Patrzę na ceny pelletu i łapię się za głowę. Rząd wreszcie reaguje
Zastanawiała mnie ta bierność od tygodni, ale w końcu rząd zapowiedział interwencję na rynku pelletu. Najprawdopodobniej dojdzie do zwiększenie importu. Ale branża przestrzega, że niedobór surowca może być większy, niż nam się wydaje.

Znalezienie obecnie dobrego pelletu na opał poniżej 2000 zł graniczy z cudem. Ceny systematycznie rosną i znalezienie oferty w okolicach 2500 zł już jest wyczynem. A bywa znacznie drożej. Na przykład na Allegro ktoś wystawił na sprzedaż pellet Tarta Olczyk: 55 zł za jeden worek 15 kg. Chcąc w ten sposób uzbierać tonę, trzeba wydać więcej niż 3600 zł. I tę trójkę z przodu, zwłaszcza w ogłoszeniach aukcyjnych, widać coraz częściej. Znajdziemy na przykład pellet Olczyk za niecałe 3530 zł (975 kg) albo pellet Sylva: 3399 zł za 990 kg. Stanowisko w sprawie sytuacji na rynku zajęła już Polska Rada Pelletu.
W ostatnich miesiącach obserwowany jest wzrost cen pelletu oraz surowców wykorzystywanych do jego produkcji. Polska, która jeszcze kilka lat temu była przede wszystkim eksporterem pelletu, staje się obecnie rynkiem koncentrującym się na zaspokajaniu własnych potrzeb energetycznych - czytamy w komunikacie.
Rząd zapowiada interwencję na rynku pelletu
Tę systematyczną zwyżkę ceny pelletu, spowodowano w pierwszej kolejności brakiem surowca, obserwujemy od kilku dobrych tygodni. W tym okresie pojawiły się plotki, że pomóc mogłyby Lasy Państwowe, które miałyby się zająć dodatkową produkcją pelletu. Ale nic takiego nie będzie miało miejsca.
Aktualnie Lasy Państwowe nie planują zajmować się produkcją pelletu - informuje jednoznacznie Regina Klimaszewska, rzeczniczka prasowa Lasów Państwowych.
Więcej o pellecie przeczytasz w Bizblog Spider’s Web
Rząd jednak nie mógł sobie pozwolić na zbytnią bierność. Wiadomo, że zbliżający się sezon grzewczy do tanich nie będzie należał. Konflikt na Bliskim Wschodzie i przedłużająca się blokada Cieśniny Ormuz wywierają stałą presję na cenę ropy naftowej i gazu ziemnego, co też wpływa na coraz wyższą cenę węgla. Widzimy to zresztą doskonale na rodzimym podwórku, gdzie spółki węglowe sprzedające czarne złoto klientom indywidualnym kolejny raz w tym roku podniosły swoje stawki. W takiej sytuacji bezczynność rządu mogłaby być zbyt kosztowana politycznie.
Jeżeli chodzi o ceny pelletu współpracujemy z Ministerstwem Klimatu i Środowiska, a także Ministerstwem Rozwoju, mamy podjętych kilka działań, które będziemy realizować w najbliższym czasie. Na pewno chcemy zwiększyć ilość surowca w Polsce, to jest poprawę koordynacji importu i ze względu na zwiększone zapotrzebowanie na ten surowiec - zapowiedział na konferencji prasowej Miłosz Motyka, minister energii.
Problem niedoboru surowca jest poważniejszy?
Jakie są przyczyny takiej sytuacji na rynku pelletu na kilka tygodni przed startem sezonu grzewczego? Przedstawiciele rządu wskazują m.in. na program Czyste Powietrze, w którym od miesięcy w składanych wnioskach królują kotły na biomasę. Inna sprawa to mroźna zima, która miała wpływ na pracę tartaków. I jest jeszcze jeden powód.
Ceny drewna skoczyły najbardziej wtedy, gdy zamknęliśmy import z Białorusi - stwierdziła Paulina Hennig-Kloska, ministra klimatu i środowiska w rozmowie z RMF FM.
Z kolei Koalicja na Rzecz Polskiego Drewna (KnRPD) zwraca uwagę na problemy związane z pomiarem ilości i oceną jakości surowca, stosowanymi współczynnikami przeliczeniowymi, klasyfikacją drewna oraz sposobem rozliczania umów. Wątpliwości dotyczą m.in. zasad pozwalających uznać za prawidłową dostawę, w której pomiar kontrolny wykazuje niedobór surowca, rozliczania umów na poziomie poszczególnych nadleśnictw, co zwiększa obciążenia administracyjne i utrudnia elastyczne zarządzanie dostawami, czy niejednolitej oceny wad jakościowych drewna w poszczególnych jednostkach Lasów Państwowych.
Zdaniem KnRPD narzucone 1 stycznia 2026 r. nowe warunki techniczne na surowiec drzewny dodatkowo pogarszają bilans surowcowy przedsiębiorstw. Z kolei rezygnacja z 5-proc. redukcji wysokości stosu przy pozostawieniu dotychczasowych współczynników przeliczeniowych, zmniejszenie potrąceń na korę oraz obniżenie wymagań jakościowych powodują, że wykazywana miąższość handlowa rośnie, mimo że przedsiębiorstwa nie otrzymują proporcjonalnie większej ilości drewna możliwego do wykorzystania w produkcji.
Według szacunków przedstawicieli sektora skumulowany wpływ omawianych rozwiązań może odpowiadać zmniejszeniu efektywnie dostępnej ilości surowca nawet o 1–2 mln m sześc. rocznie. Oznacza to, że problem niedoboru surowca jest jeszcze poważniejszy, niż wynika to z nominalnych danych o sprzedaży - przestrzega KnRPD.
Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.