REKLAMA

Cło na paczki z Temu i Shein. Chińczycy mają patent, nie dopłacisz nawet grosza

Nowe unijne cło zryczałtowane, które weszło 1 lipca, uderzy w paczki z Azji. Mateusz Pycia z Globkurier prognozuje, że azjatyccy giganci postawią na magazyny w UE. Dla polskich firm z sektora MŚP to unikalna szansa na przejęcie części rynku.

Koniec ery tanich paczek z Chin.
REKLAMA

Mateusz Pycia, prezes Globkurier, technologicznego partnera logistycznego wspierającego firmy w organizacji krajowych i międzynarodowych dostaw zauważa, że nowe zasady najmocniej dotyczą modelu bezpośrednich przesyłek B2C z krajów trzecich, wykorzystywanego przez platformy sprzedające tanie produkty z Azji.

REKLAMA

Pierwsze reakcje rynku przynoszą spadek liczby takich paczek, ale doświadczenia innych państw wskazują, że może być to efekt przejściowy. Sprzedawcy i platformy mogą zmienić model dostaw: sprowadzać towar zbiorczo do magazynów w UE, a następnie doręczać go klientom już jako przesyłki krajowe lub unijne.

Nowa opłata zmieni zasady gry w e-commerce

Opłata 3 euro w krótkim terminie może ograniczyć liczbę paczek wysyłanych bezpośrednio z krajów trzecich do europejskich konsumentów. Podobny trend widać było choćby w Rumunii, która już wcześniej wprowadziła własną, choć działającą na podobnych zasadach opłatę w wysokości około 5 euro - mówi Mateusz Pycia, prezes Globkurier.

REKLAMA

Jego zdaniem wolumeny importu przesyłek niskowartościowych początkowo zmniejszyły się nawet o 60-70 proc., jednak z czasem, gdy konsumenci i platformy dostosowały się do nowych kosztów, ponownie wzrosły.

Z perspektywy logistyki zmiana, która nastąpiła od 1 lipca, nie oznacza końca handlu tanimi produktami spoza Unii. Bardziej prawdopodobna jest zmiana trasy, którą te towary zaczęły trafiać do klienta.

REKLAMA

Model pojedynczej paczki lotniczej wysyłanej prosto z Azji będzie tracił część przewagi kosztowej. W jego miejsce będzie rozwijał się import zbiorczy, odprawa większych partii towaru, magazynowanie w Unii Europejskiej i doręczenie z lokalnego rynku. Ten kierunek może mieć konsekwencje nie tylko dla e-commerce, ale też dla rynku logistycznego - komentuje Mateusz Pycia.

W jego ocenie, jeżeli największe azjatyckie platformy i operatorzy będą przenosić większe wolumeny do europejskich magazynów, mogą stopniowo rozwijać także własne zaplecze dostaw na ostatniej mili lub silniej integrować się z wybranymi partnerami kurierskimi. Dla lokalnych operatorów oznaczałoby to większą konkurencję nie tylko w obsłudze importu, lecz także w krajowych doręczeniach.

REKLAMA

Więcej wiadomości na temat zakupów można przeczytać w Bizblog Spider's Web:

REKLAMA

Polskie firmy mogą skorzystać na przesunięciu części wolumenu do Europy

Według eksperta punktem wyjścia dla tych zmian pozostaje jednak przenoszenie towaru do europejskich magazynów. Shein rozwija zaplecze magazynowe pod Wrocławiem, a Temu deklaruje wysoki udział zamówień realizowanych z magazynów w Unii.

Taki kierunek zmian sprzyja przede wszystkim platformom, które już posiadają magazyny w Europie, obsługują duże wolumeny przesyłek i posiadają środki na szybką przebudowę logistyki. Mniejszym sprzedawcom będzie zdecydowanie trudniej dostosować się w tym samym tempie, co sprawia, że dla polskich i europejskich firm z sektora MŚP otwiera się okienko na przejęcie części rynku - tłumaczy prezes Globkurier.

REKLAMA

Mateusz Pycia twierdzi, że towary, które dotąd trafiały do konsumentów bezpośrednio z Chin, coraz częściej będą najpierw sprowadzane do magazynów w Unii Europejskiej, a dopiero później doręczane klientom.

To oznacza szansę dla europejskich operatorów logistycznych, firm obsługujących magazyny, sprzedawców internetowych i podmiotów wspierających odprawy celne, by odgrywać większą rolę w całym łańcuchu - zauważa Mateusz Pycia, prezes Globkurier.

REKLAMA

Wyjaśnia też, że także polskie firmy mogą skorzystać na przesunięciu części wolumenu do Europy, ale muszą szybko uporządkować procesy, które przy sprzedaży transgranicznej decydują o marży i czasie dostawy.

Kluczowe są odprawy celne, integracja sklepu z logistyką, obsługa wielu przewoźników i kontrola kosztów doręczenia. Trzeba zaznaczyć, że okienko, by wzmocnić swoją pozycję na rynku nie będzie długie. Z pewnością warto podjąć rękawice, gdyż inaczej także ten etap rynku przejmą najwięksi gracze - podsumowuje Mateusz Pycia, prezes Globkurier.

Magdalena Przybylska
Redaktor

Pierwsze szlify zdobywała w mediach powiatowych. W Bizblog.pl najczęściej pisze o handlu, biznesie, nieruchomościach. Kocha sarkazm, czarny humor i muzykę, bez której nie potrafi żyć.

REKLAMA
REKLAMA