Tańszy prąd kosztem paliwowych gigantów. Rząd podnosi im CIT
Spółki paliwowe zarabiają krocie na drogiej ropie, ale będą musiały się podzielić częścią tych zysków. Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański chce, by płaciły tak zwany windfall tax i pomogły w ten sposób sfinansować tańszy prąd dla polskiego przemysłu energochłonnego oraz wysokie wydatki na obronność.

W wykazie prac legislacyjnych rządu znalazł się projekt ustawy, która ma wprowadzić czasowe podniesienie podatku CIT dla największych firm paliwowych i energetycznych. Chodzi o odebranie im części niespodziewanie wysokich zysków wynikających nie z własnych genialnych posunięć biznesowych, lecz ze wzrostu cen paliw w wyniku wojny Trumpa z Iranem.
Drogi prąd dusi polski przemysł
Powodem zmian są przede wszystkim wysokie ceny energii w Polsce. Zgodnie z cytowanymi przez MF danymi Eurostatu w drugiej połowie zeszłego roku wynosiły one 171,6 euro za MWh, a to oznacza, że jesteśmy w niechlubnej czołówce Unii Europejskiej. Dla hut, zakładów chemicznych czy papierni oznacza to trudniejszą walkę o klientów z firmami z zagranicy. Rząd chce więc ograniczyć ten problem dopłatami do energii.
Wsparcie ma działać na podstawie unijnych przepisów. Firma będzie mogła otrzymać pomoc obniżającą roczną hurtową cenę prądu dla maksymalnie połowy swojego zużycia. Jest jednak ważne ograniczenie – po uwzględnieniu dopłaty cena energii nie będzie mogła spaść poniżej 50 euro za MWh. Program ma objąć lata 2027-2030.
Więcej o ropie naftowej przeczytasz w Bizblog
Pieniądze nie będą jednak przeznaczone wyłącznie na bieżące rachunki. Co najmniej połowę otrzymanego wsparcia przedsiębiorstwo będzie musiało przeznaczyć na inwestycje związane z transformacją energetyczną. Chodzi m.in. o własne źródła OZE, magazyny energii, poprawę efektywności czy elektrolizery wodoru. Na uruchomienie takich inwestycji firma dostanie 48 miesięcy.
Na czym polega windfall tax?
Na cały program przewidziano 4,8 mld zł w latach 2027-2030. Finansowanie ma pochodzić m.in. z wyższego CIT-u dla największych spółek z sektora paliwowo-energetycznego. Projekt przewiduje objęcie zmianą firm o przychodach przekraczających 50 mln euro, działających przy wydobyciu, przetwarzaniu i handlu ropą oraz gazem, a także dużych operatorów sieci energetycznych.
Nowa danina ma mieć charakter czasowy, dlatego można ją określić jako „windfall tax”, czyli podatek od nadzwyczajnych, przypadkowych zysków. Wybrane firmy zamiast podstawowej stawki CIT wynoszącej 19 proc. zapłacą 30 proc. w 2027 r., 26 proc. w 2028 r. i 23 proc. w 2029 r. Od 2030 r. stawka ma wrócić do poziomu 19 proc. Zmiany mają dotyczyć wyłącznie wskazanych firm.
Rząd uzasadnia wyższy podatek nadzwyczajnymi marżami i zyskami sektora paliwowo-energetycznego. Wskazuje na wzrost cen ropy Brent po wybuchu wojny w rejonie Zatoki Perskiej i blokadzie Cieśniny Ormuz w pierwszej połowie 2026 r. W przypadku dystrybutorów energii argumentem jest natomiast stabilny model działalności oparty na taryfach ustalanych przez Urząd Regulacji Energetyki.
Tematyką ekonomiczną zajmuje się od dziesięciu lat. Od 2014 do 2019 r. był dziennikarzem Money.pl, wcześniej współtworzył serwisy Mototok.pl i Biztok.pl w ramach Grupy O2, a następnie Wirtualnej Polski. W Bizblogu pisze o biznesie, prawie i podatkach.