Od 1 lipca 2026 r. UE kończy ze zwolnieniem z cła dla małych przesyłek spoza Wspólnoty. Wchodzi ryczałtowe cło 3 euro, czyli około 13 zł. Zmiana uderzy przede wszystkim w drobne zakupy z platform takich jak Temu, Shein czy AliExpress, choć przepisy nie są wymierzone wyłącznie w konkretne sklepy.

Cła obejmą przesyłki spoza Unii Europejskiej o wartości do 150 euro. Do tej pory takie paczki były zwolnione z cła. Od lipca ta furtka zostanie zamknięta. To ważna informacja nie tylko dla konsumentów, którzy przyzwyczaili się do bardzo tanich zakupów z Azji. To także dobra wiadomość dla części europejskich i polskich firm, które od lat konkurowały z platformami działającymi na zupełnie innych zasadach.
Mała paczka, duża zmiana
Dotychczasowa zasada była prosta: przesyłki o wartości do 150 euro sprowadzane spoza UE korzystały ze zwolnienia z cła. Pierwotnie chodziło o to, żeby administracja celna nie była zalewana milionami drobnych spraw, w których sama należność celna byłaby niewielka.
W epoce zakupów internetowych ta zasada zaczęła działać jak wielka przewaga konkurencyjna dla sprzedawców spoza UE.
Dotychczas przesyłki o wartości do 150 euro sprowadzane spoza Unii Europejskiej były całkowicie zwolnione z cła. To tzw. zwolnienie de minimis – wprowadzono je po to, by nie obciążać administracji celnej obsługą milionów drobnych paczek, w których cło i tak byłoby groszowe. W praktyce stało się jednak furtką – wskazuje Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy inFaktu.
Tę furtkę wykorzystał ogromny biznes. Do Europy zaczęły płynąć miliardy małych paczek z bardzo tanimi produktami. Bruksela uznała, że dalsze utrzymywanie zwolnienia oznaczałoby premiowanie sprzedawców spoza UE kosztem firm działających na wspólnym rynku.
W 2024 r. do UE trafiło około 4,6 mld małych paczek. To niemal dwa razy więcej niż rok wcześniej. Polska jest trzecim rynkiem Temu w Europie, a z platformy korzysta ponad 13 mln użytkowników. Skala była ogromna.
To nie będzie 3 euro od całej paczki
Największa pułapka polega na tym, że 3 euro nie zawsze będzie oznaczać 3 euro od całego zamówienia. Ryczałtowe cło ma być naliczane od każdej kategorii produktu, czyli od każdej pozycji towarowej objętej tym samym kodem celnym, opisem i pochodzeniem.
To brzmi technicznie, ale dla klientów robi dużą różnicę. Trzy identyczne bawełniane koszulki mogą oznaczać jedną pozycję towarową i jedno cło 3 euro. Jednak t-shirt, latarka i etui na telefon to już różne kategorie. Wtedy opłata może wynieść 9 euro.
Oznacza to, że trzy identyczne bawełniane koszulki to jedna pozycja – 3 euro. Ale koszulka bawełniana, sweter wełniany i etui na telefon to trzy różne pozycje i już 9 euro. Liczy się więc nie liczba sztuk czy linii na rachunku, lecz liczba różnych kodów celnych w przesyłce – wyjaśnia Piotr Juszczyk.
To dlatego najbardziej oberwać mogą mieszane, drobne koszyki zakupowe. Jeżeli ktoś wrzuca do jednej paczki kilka tanich produktów z różnych kategorii, nowe cło może być wyższe niż wartość części zamówienia.
Do tego trzeba pamiętać o VAT. Nowe cło go nie zastępuje. VAT jest rozliczany osobno, więc dla klienta końcowy koszt zakupu może wzrosnąć bardziej, niż sugeruje sama kwota 3 euro.
Temu i Shein pod presją. Polskie sklepy z szansą
Zmiana jest problemem dla konsumentów przyzwyczajonych do ultratanich zakupów, ale z punktu widzenia europejskich firm wygląda inaczej. Przedsiębiorcy działający w UE muszą spełniać lokalne wymogi podatkowe, celne, środowiskowe i konsumenckie. Sprzedawcy spoza Wspólnoty przez lata korzystali z modelu, w którym masowo wysyłali małe paczki bez cła.
Więcej wiadomości na temat zakupów
To nie oznacza, że od lipca zakupy z Chin nagle znikną. Platformy są zbyt duże, zbyt sprawne logistycznie i zbyt mocno obecne w Europie. Można się jednak spodziewać, że będą próbowały zmieniać sposób działania, np. przenosić więcej towarów do magazynów położonych już na terenie UE.
Dla klienta ma to znaczenie praktyczne. Jeżeli produkt jest już w magazynie w UE i został wcześniej dopuszczony do obrotu, nowa opłata nie powinna pojawić się na etapie dostawy do konsumenta tak jak w przypadku bezpośredniej małej przesyłki z kraju trzeciego. Platformy mogą więc mocniej promować europejską logistykę.
Piotr Juszczyk zwraca uwagę, że z punktu widzenia rodzimych firm to korzystna zmiana.
Firmy z Polski sprzedające w UE mogą na tym skorzystać, gdyż w pewnym stopniu wyrównują się warunki konkurencji, które przez lata były wykrzywione na korzyść platform spoza Wspólnoty – ocenia ekspert inFaktu.
Dla małych sklepów internetowych nie oznacza końca konkurencji z azjatyckimi gigantami, ale przynajmniej ogranicza jedną z przewag, które przez lata działały po ich stronie.
To dopiero początek większego dociskania
Ryczałtowe cło 3 euro ma być rozwiązaniem tymczasowym. Zgodnie z unijnymi ustaleniami ma obowiązywać od 1 lipca 2026 r. do 1 lipca 2028 r. Później, po uruchomieniu nowego unijnego systemu danych celnych, tymczasowa stawka ma zostać zastąpiona normalnymi taryfami celnymi.
Wtedy znaczenie progu 150 euro ma zniknąć całkowicie, a cło będzie naliczane według standardowych zasad już od pierwszego euro wartości towaru.
To nie musi być ostatnia podwyżka kosztów małych zakupów spoza UE. Bruksela pracuje również nad dodatkową opłatą manipulacyjną za obsługę tanich przesyłek e-commerce. W debacie pojawia się stawka 2 euro od paczki trafiającej bezpośrednio do konsumenta oraz niższa opłata dla przesyłek obsługiwanych przez magazyny. Szczegółowe decyzje w tej sprawie nie są jeszcze ostatecznie przesądzone, ale kierunek jest czytelny: Unia chce, by platformy spoza Wspólnoty ponosiły większą część kosztów kontroli, odpraw i nadzoru nad bezpieczeństwem produktów.
Jak nie przepłacić na Temu
Dla klientów Temu, Shein czy AliExpress lipcowe cło 3 euro może być dopiero pierwszym etapem podwyżek. Dla europejskich sprzedawców, w tym polskich sklepów internetowych, to sygnał, że Bruksela zaczyna domykać lukę, która przez lata dawała globalnym platformom przewagę nad firmami działającymi na unijnym rynku.
Najprostszy wniosek dla kupujących? Po 1 lipca przypadkowe wrzucanie kilku drobiazgów z różnych kategorii do koszyka może przestać się opłacać. Jeżeli już ktoś będzie zamawiał spoza UE, większy sens może mieć kupowanie kilku produktów z tej samej kategorii niż mieszanie odzieży, elektroniki, akcesoriów i gadżetów w jednej paczce.
Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.