REKLAMA

„Wprowadzimy nową edycję programu Ceny Paliw Niżej”. Wystarczy jeden podpis

Rząd nie rezygnuje z próby sięgnięcia po krociowe zyski spółek paliwowych. Poprzednią ustawę zablokował prezydent Nawrocki, ale premier Tusk ma teraz dla niego propozycję nie do odrzucenia – jeśli ustawę podpisze, to rząd wprowadzi nowy pakiet CPN obniżający ceny na stacjach.

windfall tax

W wykazie prac rządu pojawiła się kolejna wersja ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Rząd chce objąć daniną producentów i importerów paliw za okres od marca do grudnia bieżącego roku. To kolejna próba przejęcia części wyjątkowo wysokich zarobków branży, po tym jak wcześniejszą wersję ustawy prezydent skierował do Trybunału Konstytucyjnego. W praktyce było to weto.

Wojna Trumpa winduje ceny ropy

Nowy projekt jest odpowiedzią na skok cen ropy po wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie na początku roku i kolejnych zakłóceniach transportu surowca, które nastąpiły po ostatniej ofensywie Hutich w Jemenie. Atakując Iran, Donald Trump liczył na spektakularną powtókę z akcji w Wenezueli, ale dostał niekończący się konflikt, który niszczy zasoby militarne USA, podkopuje międzynaridową pozycję tego kraju i dewastuje światowy rynek paliw.

Jak to się ma do polskiego windfall tax, czyli podatku od nadzwyczajnych, niewypracowanych, "fartownych" zysków? Według rządu firmy paliwowe korzystały z nadzwyczajnych warunków rynkowych, notując gigantyczne zyski, podczas gdy państwo wydawało pieniądze na ochronę odbiorców. Chodzi m.in. o obniżenie VAT na paliwa do 8 proc., niższą akcyzę i ceny maksymalne.

Mechanizm tego windfall tax to nie ma być zwykłe podnoszenie podatku dochodowego. Danina obejmie tylko część zarobku uznaną za nadzwyczajną. Punktem odniesienia będzie średnia marża ze sprzedaży paliw osiągnięta przez daną firmę w 2025 r., powiększona o 20 proc. Dopiero nadwyżka ponad tak ustalony poziom zostanie objęta podatkiem. Rząd chce w ten sposób ograniczyć podatek jedynie do nadzwyczajnego zarobku.

Więcej o ropie naftowej przeczytasz w Bizblog

Od tej nadwyżki państwo chce pobierać 60 proc. Podatek ma dotyczyć producentów oraz importerów paliw ciekłych i obowiązywać tylko za okres od 1 marca do 31 grudnia 2026 r. Firmy mają same wyliczać należność, wpłacając w trakcie roku miesięczne zaliczki, a następnie rozliczając całość w zeznaniu rocznym. Rozliczenie ma odbywać się według zasad określonych w ustawie.

Nie chodzi o zwykły zysk

Rząd tłumaczy, że nie chce opodatkować zwykłego zysku przedsiębiorstw. Bufor w wysokości 20 proc. ponad średnią marżę z 2025 r. ma zostawić firmom przestrzeń na normalne zarabianie. Podatek ma więc uderzyć przede wszystkim w tę część wyniku, która według autorów projektu pojawiła się wskutek wyjątkowego szoku cenowego, a nie poprawy efektywności.

Dla rządu największą zagadką jest to, co zrobi prezydent. Poprzednia wersja ustawy została skierowana przez Karola Nawrockiego do Trybunału Konstytucyjnego, m.in. z powodu wątpliwości dotyczących działania przepisów wstecz. Rząd nie może formalnie zmusić głowy państwa do podpisu, ale może wywrzeć presję, pokazując jego skutki dla kierowców.

Najmocniejszym argumentem ma być właśnie cena paliwa. Premier Donald Tusk zapowiedział właśnie, że po podpisaniu ustawy przez prezydenta rząd natychmiast uruchomi pakiet obniżający ceny na stacjach. Będzie to trzecia edycja pakietu CPN, czyli obniżenia VAT-u, akcyzy i wprowadzenia cen maksymalnych. W praktyce ma to postawić prezydenta przed wyborem: zaakceptować nowe przepisy albo tłumaczyć, dlaczego blokuje rozwiązanie, z dzięki któremu rząd sfinansuje tańsze paliwo na stacjach.

Jacek Bereźnicki
Redaktor

Tematyką ekonomiczną zajmuje się od dziesięciu lat. Od 2014 do 2019 r. był dziennikarzem Money.pl, wcześniej współtworzył serwisy Mototok.pl i Biztok.pl w ramach Grupy O2, a następnie Wirtualnej Polski. W Bizblogu pisze o biznesie, prawie i podatkach.