REKLAMA

Biedronka zasadza się na wypłaty Polaków. Pilnujcie się 10. dnia miesiąca

Dostajesz pensję na początku miesiąca i wtedy masz najwięcej pieniędzy, żeby je wydawać. I wtedy jesteś najlepszym celem dla marketingowców. Biedronka chce to wykorzystać i serwować wam „ekstra okazje” właśnie tuż po wypłacie. A mam już dość tego prania mózgu w promkach.

biedronka promocje wypłata
REKLAMA

Ja akurat mam dokładnie odwrotnie - najchętniej wydaję pieniądze na nieplanowane zakupy, które nie są konieczne, pod koniec miesiąca, kiedy wiem już, ile zostało mi na koncie po opłaceniu rachunków, po przeżyciu większości miesiąca, odłożeniu części w ramach regularnego oszczędzania i w dodatku wiem, że zaraz przyjdzie przelew z kolejną pensją.

Ale chyba rzeczywiście jestem wyjątkiem jako mocno zdyscyplinowany konsument zarządzający świadomie swoim budżetem domowym. Tymczasem w social mediach zalewają mnie filmy o tym, że jak dostajesz pensję, to zaczynasz szaleć z zakupami, często nawet przeginasz i tydzień po wypłacie na koncie jest dość pusto i robi się problem.

REKLAMA

I takich bardziej kompulsywnych, mniej zdyscyplinowanych konsumentów bierze właśnie na cel sieć Biedronka, chcąc wykorzystać ich zwyczaj rzucania się w wir zakupów tuż po wypłacie.

Nowość w Biedronce. Specjalne promocje raz w miesiącu

A że zgodnie z Kodeksem pracy pracownik dostaje pensję nie później niż do 10. dnia miesiąca, właśnie 10. dzień jest momentem, kiedy Biedronka będzie przygotowywać wyjątkowe okazje, bo wtedy już wszyscy są po wypłacie.

Na co można liczyć? Czy ta specjalna oferta będzie naprawdę bardziej atrakcyjna niż regularne promocje przygotowywane przez portugalską sieć? A może tego dnia w promocji będą artykuły premium, które pod koniec miesiąca są już dla wielu konsumentów niedostępne ze względu na stan konta? Albo artykuły zupełnie niespożywcze, ale przemysłowe, do domu, do ogrodu czy uprawiania sportu?

Tego zupełnie nie wiemy. I to w sumie nie jest ciekawe. Dla mnie ciekawsze jest to, jak bardzo sieć kombinuje, żeby zachęcić Polaków do kupowania, jak bardzo stara się do siebie przywiązać klientów.

Czytaj więcej o zakupach 

Biedronka daje zwrot 50 proc. ceny, ale później

Bo ta promocja 10. dnia miesiąca to nie jest jedyna nowość w ostatnim czasie. Kilka tygodni temu Biedronka weszła w inny, nowy format promocyjny, który polega na tym, że cena produktu ścięta jest aż o połowę, ale te zaoszczędzone 50 proc. dostajesz na kartę Moja Biedronka do wykorzystania przy kolejnych zakupach.

Inaczej mówiąc, płacisz właściwie pełną cenę za produkt dziś, ale za to dostajesz połowę jego wartości zapisaną na swoim koncie do wykorzystania dopiero przy kolejnych zakupach. To taka promocja z odroczeniem, żeby klient wrócił.

Oczywiście w promocji są wybrane produkty, nie wszystkie. Są one oznaczane hasłem „Zwrot na Moją Biedronkę – mój rabat 50 proc.” i co ważne - nie wystarczy podać przy kasie numeru telefonu, na który macie zarejestrowane swoje konto w Biedronce. W przypadku większości promocji w Biedronce to wystarcza, żeby je aktywować, tu jednak trzeba użyć albo aplikacji, alby fizycznej karty Moja Biedronka.

I jeszcze jedna ważna rzecz - te pieniądze można wykorzystać w dość krótkim czasie. W przypadku tych promocji, które ruszyły 26 stycznia, kasę można było wydać tylko do końca miesiąca. Podobie jest w lutym.

Zakup mleka robi się skomplikowany

Fajnie? Średnio. Ja się po prostu zaczynam w tym wszystkim gubić. Kiedyś zasady gry były proste - raz w tygodniu wychodziła gazetka z promocjami i wiadomo było, co można kupić taniej przez tydzień. Teraz promocje są poszatkowanie, trzeba czytać drobny druczek, że jabłka są w promocji dziś i jutro, ale pojutrze to już wjeżdża coś innego, a za kolejne dwa dni znów zmiana.

A do tego pomieszanie różnego rodzaju korzyści, jeden produkt jest po prostu taniej, inny, jeśli kupisz wiele sztuk, za jeszcze inny dostaniesz voucher na zakup konkretnych produktów, a teraz jeszcze dostaniesz zwrot pieniędzy na kartę rabatową do wykorzystania przez tydzień.

To się zaczyna robić irytujące, bo jak idziesz na zakupy, to lądujesz nagle na polu minowym i czujesz, że zrobienie podstawowych zakupów spożywczych jest niemal tak czasochłonne i skomplikowane jak podpisanie umowy o kredyt hipoteczny - najpierw musisz się zatrzymać, przeanalizować i zrozumieć, co właściwie dostaniesz, jak włożysz ten produkt do koszyka. 

Jak się nie zatrzymasz i nie przeanalizujesz, to po odejściu od kasy okaże się, że liczyłeś, że zapłacisz za płyn do prania mniej, ale nie doczytałeś drobnego druczku, że musisz kupić dwa, żeby mieć taniej, albo że musisz mieć ze sobą fizycznie kartę Moja Biedronka, bo inaczej promka nie wejdzie. A w sumie teraz tego płynu do prania nie potrzebowałeś, kupiłeś na zapas, bo była promocja. A ostatecznie jest lekka złość.

REKLAMA

Oczywiście, możesz olewać te etykiety krzyczące o promocji i zwyczajnie kupować wszystko w pełnej cenie, ale wtedy czujesz się jak frajer. Pojawia się dyskomfort, a doświadczenie zakupowe staje się nieprzyjemne.

Ciekawe, kiedy konsumenci poczują się przestymulowani tymi coraz bardziej wymyślnymi promocjami, a sieci handlowe znów postawia na prostotę.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-02-17T04:01:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-16T21:49:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-16T20:03:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-16T17:49:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-16T16:12:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-16T14:14:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-16T12:19:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-16T10:46:31+01:00
Aktualizacja: 2026-02-16T07:45:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-15T20:19:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-15T14:05:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-14T12:59:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-14T10:45:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-14T06:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-13T22:05:00+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA