Elektryfikacją w gaz i węgiel. Staniemy się samowystarczalni energetycznie
Niektórzy przekonują, że polityka klimatyczna UE to strzał we kolano. Najlepiej ponoć pełnymi garściami korzystać dalej z paliw kopalnych. W najnowszym raporcie analitycy Ember pokazują, że to nieprawda.

Z najnowszej analizy think tanku Ember wynika, że receptą na energetyczne bolączki Europy jest szeroko rozumianą elektryfikacja, z którą Europa może poradzić sobie sama, bez pomocy innych.
Europa posiada już silną bazę produkcyjną czystych technologii, a tam, gdzie potrzebny jest import, ryzyko jest zasadniczo inne niż w przypadku paliw kopalnych. Panel słoneczny importowany raz generuje energię elektryczną w kraju przez dziesięciolecia; paliwa kopalne wymagają ciągłego importu, a każde zakłócenie natychmiast gasi światło. Elektryfikacja nie jest kompromisem między bezpieczeństwem a przystępnością cenową – to droga do obu - przekonuje Tom Harrison, analityk ds. energii w Ember, współautor tego opracowania.
Paliwa kopalne, czyli kosztowna droga donikąd
W Polsce obecna opozycja zagrzewa związkowców, w tym tych górniczych, do walki z polityką klimatyczną UE. I chce jednocześnie powrotu do naszego skarbu naturalnego, czyli węgla. Szef PiS Jarosław Kaczyński zapowiada nawet budowę nowych kopalni. Najnowsza analiza Ember jednoznacznie jednak wskazuje, że kontynuowane w ten sposób uzależnienie od paliw kopalnych to droga donikąd.
UE pozostaje silnie uzależniona od paliw kopalnych, a 85 proc. jej dostaw pochodzi spoza bloku. To ciągłe uzależnienie sprawia, że europejska gospodarka i koszty utrzymania są wysoce podatne na geopolityczne zakłócenia, na które nie ma ona wpływu - czytamy w tej analizie.
Tylko dwa pierwsze miesiące konfliktu na Bliskim Wschodzie oznaczały gwałty wzrost cen paliw kopalnych i dodatkowe koszty po stronie Europy z tego powodu na poziomie 18,5 mld euro. Utrzymanie dotychczasowego uzależnienie od ropy, gazu i węgla nic w kolejnych latach nie zmieni, a ryzyko zawirowań geopolitycznych wydaje się rosnąć.
Wojna USA i Izraela z Iranem po raz kolejny pokazała, jak bardzo Europa jest podatna na wydarzenia pozostające poza jej kontrolą - zwraca uwagę Tom Harrison.
Europa musi postawić na elektryfikację i samowystarczalność
Jak można to zmienić? Analitycy z Ember nie mają wątpliwości, że tylko po przez elektryfikację. Ich zdaniem jej przyspieszenie oferuje dwutorowe rozwiązanie: zastępuje importowaną energię krajową z paliw kopalnych, czystą energią, jednocześnie wzmacniając konkurencyjność europejskiego przemysłu i zwiększając popyt na rodzime technologie.
Produkcja krajowa może zaspokoić ponad 100 proc. zapotrzebowania UE na turbiny wiatrowe, pojazdy elektryczne i pompy ciepła - przekonuje analiza Ember.
Tylko w 2025 r. pojazdy elektryczne w Europie pozwoliły uniknąć zużycia 67 mln baryłek ropy naftowej o wartości 4,1 mld euro. Stąd prosty wniosek: dalsze wdrażanie czystych technologii, takich jak pojazdy elektryczne, pompy ciepła, czysta energia i magazynowanie, będzie nadal obniżać rachunki Europejczyków za import paliw kopalnych.
Europa może produkować w kraju dwa razy więcej pojazdów elektrycznych i turbin wiatrowych niż wdraża rocznie, a także trzykrotnie więcej pomp ciepła - podpowiada Ember.
Miejsca pracy i potencjał produkcyjny
Ember pokazuje jednoznaczne wyliczenia. W Europie rocznie można wyprodukować ponad 4,6 mln pojazdów elektrycznych, przy zapotrzebowaniu na poziomie 2,6 mln. Aż 93 proc. ogniw akumulatorowych do pojazdów elektrycznych może być produkowanych na miejscu. Z kolei potencjał produkcyjny turbin wiatrowych wynosi 30 GW rocznie, ale nie jest nawet w połowie wykorzystywany.
Producenci z UE mogą również produkować 7,5 mln pomp ciepła rocznie, co stanowi prawie trzykrotność całkowitego rocznego zapotrzebowania - przekonują analitycy z Ember.
Więcej o paliwach kopalnych przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:
Wykorzystanie takiego potencjału produkcyjnego nie dość, że mocno ukróciłoby uzależnienie od paliw kopalnych, to miałoby też swoje konsekwencje na europejskim rynku pracy.
Branża produkująca czyste technologie zatrudnia już około 1,8 mln osób i może wzrosnąć do 2,3 mln do 2030 r. - wylicza Ember.
Już teraz tylko europejski sektor energii wiatrowej bezpośrednio i pośrednio zapewnia 443 tys. miejsc pracy, a sektor pomp ciepła kolejne 433 tys. Z kolei sektor energii słonecznej zatrudnia pośrednio i bezpośrednio 865 tys. osób. Przypadku europejskiej branży baterii i magazynów energii mowa jest o zatrudnieniu na poziomie 62 tys. miejsc pracy; jednak przy odpowiednich inwestycjach liczba ta mogłaby wzrosnąć do 300 tys. do 2030 r.
Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.