Długi branży rolno-spożywczej wzrosły do niemal 800 mln zł. Brak terminowych wpłat od kontrahentów blokuje gotówkę, wywołując efekt domina. Najtrudniejsza sytuacja dotyczy handlu i producentów żywności.

Branżę rolno-spożywczą tworzą przedsiębiorcy rolni, producenci artykułów spożywczych i napojów oraz firmy zajmujące się sprzedażą hurtową i detaliczną tych produktów. W Krajowym Rejestrze Długów widnieje 13,5 tys. takich dłużników. Ich łączne zaległości wynoszą 796,4 mln zł. Średnio jeden podmiot ma do oddania 59,1 tys. zł.
W porównaniu z czerwcem ub.r. nieuregulowane zobowiązania firm z tej branży wzrosły o 5 proc. Liczba dłużników zwiększyła się ok. 2 proc. To oznacza, że problem mocniej narasta w kwotach niż liczbie przedsiębiorstw wpisanych do rejestru.

Jednak jeszcze ważniejszy jest drugi wymiar tych danych. Firmy rolno-spożywcze mają do odzyskania ponad 247 mln zł od swoich kontrahentów. Rok wcześniej było to 216 mln zł. W tym czasie kwota wzrosła więc o 15 proc. Sytuacja w branży dobrze pokazuje, jak działają zatory płatnicze – mówi Adam Łącki, prezes zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.
Jego zdaniem rolnik, producent żywności, hurtownik, sklep, firma transportowa czy gastronomia są od siebie zależne. Jeśli jedno ogniwo nie dostaje zapłaty, po pewnym czasie samo zaczyna mieć problem z regulowaniem faktur.
Średni dług gospodarstwa rolnego to już ponad 67 tys. zł
Według ekspertów rolnictwo ma za sobą trudny początek roku. Po dobrym 2025 roku część gospodarstw musi mierzyć się z niższymi cenami sprzedaży, wyższymi kosztami prowadzenia działalności i problemami ze sprzedażą zapasów.
Szczególnie widać to w produkcji roślinnej. Obawy wzmacnia ukraińska konkurencja i umowa o wolnym handlu Mercosur między Unią Europejską a krajami Ameryki Południowej, która tymczasowo weszła w życie w maju 2026 roku.
Z raportu „Agroskop 2026 – analiza sytuacji w rolnictwie i prognoza krótkookresowa”, opracowanego przez Erste Leasing, wynika, że najtrudniejsza sytuacja dotyczy dziś produkcji roślinnej, zwłaszcza zbóż i kukurydzy.
Choć na początku 2026 roku napięcia geopolityczne chwilowo podniosły ceny skupu, nadal pozostają one niższe niż w poprzednich latach. Powodem jest duża podaż na świecie, dobre zbiory i rosnąca produkcja u największych eksporterów.
Cena pszenicy spadła z ok. 980 zł na początku 2025 roku do około 770 zł na koniec roku. W pierwszych miesiącach 2026 roku utrzymywała się na poziomie 770-780 zł. Jednocześnie nawozy, paliwo, energia, leasing, transport i usługi rolnicy musieli opłacać na bieżąco. Tymczasem według branżowych szacunków nawozy mogą odpowiadać nawet za 45-50 proc. kosztów produkcji w gospodarstwach.
Ale z drugiej strony niższe ceny zbóż zmniejszają ceny pasz, co przekłada się na obniżenie kosztów produkcji zwierzęcej, głównie bydła mięsnego i drobiu.
Problemem są nie tylko same koszty, ale też czas oczekiwania na pieniądze. Jeśli zboże leży w magazynie, gospodarstwo posiada towar, ale nie ma gotówki. A faktury za środki produkcji, maszyny, paliwo, pracę i usługi gromadzą się niezależnie od tego, czy udało się już sprzedać plony – komentuje Emanuel Nowak, ekspert firmy faktoringowej NFG.
