Dobrze, że nie grzeję się pelletem. Ten opał puści Polaków z torbami
Rozumiem zależności rynkowe i ich wpływ na ceny. Ale nie mam zielonego pojęcia dlaczego rząd już rok temu wiedział o zbliżającym się kryzysie na rynku pelletu i nic nie zrobił. Swoje działania tak po prawdzie ograniczył jedynie do ostrzeżeń.

W Polsce sezon grzewczy zaczyna się najczęściej na przełomie września i października. Wtedy temperatura na zewnątrz spada poniżej 10 st. C przez minimum trzy dni i zaczyna się grzanie. W tym roku, jak wszystko na to wskazuje, może być ono wyjątkowo drogie. Tak sugeruje sytuacja geopolityczna na Bliskim Wschodzie, poziom unijnych zapasów gazu ziemnego, rosnąca stale cena węgla, a także puchnąca jak na drożdżach cena pelletu. Bo kryzys na polskim rynku biomasy trwa w najlepsze.
Jest ogólny problem na rynku pelletu. Z pewnością mamy do czynienia z utrudnionym dostępem. I praktycznie co tydzień podnoszona jest przez hurtowników cena - przyznaje sprzedawca ze składu opału ALMAS Kucharski Stawiarz Spółka Jawna w Lędzinach.
Pellet, czyli tanio już było
Polski rynek pelletu dygocze nerwowo już od tygodni. I na razie nic się nie wskazuje na rychłą zmianę. Wręcz przeciwnie: wszystkie znaki na niebie i ziemi sugerują, że będzie jeszcze gorzej. W składach brakuje tego opału, przez co rośnie cały czas jego cena.
Resorty przyznają wprost, że: zasoby zrównoważonej biomasy są ograniczone; biomasa drzewna jest już w znacznej części zagospodarowana; energetyka, ciepłownictwo i gospodarstwa domowe konkurują o te same trociny, wióry i zrębki - twierdzi Jacek Werder, niezależny analityk rynku gospodarki odpadami, który zapytał o to Ministerstwo Klimatu i Środowiska oraz Ministerstwo Energii.
Jeszcze miesiąc temu, w połowie lipca, znalezienie pelletu za mniej niż 2000 zł nie było trudny zadaniem. Dzisiaj to mission impossible. Na przykład w składzie ALMAS pellet jest w trzech cenach: 2405 zł, 2660 zł i 2730 zł. Z kolei w składzie opału Zielonki w Starych Babicach najtańszy pellet jest za 2200 zł, a najdroższy za 2490 zł.
Ci szukający atrakcyjnej ceny pelletu w ogłoszeniach aukcyjnych na Allegro, czy na OLX wcale nie mają łatwiejszego zadania. Bo można w ten sposób trafić na naprawdę wygórowane stawki. Na przykład na Allegro ktoś wystawił pellet drzewny brzozowy, z ceną 99,99 zł za 15-kg worek. Chcąc uzbierać tak tonę trzeba wydać ponad 6600 zł.
Inny przykład, też z Allegro: pellet Olczyk, 65 worków po 15 kg każdy. Wychodzi 975 kg za 3529,93 zł. Albo pellet Sylva, paleta 66 worków po 15 kg każdy wystawiona jest za 3399 zł. Cen pelletu poniżej 2000 zł nie ma też już co szukać na OLX. Droższych ofert za to nie brakuje. Na przykład pellet Olimp wystawiony jest za 2799 zł (65 worków po 15 kg każdy).
Rząd wiedział i nie powiedział
Tymczasem Paweł Lachman, prezes Polskiej Organizacji Rozwoju Technologii Pomp Ciepła (PRT PC), zwraca uwagę na to, że Ministerstwo Klimatu i Środowiska (MKiŚ) już rok temu ostrzegało przed kryzysem na rynku biomasy i pelletu. Resort akcentował, że zrównoważone zasoby biomasy w Polsce są ograniczone.
Więcej o pellecie przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:
Duża jej część już jest zagospodarowana, a gospodarstwa domowe, przemysł drzewny, ciepłownictwo i energetyka konkurują o ten sam surowiec, często nie zdając sobie sprawy z realnych ograniczeń podaży surowca. Z ubiegłorocznej analizy wynika, że dalszy szybki wzrost zużycia biomasy drzewnej może prowadzić do: większej konkurencji o drewno, braków podaży, wzrostu cen oraz rosnącej zależności od importu.
Zostaje chyba najważniejsze pytanie: co polskie państwo zrobiło z własną analizą? Skoro te ryzyka były znane już rok temu, to jakie wyciągnięto z tego wnioski dla polityki energetycznej i programów wsparcia? Bo dobra analiza ma sens wtedy, gdy państwo wyciąga z niej konsekwencje - przekonuje Lachman.
Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.