Rząd kończy erę węgla. Górnicy nie będą zadowoleni
Rada Ministrów przyjęła zaktualizowany Krajowy Plan w Dziedzinie Energii i Klimatu (KPEiK). Teraz ten drogowskaz dla rodzimej energetyki na następne 15 lat trafi do Komisji Europejskiej. Z dokumentu jednoznacznie wynika, że węgiel ma mieć coraz bardziej marginalne znaczenie.

Słyszycie te zawodzenie? To reakcja górniczych central związkowych na nowy KPEiK, przygotowany przez Ministerstwo Energii. Związkowcy za chwilę podniosą raban, bo znaczenie energetyczne węgla dla całego kraju ma stać się w ciągu najbliższych 15 lat - do 2040 r. marginalne. Widać to już zresztą dobrze teraz: ubywa górników (pierwszy raz w historii zatrudnienie w górnictwie węgla kamiennego spadło poniżej 70 tys.), a miesięczne wydobycie powyżej 4 mln t od paru lat jest po prostu rzadkością. Rząd też tego nie ukrywa i mówi wprost: regiony górnicze dostaną nową szansę rozwojową.
Transformacja regionów węglowych będzie realizowana w sposób sprawiedliwy i odpowiedzialny społecznie. KPEiK przewiduje wsparcie obszarów górniczych, ochronę miejsc pracy i rozwój nowych kompetencji przemysłowych - informuje Ministerstwo Energii.
Węgiel idzie w odstawkę, źródłem bilansującym ma być gaz
Zmianę warty w naszym miksie energetycznym, polegającą na ustępowaniu miejsca węgla dla OZE widać już dziś. Na przykład w marcu br. źródła bezemisyjne wyprodukowały 30 proc. energii elektrycznej, a turbiny wiatrowej z produkcją na poziomie blisko 2,7 TWh prawie zrównały się z węglem brunatnym. Nowy KPEiK nie pozostawia w tym względzie żadnych złudzeń: w kolejnych latach tej zielonej energii ma być tylko więcej.
W scenariuszu bazowym (WEM) OZE już w 2030 r. mają stanowić 51,6 proc. naszego miksu energetycznego, a w 2040 r. - 65,6 proc. Z kolei w scenariuszu ambitnym (WAM) na koniec tej dekady to ma być 53,2 proc., a na koniec przyszłej nawet 68,9 proc. W samym ciepłownictwie scenariusz WEM zakłada udział OZE na poziomie 31,6 proc. w 2030 r. i 43,5 proc. w 2040 r., a według scenariusza WAM: 36,5 proc. w 2030 r. i 56,7 proc. w 2040 r.
Kluczową rolę w tym procesie odegrają: energetyka wiatrowa na lądzie i morzu, fotowoltaika oraz wykorzystanie gazów odnawialnych. W bilansowaniu systemu i zapewnieniu bezpieczeństwa dostaw istotną role będzie odgrywał gaz ziemny, który w kolejnych latach będzie zastępowany przez gazy zdekarbonizowane i odnawialne - podkreśla Ministerstwo Energii.
Wsparcie atomu dla zielonej energii
Nowy KPEiK zakłada też odpowiednie miejsce w tej układance energetycznej dla energetyki jądrowej. Resort energii wylicza, że uruchomienie w drugiej połowie lat trzydziestych pierwszych bloków elektrowni jądrowej oraz małych reaktorów modułowych (SMR) zapewni ok. 40 TWh energii wytwarzanej w podstawie systemu.
Zgodnie z aktualizacją KPEiK system energetyczny zmierzać będzie ku zwiększeniu mocy zainstalowanej z ponad 77 GW (III.2026 r.) do ok. 128–156 GW (WEM-WAM) w 2040 r. - informuje Ministerstwo Energii.
Zgodnie z tymi prognozami moce OZE mogą wzrosnąć do 2040 r. do poziomu ok. 84–92 GW, czyli więcej niż obecnie cały Krajowy System Elektroenergetyczny. Wtedy też zielona energia ma odpowiadać za prawie 60 proc. całkowitych mocy zainstalowanych w systemie.
Istotne znaczenie będą miały moce wiatrowe, których łączna moc może sięgnąć nawet 47 GW (WAM), z dalszym potencjałem do wzrostu - zaznacza resort energii.
Z korzyścią dla krajowej gospodarki
Ta zmiana układu energetycznych sił z węgla na rzecz OZE i atomu ma zredukować koszty związane z nabyciem importowanych paliw i wypływ środków poza nasz kraj. Do 2040 r. saldo importowo-eksportowe nośników energii elektrycznej ulegnie obniżeniu o ok. -11 proc. według scenariusza WEM (z ponad 45 Mtoe w 2020 r. do ok. 41 Mtoe w 2040 r.) oraz o ok. -27 proc według scenariusza WAM (tj. do ok. 33 Mtoe w 2040 r.).
Rozwój energetyki niskoemisyjnej w Polsce może stać się jednym z najważniejszych impulsów dla krajowej gospodarki w najbliższych dekadach - twierdzi Ministerstwo Energii.
Tylko w przypadku morskich farm wiatrowych zakłada się osiągnięcie poziomu local content na poziomie ok. 40 proc. Jak przekonuje rząd: przy inwestycjach rzędu blisko 274 mld zł w latach 2026–2040 oznacza to, że ok. 110 mld zł pozostanie w portfelach krajowych przedsiębiorców, a więc w krajowej gospodarce. W przypadku lądowej energetyki wiatrowej local content może wynieść nawet ok. 60 proc. Co przy nakładach inwestycyjnych na poziomie ok. 210 mld zł przekłada się na ponad 125 mld zł wartości generowanej w Polsce.
Transformacja energetyczna to nie tylko skala inwestycji, ale przede wszystkim realny impuls dla przemysłu, rynku pracy, kompetencji i innowacyjności. Korzyści obejmują rozwój krajowych firm produkcyjnych i usługowych, tworzenie nowych miejsc pracy oraz wzrost wartości dodanej w całej gospodarce - nie ma wątpliwości resort energii.
Niższe rachunki za energię i lepsze zdrowie
Rząd przekonuje, że zaktualizowany KPEiK, zapowiadający de facto rozwód z węglem, to nie tylko wzrost gospodarczy i tworzenie nowych miejsc pracy, ale również stopniowe obniżanie rachunków za energię. Zgodnie z nowymi wyliczeniami koszty wytwarzania energii mogą spaść o ok. 8 proc. do 2030 r. i o 18 proc. do 2040 r. - względem poziomu z 2025 r.
Więcej o węglu przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:
Ma to być także receptą na ubóstwo energetyczne w naszym kraju . Ministerstwo Energii twierdzi, że do 2040 r. odsetek gospodarstw domowych wydających ponad 10 proc. dochodów na energię może spaść o 30–55 proc., zależnie od scenariusza WEM lub WAM. Z kolei, odsetek gospodarstw, których dochody kształtują się na poziomie poniżej minimum socjalnego po opłaceniu rachunków za energię do 2040 r. zmaleje o ok. 31–55 proc. (WEM-WAM).
Równolegle przewiduje się istotną redukcję emisji pyłów zawieszonych PM2,5 oraz PM10, co przełoży się na poprawę jakości powietrza i ograniczenie smogu, a w konsekwencji na wyraźne zmniejszenie negatywnego wpływu zanieczyszczeń na zdrowie Polek i Polaków - przekonują autorzy nowego KPEiK.



