Przedsiębiorcy rolni mają obecnie 235,3 mln zł przeterminowanych zobowiązań. W KRD widnieje 3,5 tys. dłużników z tej grupy. Przeciętnie każdy z nich powinien zwrócić wierzycielom 67,6 tys. zł. W porównaniu z ubiegłym rokiem łączny dług rolnictwa wzrósł nieznacznie, o ok. 1,2 proc., a liczba niesolidnych płatników lekko spadła. Oznacza to, że część już zadłużonych podmiotów ma coraz większe zaległości.
W tej branży terminowa zapłata ma ogromne znaczenie. Przedsiębiorca może mieć majątek, sprzęt, ziemię, zapasy i kontrakty, ale jeśli pieniądze nie wpływają na konto na czas, zaczyna brakować środków na bieżące zobowiązania. Wtedy dług rozlewa się szerzej – mówi Jakub Kostecki, wiceprezes zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.
Podkreśla też, że w rolnictwie relacje handlowe często mają charakter długoterminowy i opierają się na wzajemnych rozliczeniach. Wpisanie niesolidnego kontrahenta do rejestru dłużników bywa ostatecznością. Podobnie postępują wierzyciele, którzy często odzyskują należności w inny sposób poprzez kompensaty, rozliczenia barterowe czy długie cykle rozliczeniowe.
Zatory płatnicze paraliżują rynek żywności
Według raportu największym dłużnikiem są firmy zajmujące się sprzedażą hurtową i detaliczną produktów rolnych oraz spożywczych, którzy mają 384,2 mln zł zaległości. To niemal połowa (48 proc.) nieuregulowanych zobowiązań całej branży żywnościowej. W KRD widnieje 7,1 tys. takich podmiotów, a średni dług jednego wynosi 54 tys. zł.
Widać jednak duże różnice między hurtem a detalem. Handel hurtowy ma 261,6 mln zł długu, a detaliczny 122,5 mln zł. Najwyższą średnią zaległość w handlu ma hurtowa sprzedaż płodów rolnych i żywych zwierząt. Jeden zadłużony podmiot z tego grona musi uregulować przeciętnie aż 106,4 tys. zł. Z tej kategorii pochodzi także rekordzista – firma z województwa mazowieckiego, która ma do oddania 6,8 mln zł.
Wysokie zadłużenie handlu jest ważne dla całego rynku, bo to przez hurtownie i sklepy przechodzi duża część produktów rolnych i spożywczych. Jeśli płatność zatrzyma się w tym miejscu, skutki odczuwają dostawcy, producenci, transport i firmy usługowe – zwraca uwagę Sandra Czerwińska, ekspertka Rzetelnej Firmy.
Branża żywnościowa to także producenci artykułów spożywczych i napojów. Mają oni 177 mln zł przeterminowanych zobowiązań. W KRD figuruje 2,9 tys. dłużników z tego segmentu, a średni dług sięga 61,3 tys. zł.
Mimo że producenci żywności odpowiadają za mniejszą część długu niż handel, ich rola w całym łańcuchu jest bardzo ważna. To między rolnikami, przetwórcami, hurtownikami i sklepami przepływają produkty oraz pieniądze. Jeśli płatności opóźniają się na etapie produkcji, szybko odczuwają to kolejne firmy.

Wśród dłużników z branży rolno-spożywczej najliczniejszą grupę stanowią jednoosobowe działalności gospodarcze. Łącznie mają 383,4 mln zł długu. W KRD widnieje ich 7,4 tys., czyli ponad połowa wszystkich dłużników z sektora. Ich średnia zaległość zbliża się do 52 tys. zł.
Gdzie rolnictwo i handel mają największe długi
Najpoważniejsze zadłużenie branży przypada na:
- województwo mazowieckie. Działające tam firmy powinny oddać 178,3 mln zł;
- Wielkopolska ze 115,2 mln zł długu;
- Śląsk z 56,2 mln zł.
