REKLAMA

Głupia Europa dała się podejść Putinowi. Z Trumpem popełnia ten sam błąd

Dla wszystkich jest oczywiste, że uzależnienie energetyczne prędzej czy później skończy się dla uzależnionego nieprzyjemnie. Dlaczego więc Europa znowu wchodzi w buty, w których ostatnio straciła prawie nogi?

Donald-Trump-i-uzaleznienie-energetyczne-Europy
REKLAMA

Są politycy jak Donald Trump, dla którego liczą się przede wszystkim pieniądze i emocje. Najlepiej tu i teraz. Ale niektórzy politycy są bardziej pragmatyczni i patrzą daleko, nawet kilkanaście lat w przód. Tak jak Władymir Putin. 

Usłyszałem, że użycie siły może być traktowane jako legalne tylko w tym wypadku, jeśli decyzja została podjęta w NATO, w Unii Europejskiej lub w ONZ. Jeśli rzeczywiście ktoś tak uważa, to mamy różne spojrzenia na tę sprawę - stwierdził Władimir Putin w trakcie wystąpienia na konferencji w Monachium w sprawie polityki bezpieczeństwa, w lutym 2007 r.

REKLAMA

Najpierw trzeba uzależnić, a potem dopiero żądać

Putin zdawał sobie sprawę, że samymi słowami nikogo do swoich racji w Europie nie przekona. Przynajmniej nikogo decydującego. Potrzebował bata. Takiego ukrytego w kieszeni, który jak trzeba szybko wprowadza dookoła spokój. I sprytnie na takiego bezpiecznika mianował energię. Kumulacją tak ukierunkowanej polityki Moskwy było rozpoczęcie w kwietniu 2010 r. budowy gazociągu Nord Stream. Pierwsza nitka była gotowa w listopadzie 2011 r., a druga - w październiku 2012 r. 

Właśnie tak Putin zaczął wywierać naciski na Europę. To dlatego Rosja odpowiadała w latach 2012–2021 za ok. 40-45 proc. importowanego gazu ziemnego na Stary Kontynent. Ale trzeba było jeszcze sprawdzić, jak Zachód zareaguje na agresywniejsza politykę Moskwy. Pretekst przyszedł szybko. Od listopada 2013 r. do lutego 2014 r. trwały masowe protesty w Ukrainie. Pod koniec lutego 2014 r. parlament w Kijowie wyrzucił do kosza ustawę językową, która faworyzowała język rosyjski. 

To wystarczyło i było też idealnym momentem na sprawdzenie pod tym względem Europy. Tak doszło do rosyjskiej aneksji Krymu. A co na to Bruksela? 25 marca 2014 r. Rada Europa potępiła ten ruch Rosji, wyrażając jednocześnie swoje wsparcie dla zachowania integralności terytorialnej Ukrainy. I tyle, na słowach się skończyło, a Putin mógł otwierać szampana. Już wiedział, że europejski opór nie musi być aż tak trudny do pokonania, zwłaszcza, jak w ręku będzie miał energetyczny bat.

W letnie wakacje 2021 r. Moskwa zaczęła tym batem bardzo powoli machać, a Gazprom manipulował swoimi dostawami do europejskich dostawców. Tak na salony wszedł kryzys energetyczny, przez który cena energii, cena gazu, cena węgla też wskoczyły na rekordowe, nigdy wcześniej nie spotykane poziomy. Pół roku później, w lutym 2022 r. Rosja zaatakowała Ukrainę. I ta wojna trwa do dziś. Chociaż Donald Trump miał ją już wiele razy zakończyć.

Zamienił stryjek siekierkę na kijek, czyli Trump zamiast Putina

Wydawać by się mogło, że po tak przykrych doświadczeniach Unia Europejska pójdzie po rozum do głowy i więcej na taki strzał już się nie wystawi. Niestety, za ukróceniem dostaw energii z Rosji nie poszedł też prikaz, żeby już nigdy więcej nie uzależniać się w ten sposób, jak miało to miejsce w przypadku Rosji i gazu ziemnego, wyłącznie od jednego dostawcy. Bo taki układ może rodzić spore problemy.

