REKLAMA

Zapytałem AI o zanieczyszczenie termiczne. Była szczera do bólu

Przyznam się do czegoś. Naprawdę boję się niekontrolowanego rozwoju sztucznej inteligencji. Nie chodzi to, że nami zawładnie. Tylko przez rosnące gwałtownie zapotrzebowanie energetyczne, a także zanieczyszczenie termiczne, za którym stoją największe centra danych.

sztuczna-inteligencja-to-nie-tylko-wiecej-energii-ale-tez-zanieczyszczenie-termiczne

Nie wiem, jak wy, ale ja nie zapomnę tego lata. Fale upałów dobijające do nawet 40 st. C w cieniu mocno nadwyrężyły moją cierpliwość i odporność na pogodowe psikusy. Dawniej o tak piekielnej aurze dowiadywałem się jedynie z książek i filmów dokumentalnych. Teraz odczułem to na własnej skórze i przyznam szczerze: nie podobało mi się.

Zwłaszcza jak do piekącego słońca dochodziło odczucie, że nie ma czym oddychać. Ale najgorsze tym wszystkim jest to, że obecnie synoptycy mówią jednym głosem: to wcale nie był żaden incydent, na takie lata powinniśmy się szykować co roku. A to będzie miało swoje konsekwencje. Bo rosnące przez to lawinowo zapotrzebowanie energetyczne, to tylko jedna strona medalu. Za drugą kryje się sztuczna inteligencja

Chłodzenie odpowiada za około 40 proc. zapotrzebowania na energię elektryczną w centrach danych i może wzrosnąć o kolejne 20–30 proc. w czasie ekstremalnych upałów - przekonuje w rozmowie z Montel Alessandro Migliorini, dyrektor krajowy włoskiej filii duńskiego dostawcy European Energy.

Im cieplej, tym sztuczna inteligencja potrzebuje więcej chłodu

Mówi się o tym od miesięcy. Boom na sztuczną inteligencję i centra danych musi swoje kosztować. Dlatego najwięksi gracze na rynku inwestują we własne elektrownie, żeby w ten sposób zabezpieczyć przyszłe zapotrzebowanie energetyczne, które ma tylko rosnąć. Stąd na przykład decyzja Google w sprawie przejęcia firmy energetycznej Intersect. Teraz zaś wychodzi na to, że swoje dokładają rownież takie fale upałów, jakie od czerwca nawiedziły Europę, bijąc w wielu krajach (w tym też w Polsce) wieloletnie rekordy temperatur.

W przypadku obiektu o obciążeniu IT na poziomie 50 MW i standardowym chłodzeniu powietrzem może to oznaczać kilka dodatkowych MW na liczniku - uważa Alessandro Migliorini.

Powód jest prozaiczny. Eksperci twierdzą, że centra danych, niezbędne dla rozwoju sztucznej inteligencji, zaprojektowano w oparciu o stare dane pogodowe, nie uwzględniające modyfikacji dokonanych przez zmiany klimatu i globalne ocieplenie. Już opublikowany w maju br. raport Google wyliczał, że centra danych będą wymagały średnio o 11 proc. większej mocy chłodzenia niż to pierwotnie planowano. W obiektach najbardziej narażonych na czynniki pogodowe, ten wzrost może być nawet na poziomie do 48 proc.

Ten kij niestety ma też dwa końce

Ale sztuczna inteligencja i centra dane to nie tylko więcej energii, też na chłodzenie. Ostatnie badania wykazują, że te największe tego typu obiekty determinują powstawanie lokalnych stref klimatycznych, czyli tzw. wysp ciepła. Te z kolei mogą powodować wzrost temperatury gruntu o 2 st. C i podwyższać temperaturę powietrza w promieniu nawet kilku kilometrów. 

Do tego dochodzą jeszcze dodatkowe emisje, związane z wytwarzaniem niezbędnej do chłodzenia energii, zwłaszcza w krajach, takich jak Polska, które swoje miksy energetyczne cały czas opierają na paliwach kopalnych. Tak też pogłębia się zanieczyszczenie termiczne, spowodowane uwalnianiem nadmiaru energii cieplnej do środowiska, w wyniku działalności człowieka.

Więcej o sztucznej inteligencji przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:

Dla przykładu: ciepło emitowane przez 100-megawatowe centrum danych można porównać do ciepła emitowanego przez ok. 67 tys. klimatyzatorów o mocy dwóch koni mechanicznych, pracujących jednocześnie w dzień i nocy albo do tego emitowanego przez 3000 samochody benzynowe, które jeżdżą bez przerwy przez 24 godziny, 7 dni w tygodniu. Co na to sama sztuczna inteligencja? 

Rozwój sztucznej inteligencji zwiększa zapotrzebowanie na energię i chłodzenie, przez co może przyczyniać się do zanieczyszczenia termicznego, szczególnie w pobliżu dużych centrów danych - przyznaje szczerze.

Michał Tabaka
Redaktor

Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.