Debata klimatyczna w Sejmie. Dużo słów, teraz czekam na czyny
O zmianach klimatu musimy rozmawiać. Coraz częściej i też coraz konkretniej. I muszą za tym iść działania, a nie tylko ich zapowiedź. Dlatego mam spore wątpliwości jeżeli chodzi o efektywność pierwszej debaty klimatycznej w polskim Sejmie. Bo to ważny, pierwszy krok. Ale jakie będą następne?

Nie do końca zawierzam debatom o zmianach klimatu. Z jednego, bardzo prostego powodu. Bo od gadania jeszcze nigdy nic się nie zmieniło. Trzeba działać, a z tym jest już znacznie gorzej. Szczyty klimatyczne ONZ stały się wydmuszką, bardziej miejscem spotkań politycznych celebrytów niż faktyczną areną planowanych inicjatyw. A organizowanie tych zlotów u największych producentów ropy na świecie bardzo mocno w mojej ocenie zahacza o kpinę, zbyt mocno. I boję się, że z naszą Narodową Debatą o Bezpieczeństwie Klimatycznym, która miała miejsce w Sejmie, jest bardzo podobnie. Chociaż trudno odmówić naukowcom dobrych intencji.
Prawa fizyki nie znają podziałów partyjnych – susza nie pyta, na kogo głosujemy, a powódź nie sprawdza barw politycznych. Rolą nauki nie jest rozstrzyganie ideologicznych sporów, lecz dostarczanie faktów, które pozwolą skutecznie chronić zdrowie, żywność oraz dostęp do wody dla wszystkich Polek i Polaków, ale także dla mieszkańców Europy i całego świata - przekonuje prof. Marek Konarzewski, prezes Polskiej Akademii Nauk.
Zmiany klimatu. Politycy dostali rekomendacje
Ale to wcale nie jest tak, że jestem przeciwny wszelkim debatom. Trzeba rozmawiać, zwłaszcza o coraz szybciej galopujących zmianach klimatu i o globalnym ociepleniu, co odczuliśmy na własnej skórze tego lata. Tylko, że tego typu gaworzenie ma moim zdaniem tylko wtedy sens, jak idą za nim bardzo konkretne działania. I tutaj jest właśnie bardzo dużo miejsca dla moich wątpliwości.
Że u nas będzie inaczej? Naukowcy jeszcze w to wierzą i przedstawili swoje rekomendacje w trzech najważniejszych obszarach: „bezpieczeństwo ludzi i gospodarki”, „ochrona środowiska” oraz „zagrożenia ze strony innych państw”.
Wzorem innych państw zorganizowaliśmy taką debatę w Polsce i wzorem innych państw chcemy, by rekomendacje były wprowadzane do życia. Po głosie nauki w parlamencie nie może pozostać tylko puste echo deklaracji. Polacy oczekują działań na rzecz klimatu, a obowiązkiem władz jest ich realizacja. Organizacje pozarządowe będą monitorować wdrażanie rekomendacji. Kwestie środowiskowe to jedno z najważniejszych wyzwań dla Polski w XXI wieku - twierdzi Katarzyna Wiekiera z Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot i trudno nie przyznać jej racji.
Będzie program „SAFE dla klimatu”?
Co znalazło się w tych naukowych rekomendacjach po debacie w sprawie zmian klimatu w Sejmie? Mowa jest w nich m.in. o szybkim wprowadzeniu spójnego prawa klimatycznego, które w jasny sposób określi cele państwa na przyszłość i uchroni gospodarkę przed stratami wynikającymi z ekstremalnych zjawisk. Albo o tzw. „odpornych miastach”, dzięki sadzenia większej ilości drzew i zatrzymywania wody deszczowej, co chroni mieszkańców przed upałami i podtopieniami.
Znalazło się miejsce też dla programu „SAFE dla klimatu”, który ma uodpornić Polaków na fałszywe informacje o zmianach klimatu. Naukowcy uważają, że takie działania powinny być finansowane z pieniędzy przeznaczonych na obronność.
Stawka tej debaty jest wysoka, bo walczymy tak naprawdę o spójność państwa i bezpieczeństwo obywateli. Jeśli nie powstrzymamy zmiany klimatu, to stopniowo, ale nieustępliwie zagrożone będą funkcje państwa i cały system demokratyczny. Jak długo możemy jeszcze pozwalać dezinformacji osłabiać nasz kraj? Według nas trzeba reagować szybko - nie ma cienia wątpliwości prof. Zbigniew Karaczun ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, ekspert Koalicji Klimatycznej.
Do tanga trzeba jednak dwojga
Dobrze, że w Sejmie zaczęliśmy w końcu rozmawiać o zmianach klimatu. Ale ważniejsze będzie to, jakie konkretne działania za sobą to pociągnie. Niestety, nie jestem optymistą. Dlaczego? Bo politycy - niezależnie od barw partyjnych - nagle troszczą się o nasz klimat głównie w jednym celu: żeby zdobyć poparcie torujące drogę do reelekcji.
Przesadzam? Narodowa Debata o Bezpieczeństwie Klimatycznym odbyła się w Sejmie 7 września 2026 r. Prawie 8 lat wcześniej, w grudniu 2018 r., w Katowicach Polska była gospodarzem Szczytu Klimatycznego ONZ COP24. I jak w tym tak zwanym międzyczasie zaopiekowaliśmy się nad Wisłą zmianami klimatu? Jakieś konkretne przykłady, działania? Cokolwiek?
Więcej o zmianach klimatu przeczytasz w Bizblog Spider’s Web
I jeszcze jedno. Chyba każdy widzi, jak bardzo w powijakach jest nasza transformacja energetyczna. Jasne, fotowoltaika rośnie w siłę, zaraz do nie dołączą nowe wiatraki na Bałtyku. Ale dalej obowiązuje przecież umowa społeczna z górnikami, gwarantująca im fedrowanie do 2049 r. Bo my przecież chcemy mieć ciastko i je zjeść.
A może spotkaliście się z jakimiś zachętami elektryfikacyjnymi dla gospodarstw domowych, żeby tak łatwiej, szybciej i przy okazji taniej mogły pożegnać paliwa kopalne? Jakaś specjalna taryfa dla właścicieli pomp ciepła? Dotacyjna sprzedaż tego typu urządzeń grzewczych? Nic z tych rzeczy. Zamiast tego mamy coraz droższy gaz i węgiel oraz dofinansowanie biomasy w programie Czyste Powietrze.
W ten sposób zmian klimatu nie wyhamujemy, a rachunków za ogrzewanie nie zmniejszymy. Ale będziemy mieli za to stosy protokołów po kolejnych debatach na temat zmian klimatu i tego, jak można je przynajmniej na chwilę zatrzymać. A co cztery lata, przy okazji wyborów parlamentarnych, automatycznie będzie wydłużać się lista najbardziej prominentnych polityków, którzy będą chcieli troską o zmiany klimatu wyborczo się pochwalić. Tylko nie o to w tym wszystkim chodzi.
Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.