Ale Bruksela cierpi najwyraźniej na amnezję i to całkiem poważną. Europa jakby sama zapomniała o wadze dywersyfikacji energetycznych dostaw i sama wpycha się w ramiona amerykańskiego prezydent Donalda Trumpa. A ten jest ukierunkowany wyłącznie na zysk. Nie tylko w kontekście kraju, ale też personalnie, o czym można przekonać się czytając książkę pt. „Zbyt wiele i nigdy dość. Jak moja rodzina stworzyła najniebezpieczniejszego człowieka na świecie” Mary L. Trump, bratanicy Trumpa.

Hasło „Make America Great Again” dawało mu polityczne paliwo już w 2016 r. i dalej daje.

Ale pal licho amerykańskie wybory, które nie są nawet bezpośrednie a oparta za to na głosach elektorskich (przez co zdarza się, że wygrany kandydat ma więcej głosów elektorskich, ale mniej tych bezpośrednich, od obywateli). Ich piaskownica ich zabawki. Zdecydowanie bardziej martwi Europa, która raz - nie wiedzieć tak do końca czemu - zaufała Putinowi i skończyło się to bardzo źle. A teraz tak samo Europa ufa energetycznie Trumpowi.

Przesadzam? Nie sądzę. Międzynarodowa Agencja Energetyczna wylicza, że w 2026 r. Europa zaimportuje w sumie 185 mld m sześc. LNG, z czego większość ma pochodzić ze Stanów Zjednoczonych. Z kolei między 2025 a 2030 r. nowe moce eksportowe LNG mają wzrosnąć o około 50 proc., czyli o 300 mld m sześc., głownie dzięki USA i Katarowi. Wychodzi więc na to, że Donald Trump ma już Europę w kieszeni, jeżeli chodzi o dostawy gazu. 

Więcej o Donaldzie Trumpie przeczytasz w Bizblog:

REKLAMA

Ale błękitne paliwo to tylko energetyczna wisienka na tym torcie. Uzależnienie energetyczne całych regionów musiało wyjątkowo przypaść do gustu amerykańskiemu prezydentowi. Bo do gazu ziemnego dochodzi również ekspansja jądrowa. Amerykańskie reaktory AP1000 mają produkować energię w pierwszej w Polsce elektrowni jądrowej, w elektrowni Kozłoduj w Bułgarii, w Chmielnickiej Elektrowni Jądrowej w Ukrainie i jeszcze w słowackich Bohunicach. W sumie te atomowe plany USA mówią o blisko 17 GW mocy. A Waszyngton bije się jeszcze z Paryżem o podobne inwestycje w Słowenii, Holandii i znowu w Polsce (nasza druga elektrownia jądrowa będzie raczej śródlądowa). 

Tymczasem Trump w ostatnich miesiącach bardzo wyraźnie pokazał, że jest sojusznikiem bardzo niepewnym, dla którego nieważne są wcześniejsze ustalenia, podobnie zresztą jak prawo międzynarodowe. Liczy się tylko zysk, tylko dla USA. Reszta, w tym też Europa, nie mają absolutnie żadnego znacznie. I właśnie komuś takiemu Europa zawierzyła spore dostawy energii. Pomna swoich doświadczeń z Putinem i pomna ekstrawagancji Trumpa, na zasadzie „zamienił stryjek siekierkę na kijek”. Dlaczego? Nie mam zielonego pojęcia.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-01-28T04:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-27T20:40:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-27T18:11:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-27T17:06:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-27T14:07:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-27T12:33:39+01:00
Aktualizacja: 2026-01-27T10:58:59+01:00
Aktualizacja: 2026-01-27T09:19:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-27T04:01:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-26T19:46:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-26T13:33:20+01:00
Aktualizacja: 2026-01-26T11:35:13+01:00
Aktualizacja: 2026-01-25T19:50:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-25T18:11:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-25T15:56:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-25T12:36:00+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA