Pompy ciepła tańsze niż gaz. Oszczędności przekraczają 3000 zł
Europa musi uniezależnić się od paliw kopalnych. Najlepszy sposobem na elektryfikację, jak twierdzi Międzynarodowa Agencja Energii (IEA), są pompy ciepła.

Najpierw we wrześniu 2022 r. za tonę węgla trzeba było płacić nawet 5000 zł; a teraz bez rządowego parasola benzyna i diesel byłyby po 7–8 zł, jak nie lepiej. W obu tych przypadkach geopolityczne zawirowania (inwazja Rosji na Ukrainę i konflikt na Bliskim Wschodzie) uwypukliły uzależnienie Europy od paliw kopalnych. Nadal nasz kontynent importuje ok. 80 proc. gazu, ropy i węgla - żeby zaspokoić zapotrzebowania na energię w przemyśle, budownictwie i transporcie. Jak temu można zaradzić? Receptę podpowiada IEA w swoim najnowszym opracowaniu.
Elektryfikacja ma kluczowe znaczenie dla osiągnięcia celów Unii Europejskiej w zakresie bezpieczeństwa energetycznego, konkurencyjności, przystępności cenowej i redukcji emisji - czytamy w tej analizie.
A jaki jest najlepszy sposób na tę elektryfikację? Tutaj odpowiedź też jest jednoznaczna: pompy ciepła.
Pompy ciepła tańsze od kotłów gazowych
IEA nie ma żadnych wątpliwości: pompy ciepła są najbardziej opłacalną technologią elektryfikacji większości niskotemperaturowych instalacji grzewczych w przemyśle. W oparciu o ceny z 2025 r. pompy ciepła mają niższe koszty eksploatacji niż kotły gazowe w 17 krajach, które odpowiadają za 40 proc. zapotrzebowania na niskotemperaturową energię cieplną w UE. Tylko co z tego?
Nawet na rynkach, na których pompy ciepła są konkurencyjne cenowo, instalacje pozostają na niskim poziomie i potrzebne jest wsparcie polityczne - akcentuje IEA.
Agencja podpowiada, że odbiorcy przemysłowi mogliby na przykład skorzystać na strukturach taryfowych, które przenoszą niskie ceny z rynków dnia następnego lub dnia bieżącego na elastycznych odbiorców energii (bez konieczności działania odbiorców w charakterze sprzedawców energii elektrycznej).
W niektórych krajach UE cena energii elektrycznej dla odbiorców końcowych jest zaporowo wysoka w porównaniu z gazem, nawet gdy cena hurtowa jest poniżej 0, ze względu na stałe opłaty sieciowe - zaznacza IEA.
Gospodarstwa domowe i roczne oszczędności
Ale nie tylo dla przemysłu pompy ciepła mogą się okazać ratunkiem w dobie drożejących paliw kopalnych. Zdaniem IEA pompy ciepła do zastosowań domowych są konkurencyjne w stosunku do kotłów gazowych w 16 krajach, pokrywając około jednej trzeciej zapotrzebowania na ogrzewanie mieszkań w UE.
Wszystkie te kraje korzystają z korzystnego otoczenia cen energii, plasując się w gronie 17 krajów o najniższym stosunku cen energii elektrycznej do gazu - czytamy w analizie Agencji.
Niestety, Polski w tym gronie nie ma. Warto przypomnieć, że już w zeszłym roku Europejskie Stowarzyszenie Pomp Ciepła (EHPA) wyliczała, że Polska opodatkowuje energię elektryczną siedmiokrotnie bardziej niż gaz ziemny i jest pod tym względem na szarym końcu w UE. A prawie wszędzie pompy ciepła są tańszym rozwiązaniem od eksploatacji błękitnego paliwa.
W prawie wszystkich krajach UE pompy ciepła są tańsze w eksploatacji niż kotły gazowe, generując roczne oszczędności energii sięgające 800 euro (przy obecnym kursie to prawie 3400 zł - red.) - wylicza IEA.
Polski rynek wstaje z kolan
Polski rynek pomp ciepła powoli wstaje z kolan. Jeszcze w 2022 r. nasz kraj był mistrzem świata ze wzrostem sprzedaży tych urządzeń na poziomie 102 proc. Ale potem, m.in. przez brak ochrony przed oszustami, zaufanie do tego rynku spadło na łeb i szyję. Teraz to się zmienia. Jak podaje IEA: sprzedaż pomp ciepła do zastosowań domowych na 11 kluczowych rynkach europejskich, w tym we Francji, Niemczech i Polsce, wzrosła o 17 proc. w pierwszym kwartale 2026 r.
Więcej o pompach ciepła przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:
To rynkowe ożywienie potwierdza też statystyka w programie Czyste Powietrze, gdzie jeszcze w styczniu 2023 r. aż 64 proc. składanych wniosków dotyczyło pomp ciepła. W styczniu 2026 r. było ich raptem 18 proc., ale w lutym - już 21 proc.
Pompa ciepła dostarcza 3–5 razy więcej ciepła, niż zużywa prądu, bo większość energii cieplnej pobiera z otoczenia. To pokazuje, że elektryfikacja nie oznacza po prostu „większego zużycia prądu”. Oznacza przejście z gospodarki opartej na spalaniu i dużych stratach do gospodarki wysokiej efektywności - przekonuje w serwisie LinkedIn Paweł Lachman, przed Polskiej Organizacji Rozwoju Technologii Pomp Ciepła.
Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.