MON chce szybciej kupować broń. Luzuje zasady offsetu
Ma być szybciej i bardziej elastycznie, z możliwością wcześniejszych rozmów z firmami. Rząd szykuje zmiany w zasadach offsetu przy zakupach broni za granicą.

W wykazie prac legislacyjnych rządu pojawił się projekt rozporządzenia w sprawie zamówień zbrojeniowych. Ministerstwo Obrony Narodowej chce zmienić sposób podejmowania decyzji o offsecie przy dużych zakupach uzbrojenia z zagranicy. Przekonuje, że to odpowiedź na rosnącą liczbę kosztownych kontraktów i napiętą sytuację międzynarodową.
Na czym polega offset?
Przypomnijmy, że offset polega na tym, że zagraniczny dostawca sprzętu wojskowego zobowiązuje się przekazać Polsce określone korzyści gospodarcze i technologiczne w zamian za możliwość sprzedania nam swoich produktów. Mogą to być inwestycje, przeniesienie części produkcji, szkolenia, baza serwisowa w Polsce czy nawet transfer wiedzy.
MON uważa, że obowiązujące dziś przepisy są zbyt sztywne i niedostosowane do obecnych realiów. Nowe przepisy mają uprościć procedury i przyspieszyć decyzję, czy offset w danym kontrakcie jest potrzebny. Resort przekonuje, że chodzi o to, by nie blokować pilnych zakupów, a jednocześnie realnie wzmacniać krajowy przemysł obronny.
Jedną z głównych zmian jest nowe podejście do tego, kto zdecyduje o konieczności offsetu. Obecnie takie kompetencje ma tylko szef MON-u, ale teraz decyzję ma podejmować minister faktycznie prowadzący daną umowę. Będzie on działał w porozumieniu z właściwym resortem, najczęściej obrony, ale nie tylko.
Więcej o sytuacji międzynarodowej:
MON tłumaczy, że najważniejszą praktyczną nowością jest możliwość prowadzenia dialogu offsetowego jeszcze przed formalną decyzją o potrzebie offsetu. Urzędnicy będą mogli wcześniej rozmawiać z potencjalnymi dostawcami i sprawdzać, co realnie są w stanie zaoferować w Polsce.
Pierwszy był offset przy F-16
Historia offsetów w Polsce sięga lat 90., gdy modernizowano armię po wejściu do NATO. Przełomem była ustawa z 1999 r., która uzależniała duże zakupy od tak zwanych umów kompensacyjnych. Najgłośniejszym chyba do dziś offsetem był ten przy okazji kontraktu na F-16 o wartości ok. 3,5 mld dol. To wtedy słowo „offset” weszło pod strzechy, a umowa o wartości kilku miliardów dolarów objęła m.in. transfer technologii.
W 2014 r. przepisy zmieniono, przenosząc kompetencje do MON-u i ograniczając offset do bezpośrednio związanego z obronnością. W kolejnych latach przy części kontraktów, jak F-35 czy Abramsy, rząd z offsetu całkiem zrezygnował. Jak tłumaczono, chodziło o to, by przyspieszyć dostawy. Teraz decyzje mają być bardziej pragmatyczne i dopasowane do realnych możliwości.







































