W 2030 roku Wielka Brytania ma stać się krajem bez papierosa — palacze muszą porzucić nałóg lub chociaż przerzucić się na e-papierosy lub podgrzewacze tytoniu, takie jak IQOS. Za pomoc w rzucaniu palenia mają zapłacić koncerny tytoniowe.

Do tajnego na razie rządowego planu dotarły brytyjskie media. Według "Daily Mail" antynikotynową strategię w przyszłym tygodniu ma zaprezentować minister zdrowia Matt Hancock.
Czytaj też
"Wciąż zostało sporo do zrobienia w walce z nikotynizmem. Wśród dorosłych osób, które wciąż nie są wolne od nałogu, palenie jest główną przyczyną złego stanu zdrowia i przedwczesnych zgonów. To dlatego rząd chce dokończyć tego dzieła" - brzmi fragment rządowego dokumentu.
Rząd w Londynie jednocześnie chce, by niezależne badania dały odpowiedź na pytanie, czy produkty podgrzewające tytoń (np. IQOS) są bezpieczniejsze od zwykłych papierosów oraz czy są skuteczną pomocą w rzucaniu palenia.
To jeszcze nie wszystko. Aby antynikotynowa rewolucja mogła się dokonać, rząd musi zwalczyć czarny rynek papierosów. Nie wiadomo jednak, jak rządowe deklaracje będą się miały do efektywności w ściganiu przemytników i handlarzy.
Liczba palaczy w Wielkiej Brytanii spadła w ciągu ostatnich 35 lat o połowę, dzięki czemu mniejszy odsetek osób palących na naszym kontynencie występuje jedynie w Szwecji. Rząd w Londynie ma nadzieję, że do 2030 roku uda się całkowicie wyeliminować zjawisko palenia papierosów.
Z drugiej strony — jak zresztą wskazuje się w rządowym dokumencie — palenie papierosów jest ściśle związane ze statusem społecznym. Choć w całej populacji osób dorosłych palaczy jest tylko 15 proc., wśród lokatorów mieszkań socjalnych niemal co trzeci pali papierosy.
Australian law is struggling to keep up with embracing life-saving #vaping as a means of tobacco harm reduction. Vaping is proven the most effective way to help smokers quit, yet Australia still has disproportionate prohibitions towards helping smokers. pic.twitter.com/oHNCxT2nUh
— James A (@GoBeepUK) July 6, 2019
O skali problemu dosadnie mówi też inna statystyka. W dotkniętym problemem wykluczenia społecznego mieście Blackpool pali aż co czwarta kobieta w ciąży. W bogatej londyńskiej dzielnicy Westminster tylko jedna na pięćdziesiąt.
Nowy plan z pewnością nie spodoba się koncernom tytoniowym, na które — wbrew ich interesom — zostanie przerzucona odpowiedzialność za skutecznie zniechęcenie Brytyjczyków do palenia. Producenci papierosów zostaną zmuszeni do finansowania indywidualnych kuracji antynikotynowych.
Obecnie walka z paleniem papierosów jest to jednym z zadań państwowego systemu ochrony zdrowia (NHS) i władz lokalnych.