REKLAMA

Najpierw widzę 10 tys. zł średniej pensji. Potem patrzę na medianę i czar pryska

Średnia pensja w Polsce to już prawie 10 tys. zł brutto. Brzmi nieźle, ale mediana szybko sprowadza mnie na ziemię. W lutym wyniosła 7690,82 zł, co oznacza, że połowa pracujących zarabiała nie więcej niż wynosi ta kwota. A to dopiero początek niespodzianek.

Najpierw widzę 10 tys. zł średniej pensji. Potem patrzę na medianę i czar pryska

Najnowsze, opublikowane właśnie przez Główny Urząd Statystyczny, dane o wynagrodzeniach w Polsce dotyczą okresu, gdy średnia temperatura w naszym kraju wynosiła -1,6 st. C. Na samo wspomnienie robi się chłodniej. Tak zimno było w Polsce zaledwie pół roku temu. Przeciętnie, bo zdarzały się cieplejsze i chłodniejsze dni – np. Warszawie na początku lutego mrozy zepchnęły słupki w termometrach poniżej -20 st. C, ale kilkanaście dni później aura była już iście wiosenna, a temperatura przekraczała 16 st. C – na plusie.

Ile naprawdę zarabia się w Polsce?

Podobnie było w lutym z wynagrodzeniami. Przeciętnie w gospodarce narodowej wyniosły 9966,32 zł brutto, choć w tym przypadku – ze względu na podatność tej miary na zaburzenia (np. nielicznymi lecz bardzo wysokimi wynagrodzeniami) – bardziej wiarygodnym wskaźnikiem jest mediana. To wartość, która dzieli wszystkich pracujących na dwie równe części: połowa zarabia od mediany mniej, a druga połowa – więcej. W lutym 2026 r. mediana wynagrodzeń była o 2 275,5 zł niższa od przeciętnego wynagrodzenia – wyniosła 7690,82 zł brutto.

Średnia a rzeczywistość

W lutym 2026 r. mediana wynagrodzeń miesięcznych brutto była niższa o 22,8 proc. od przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia brutto w tym miesiącu.

Źródło: GUS

Jednak i ta wskazana przez GUS wartość jest przybliżeniem, bo różnice widać choćby przy uwzględnieniu płci pracujących: mediana wynagrodzeń kobiet była w lutym w tej samej gospodarce narodowej niższa od mediany „męskiej” – różnica wyniosła 122,48 zł.

Niewiele, jeśli weźmiemy pod uwagę rozstrzał wynagrodzeń w Polsce w zależności od innych czynników: branży, wielkości i formy własności pracodawcy czy jego położenia na mapie. Okazuje się bowiem, że różnice w zarobkach są w Polsce ogromne.

Ile zarabia w Polsce elita?

W lutym 2026 r. 10 proc. najlepiej zarabiających mężczyzn otrzymało wynagrodzenie w wysokości co najmniej 17 058,91 zł. W tym samym okresie 10 proc. najlepiej zarabiających kobiet otrzymało wynagrodzenie w wysokości co najmniej 17 152,80 zł.

Źródło: GUS

Nie ma to jak na państwowym garnuszku

Bardzo wyraźne różnice widać między sektorem publicznym i prywatnym. Jeśli jednak ktoś spodziewa się, że w Polsce „u prywaciarza”, jak się kiedyś mawiało, zarabia się więcej, będzie zdziwiony. I to bardzo.

Okazuje się bowiem, że o ile w sektorze publicznym połowa pracowników zarabia co najmniej 10,36 tys. zł, o tyle w prywatnym mediana to już tylko 6,78 tys. zł. Różnica to ok. 3,6 tys. zł, czyli 53 proc. – o tyle więcej zarabia pracownik, któremu płaci państwo. Po uwzględnieniu podatków (kwoty netto) to ok. 7,4 tys. i niespełna 5 tys. zł – różnica w wysokości wynagrodzeń wynosi więc na czysto ok. 2,4 tys. zł na korzyść budżetówki.

Różnice między wypłatami od pracodawcy prywatnego i publicznego widać szczególnie w kilku branżach, np. w budowlance. Okazuje się, że gdy u pracodawcy prywatnego na budowie zarabia się 5,1 tys. zł (mediana brutto w lutym), o tyle państwo płaci 80 proc. więcej – ponad 9,2 tys. zł. Podobne, sięgające 81 proc., różnice widać też w wynagrodzeniach górników – również na korzyść publicznego pracodawcy.

Niespodzianka w mikrofirmach

W lutym 2026 r. w podmiotach o liczbie pracujących 9 i mniej osób przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto kobiet było wyższe o 330,28 zł od przeciętnego wynagrodzenia mężczyzn.

Źródło: GUS

Najlepiej i najgorzej płatne branże

Na powyższej grafice widać nie tylko ogromne rozwarstwienie płac ze względu na formę własności zatrudniającej firmy, lecz także na poszczególne sekcje polskiej gospodarki. Najgorzej płatne, z wynagrodzeniami w okolicy płacy minimalnej, są zawody związane z zakwaterowaniem i gastronomią, nieco lepiej płacą we wspomnianym budownictwie, niektórych usługach czy handlu. Po drugiej stronie płacowego zestawienia, obok branży wydobywczej mocną pozycję mają programiści i inni spece od IT, finansiści czy pracownicy administracji publicznej. W sumie w sześciu sekcjach gospodarki mediana wynagrodzeń była w lutym pięciocyfrowa.

