plany Ministerstwa Finansów na cały rok nie wydają się zagrożone i to mimo faktu, że budżet obciążony został nieplanowanymi wcześniej kosztami programu CPN (obniżki VAT i akcyzy od paliw), które wyniosły dotąd 4,5 mld zł, a kwota ta jeszcze się zwiększy – czytamy w komentarzy analityków Pekao.
Negatywny bilans ryzyk
Pewną zagadką pozostaje ich zdaniem sytuacja funduszy pozabudżetowych, choć i tu sytuacja nie wygląda źle.
Patrząc na tempo emisji obligacji przez BGK można założyć, że ich deficyt również się ustabilizował na poziomie nieco niższym niż w ubiegłym roku – uważają eksperci Pekao.
I podtrzymują prognozę, że deficyt całego sektora finansów publicznych w 2026 r. obniży się z ponad 7 proc. do 6,5 proc. PKB.
Czy to wystarczy do utrzymania ratingu Polski? Tempo konsolidacji fiskalnej może być niestety zbyt powolne, aby to było możliwe – przyznają analitycy Pekao.
O tym, czy mają rację, przekonamy się być może już w tym tygodniu, kiedy decyzję w sprawie ratingu Polski ogłosić ma agencja Fitch.
Publikacja danych o wykonaniu budżetu za lipiec nie zmienia jednak dotychczasowych prognoz PKO BP dotyczących całorocznego wyniku sektora publicznego. Analitycy banku oczekują spadku deficytu sektora general government w 2026 r. do 6,7 proc. PKB.
Podtrzymujemy też, że bilans czynników ryzyka dla prognozy pozostaje negatywny (w kierunku głębszego deficytu) – czytamy w komentarzu analityków PKO BP.
Być może już niedługo dowiemy się w tej sprawie nieco więcej – do końca wakacji pojawić się ma projekt przyszłorocznego budżetu, w którym powinny zostać uwzględnione ewentualne zmiany podatkowe, szykowane przez rządzących.
Pierwsze teksty o gospodarce i biznesie publikował w latach 90. w „Pulsie Biznesu”. Pracował w „Życiu” i „Życiu Warszawy”, a po powrocie do „PB” został redaktorem prowadzącym. Współtworzył i kierował miesięcznikiem „EduFakty” oraz dwumiesięcznikiem „Uczę Nowocześnie”, organizował konferencje i wykładał. W 2017 r. pracował w redakcjach ekonomicznych WP, rok później trafił do „Forbesa”. Absolwent dziennikarstwa UW oraz studiów podyplomowych z polityki pieniężnej i bankowości centralnej (INE PAN, NBP).