Dwa pierwsze województwa od lat przodują w produkcji, handlu i przetwórstwie rolno-spożywczym, dlatego ich wysokie miejsca w zestawieniu nie są zaskoczeniem.
Najmniejsze problemy finansowe mają firmy żywnościowe z:
- województwa opolskiego – 13 mln zł,
- świętokrzyskiego – 15,1 mln zł,
- podkarpackiego – 20,2 mln zł.
Przedsiębiorcy z branży rolno-spożywczej sami też czekają na pieniądze od klientów i kontrahentów, którzy są im winni 247,2 mln zł.
Głównym dłużnikiem jest handel, który zalega 84,9 mln zł. Kolejne są podmioty z rolnictwa, leśnictwa, łowiectwa i rybactwa, zalegające z 48,5 mln zł. Natomiast gastronomia i zakwaterowanie opóźniają się z uregulowaniem 33,5 mln zł, zaś przetwórstwo przemysłowe z 32,6 mln zł.
To ważne dane, bo branża rolno-spożywcza nie działa w oderwaniu od innych sektorów. Potrzebuje transportu, magazynów, opakowań, finansowania, sklepów, hurtowni i gastronomii. Gdy pieniądze zatrzymują się w jednym miejscu, brakuje ich w kolejnym. To powoduje narastanie zatorów płatniczych na drodze z pola do sklepu – zauważa Sandra Czerwińska.
Więcej wiadomości na temat pieniędzy można przeczytać w Bizblog Spider's Web
Rozjazd kosztów i przychodów blokuje codzienne decyzje przedsiębiorców
Eksperci twierdzą, że zaległe płatności nie są jedynie problemem księgowym. Wpływają na codzienne decyzje przedsiębiorców: czy kupić maszynę, czy odłożyć remont, czy zapłacić dostawcy od razu, czy przesunąć płatność na później.
W branży rolno-spożywczej widać to szczególnie wyraźnie, bo przychody i koszty często rozjeżdżają się w czasie. Nakłady na produkcję, paliwo, energię, transport czy magazynowanie trzeba ponosić na bieżąco, a wpływy ze sprzedaży pojawiają się dopiero po kilku tygodniach lub miesiącach – mówi Emanuel Nowak.
Zaznacza też, że im dłuższy termin płatności i im większa niepewność czy kontrahent zapłaci, tym trudniej planować kolejne zakupy, inwestycje i rozliczenia z dostawcami.
W takiej sytuacji przedsiębiorcy często szukają sposobu, by zamienić faktury na gotówkę wcześniej i ograniczyć ryzyko przenoszenia opóźnień na kolejne firmy. To nie rozwiązuje problemu niskich marż czy wysokich kosztów, ale może pomóc utrzymać płynność w najbardziej wrażliwych momentach sezonu – tłumaczy Emanuel Nowak.
Branża rolna wypada bardzo stabilnie w Analizie wiarygodności płatniczej przeprowadzonej przez KRD. Aż 99 proc. firm ma najwyższe oceny A, B lub C, czyli są oceniane jako wiarygodne płatniczo. Ten wynik nie zmienił się rok do roku. Najniższą ocenę F, G lub H ma tylko 0,7 proc. podmiotów, a to oznacza niewielkie ryzyko współpracy biznesowej.
Natomiast w branży spożywczej widać wyraźne pogorszenie. Odsetek firm z najwyższymi ocenami spadł z 89 proc. w 2025 roku do 82 proc. obecnie, a udział podmiotów z najsłabszą kategorią wzrósł z 6 proc. do 7,5 proc. To sygnał, że w tym sektorze rośnie ryzyko opóźnień w płatnościach i warto uważniej sprawdzać kontrahentów.
Pierwsze szlify zdobywała w mediach powiatowych. W Bizblog.pl najczęściej pisze o handlu, biznesie, nieruchomościach. Kocha sarkazm, czarny humor i muzykę, bez której nie potrafi żyć.