Żeby jednak z danych GUS wyłowić prawdziwe perełki, musimy zstąpić o krok niżej – w głąb statystyki. Kryją się tam dane o zarobkach w poszczególnych podkategoriach, z których dowiadujemy się rzeczywistych rozmiarach „rozjeżdżania się” płac w Polsce.

Dół tabeli okupują pracownicy skazani na pensję minimalną. W lutym wynosiła ona 4 806 zł brutto, czyli ok. 3,6 tys. zł na rękę. Takie „kokosy” za miesiąc pracy zgarniali np. niektórzy budowlańcy, ale też osoby zawodowo sprzątające, gotujące, strzygące czy – co może dziwić – naprawiające komputery.

Po drugiej stronie branżowego zestawienia jest natomiast płacowe eldorado, z wynagrodzeni kilkukrotnie przewyższającymi ustawowe minimum. W płacowej elicie, poza górnikami i informatykami, znajdziemy też bankowców, finansistów, pracowników transportu wodnego, naukowców zajmujących się badaniami i rozwojem czy energetyków. Wysoko na liście plasują się też eksperci od ubezpieczeń oraz telekomunikacji.

Jak widać, elita płacowa zarabia w Polsce – jeśli pod uwagę weźmiemy medianę zarobków – ponad 3,5-krotnie więcej niż pracownicy z dołu tabeli, z pensjami bliskimi lub równymi płacy minimalnej.

Więcej informacji z rynku pracy

Geografia zarobków

To, ile miesięcznie pracodawcy przelewają na konta pracowników, zależy też – i to bardzo mocno – od tego, gdzie ci ostatni mieszkają. Różnice widać zarówno w podziale na regiony, jak też na poszczególne miasta.

W pierwszym ujęciu bezkonkurencyjne jest Mazowsze, gdzie mediana wynagrodzeń wyniosła w lutym prawie 8 950 zł, co oczywiście jest zasługą stolicy (w tzw. regionie warszawskim stołecznym mediana osiągnęłą10 tys. zł, podczas gdy w mazowieckim regionalnym ledwo przekroczyła 7,3 tys. zł). Granicę 8 tys. zł brutto udało się też przekroczyć medianie zarobków na Dolnym Śląsku.

Na przeciwległym biegunie zarobkowym znalazły się natomiast Podkarpacie i województwo świętokrzyskie, w których mediana wynagrodzeń ledwo przekroczyła 7 tys. zł.

Ciekawie prezentują się też dane o medianie wynagrodzeń w poszczególnych miastach. Okazuje się, że wielkie ośrodki miejskie muszą konkurować z mniejszymi miejscowościami, które depczą im po piętach. Jeśli pod uwagę weźmiemy siedzibę pracodawcy, okaże się, że w Warszawie wcale nie płacą najlepiej – stolica musiała uznać w tej materii wyższość (choć o zaledwie 52 zł) Katowic, gdzie mediana przekroczyła 9,8 tys. zł. Na trzecim miejscu, dzięki Orlenowi, znalazł się natomiast Płock z medianą wynagrodzeń rzędu 9,47 tys. zł.

Jeśli jednak pod uwagę weźmiemy miejsce zamieszkania pracowników – i to, gdzie wydają zarobione pieniądze – stolica, z medianą przekraczającą 11 tys. zł, pozostaje pod względem płac bezkonkurencyjna. Choć kolejne miejsca w tabeli mogą być dla niektórych zaskakujące.

Poza Warszawą w czołówce „najlepiej płacących miejscowości” nie znajdziemy wielkich miast. Dopiero w czwartej dziesiątce zestawienia uplasował się Gdańsk (z medianą wynagrodzeń powyżej 9,4 tys. zł), kilkanaście pozycji dalej zameldował się Kraków (prawie 9,3 tys. zł).

Są też w Polsce miejsca, gdzie takie zarobki pozostają dla większości pracowników w sferze marzeń. W 12 z nich mediana wynagrodzeń utrzymała się w lutym poniżej 5,7 tys. zł. To oznacza, że połowa zatrudnionych zarobiła tam co najwyżej 4,2 tys. zł na rękę.

Bartosz Krzyżaniak
Redaktor

Pierwsze teksty o gospodarce i biznesie publikował w latach 90. w „Pulsie Biznesu”. Pracował w „Życiu” i „Życiu Warszawy”, a po powrocie do „PB” został redaktorem prowadzącym. Współtworzył i kierował miesięcznikiem „EduFakty” oraz dwumiesięcznikiem „Uczę Nowocześnie”, organizował konferencje i wykładał. W 2017 r. pracował w redakcjach ekonomicznych WP, rok później trafił do „Forbesa”. Absolwent dziennikarstwa UW oraz studiów podyplomowych z polityki pieniężnej i bankowości centralnej (INE PAN, NBP).