REKLAMA
  1. bizblog
  2. Praca

Dane z hiszpańskiej gospodarki wbijają w fotel. Już 9 mln osób jest bez pracy

Już w marcu co czwarty (25,6 proc.) Hiszpan, należący do ogólnego systemu ubezpieczeń społecznych i specjalnych programów dla pracowników rolnych i gospodarstw domowych, znalazł się na czasowym bezrobociu. A w kwietniu było jeszcze gorzej.

29.04.2020
12:27
Bezrobocie w Hiszpanii. Już 9 mln osób w tym 40-milionowym kraju jest bez pracy
REKLAMA

Fot. JB/Bizblog

REKLAMA

Jak donosi hiszpański dziennik „El Mundo”, bez pracy w Hiszpanii jest już 9 mln ludzi. To aż 40 proc. z 23 mln osób aktywnych zawodowo.

Już w marcu z rządowego mechanizmu czasowej regulacji zatrudnienia ERTE (pozwala pracodawcy ze względu na kłopoty wywołane pandemią zamknąć czasowo firmę i zwolnić pracowników; potem musi jednak wszystkich na nowo zatrudnić na okres co najmniej pół roku) skorzystało 25,6 proc. Hiszpanów należących do ogólnego systemu ubezpieczeń społecznych i specjalnych programów dla pracowników rolnych i gospodarstw domowych. Bez ERTE hiszpański rynek pracy byłby w znacznie gorszej kondycji.

Bez tego mechanizmu zniszczonych zostałoby co najmniej sześć milionów miejsc pracy

- stawia sprawę jasno Carlos Bravo, sekretarz ds. polityki publicznej związków zawodowych COCO.

Czy aby na pewno czasowe bezrobocie z nakazem ponownego zatrudnienia (taki pracownik otrzymuje przez pół roku 70 proc. swojego wynagrodzenia, a potem połowę) będzie skuteczną receptą dla hiszpańskiego rynku pracy?

Wątpi w to Emilio Gallego, sekretarz generalny hiszpańskiego przemysłu hotelarskiego, który nakaz zatrudnienia po 6 miesiącach nazywa „całkowicie nie do przyjęcia”. Jego zdaniem po tym czasie cała branża turystyczna, w tym też hotele, może być dalej w naprawdę kiepskiej sytuacji, co też w konsekwencji będzie miało wpływ na tutejszy rynek pracy. 

26 mln bezrobotnych w USA

O tym, że jednym z najbardziej dotkliwych, globalnych skutków pandemii koronawirusa będzie szybujące w górę bezrobocie, zdajemy sobie sprawę co najmniej od marca, kiedy w Stanach Zjednoczonych raptem w tydzień zarejestrowało się blisko 3 mln bezrobotnych. Już teraz eksperci wskazują, że amerykański rynek pracy czeka wstrząs jak za czasów Wielkiego Kryzysu. Co najmniej. Wszak w trzecim kwartale stopa bezrobocia za wielką wodą może wynieś nawet 16 proc. 

W Polsce na razie rynek pracy ma się w miarę dobrze - biorąc pod uwagę zamrożoną obostrzeniami gospodarkę. Ale to najprawdopodobniej taka cisza przed burzą. W branżach, które przez koronawirusa cierpią najbardziej, jak turystyka, hotelarstwo, czy gastronomia karuzela zwolnień już wszak ruszyła. Tyle że w wielu przypadkach jeszcze musi minąć okres wypowiedzenia. To odbije się na naszym rynku pracy, tyle że z lekkim opóźnieniem. I trzeba mocno trzymać kciuki, żeby nad Wisłą bezrobocie nie zaczęło robić takich wygibasów jak na Półwyspie Iberyjskim.

Jak już porównywać nasz rynek pracy, to jednak bardziej do hiszpańskiego niż tego amerykańskiego. Bo i skala bardziej podobna i regulacje prawne też. USA zaś wyróżniają się tym, na tle Polski, Hiszpanii i wielu innych krajów, że tamtejsza administracja postanowiła w czasie pandemii namawiać wręcz ludzi do bezrobocia, oferując im specjalny dodatek w wysokości 600 dolarów tygodniowo.

Efekt? Już teraz zarejestrowanych w pośredniakach jest ok. 26 mln Amerykanów. Liczące blisko 47 mln ludzi Hiszpanii takich mechanizmów nie ma, a i tak bezrobocie skacze rekordowo w górę.

A w Polsce?

REKLAMA

Dane z naszego podwórka jeszcze w marcu były więcej niż optymistyczne. Główny Urząd Statystyczny ogłosił, że stopa bezrobocia rejestrowanego w trzecim miesiącu 2020 r. wyniosła 5,4 proc, i była niższa niż w lutym 2020 r. (5,5 proc). Ale wszystko wskazuje na to, że na tym koniec dobrych wieści w tym zakresie znad Wisły. Jak bowiem podaje serwis TVN24 w kwietniu mamy mieć do czynienia już ze skokiem bezrobocia. 

Po zebraniu danych z prawie wszystkich powiatowych urzędów pracy wyszło, że tylko w dwa pierwsze tygodnie kwietnia liczba zarejestrowanych bezrobotnych wzrosła wobec marca o 3,18 proc., czyli 28 tys. 470 osób. Firmy też poinformowały w tym czasie o zamiarze przeprowadzenia zwolnień grupowych. Najwięcej na Mazowszu i w Wielkopolsce. Sama minister rodziny, pracy i polityki społecznej Marlena Maląg w wywiadzie dla Polskiego Radia 24 stwierdziła, że na koniec kwietnia stopa bezrobocia w Polsce może wynieść nawet 10 proc.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja:
Zobacz komentarze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA