REKLAMA

Dolar się umocnił i przyczaił. Cały świat czeka, co powie Kevin Warsh

W środę wieczorem inwestorzy będą patrzeć na Waszyngton, ale nie tylko dlatego, że Rezerwa Federalna podejmie decyzję w sprawie stóp procentowych. Ta, przynajmniej według rynkowych oczekiwań, nie powinna przynieść niespodzianki. Prawdziwym wydarzeniem będzie pierwsza konferencja Kevina Warsha jako nowego szefa Fed.

Rolex ustala "sufit cenowy"
REKLAMA

To moment, w którym rynki spróbują odpowiedzieć na pytanie znacznie ważniejsze niż to, czy stopy zostaną dziś zmienione. Chodzi o to, jak będzie wyglądał Fed po epoce Jerome’a Powella: bardziej przewidywalny czy bardziej oszczędny w słowach, twardszy wobec inflacji czy gotowy zaakceptować jej wyższy poziom.

Po kilku tygodniach, w których emocje na rynkach napędzały przede wszystkim napięcia na linii USA, Izrael – Iran, dzisiejszy wieczór może przywrócić klasyczny układ sił: bank centralny, dolar, obligacje i reakcja inwestorów.

REKLAMA

Nareszcie uwaga przesuwa nam się dość mocno z geopolityki na dane i decyzja banków centralnych. Oczywiście nadal mocno przysłoniętych innymi tematami (jak SpaceX czy wątek modelu Fable), ale dziś wieczorem bohater będzie tylko jeden – Kevin Warsh – pisze dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB.

Powell odchodzi, ale jego cień zostaje

Zmiana na czele Fed jest duża nie tylko formalnie. Jerome Powell kierował Komitetem Otwartego Rynku przez osiem lat i w tym czasie przeszedł drogę od prezesa oskarżanego o zbyt łagodną politykę pieniężną do symbolu instytucjonalnej niezależności banku centralnego.

To nie była kadencja bezbłędna. Fed długo traktował inflację po pandemii jako zjawisko przejściowe, a później musiał nadrabiać opóźnienie gwałtownym cyklem podwyżek stóp. Jednocześnie Powell w końcówce kadencji stał się dla rynków kimś więcej niż tylko urzędnikiem od stóp procentowych. Stał się twarzą oporu wobec politycznej presji.

REKLAMA

Jego spuścizna może być nieco kontrowersyjna, głównie w kontekście oceny nadmiernej stymulacji ilościowej w okresie pandemii i dopuszczenia do najwyższej inflacji od czterech dekad, jednak finalnie Powell stał się symbolem wiarygodności Fed i amerykańskiego dolara – zauważa dr Przemysław Kwiecień.

Ekonomista XTB przypomina, że reakcje dolara na polityczne napięcia wokół Powella były bardzo wymowne. Gdy pojawiał się temat jego odwołania, amerykańska waluta traciła. Gdy Powell zdecydował, że po zakończeniu prezesury pozostanie w Komitecie, dolar zyskiwał.

Dla Warsha oznacza to trudny start. Przejmuje instytucję po człowieku, którego decyzje można krytykować, ale którego pozycję rynki doskonale znały. Nowy szef Fed musi więc nie tylko poprowadzić politykę pieniężną, ale też szybko zbudować własny autorytet.

REKLAMA

Miałkie wejście mogłoby zrodzić pytania, kto tak naprawdę teraz rządzi w Komitecie – pisze główny ekonomista XTB.

Stopy raczej bez zmian. Najważniejszy będzie ton

Najmniej emocjonującym elementem dzisiejszego wieczoru może okazać się sama decyzja. Kwiecień nie spodziewa się ani obniżki, ani podwyżki stóp procentowych. W tle pozostaje jednak presja polityczna, bo Donald Trump od dawna wolałby tańszy pieniądz, choć według ekonomisty XTB wobec Warsha nie sformułował takich oczekiwań wprost.

Nowemu szefowi Fed pomogły ostatnie informacje z rynku surowców. Porozumienie z Iranem i spadek cen ropy zmniejszają ryzyko, że bank centralny będzie musiał odpowiadać ostrzejszym tonem na wzrost presji inflacyjnej. Dla Warsha to wygodne otwarcie: może mówić o czujności, ale bez sugerowania natychmiastowej reakcji.

REKLAMA

Obniżki nie będzie, ale podwyżki też nie. Porozumienie i związane z nim spadki cen ropy to duża ulga dla Warsha, bo rynkowa presja na wyższe stopy zaczęła nieprzyjemnie rosnąć. Teraz będzie mógł powiedzieć, że choć inflacja chwilowo jest wyższa, są perspektywy na jej normalizację – ocenia dr Przemysław Kwiecień.

To jednak tylko pierwsza warstwa problemu. Dzisiejsza konferencja będzie testem stylu. Rynki będą sprawdzać, czy Warsh chce uspokajać inwestorów, czy raczej od razu da im do zrozumienia, że Fed pod jego kierownictwem będzie mniej przewidywalny w komunikacji.

REKLAMA

Fed może mniej prowadzić rynek za rękę

Jednym z najciekawszych wątków przed posiedzeniem jest przyszłość tzw. dot plotu. To wykres pokazujący, gdzie poszczególni członkowie Fed widzą stopy procentowe w kolejnych latach. Dla zwykłego odbiorcy może brzmieć jak techniczny dodatek do komunikatu, ale dla rynku to jedno z kluczowych narzędzi odczytywania zamiarów banku centralnego.

REKLAMA

Członkowie FOMC (odpowiednik RPP w Polsce) wielokrotnie zmieniali zdanie, a ich prognozy potrafiły się rozmijać z późniejszymi decyzjami. Mimo to wykres przez lata porządkował oczekiwania. Rynek rzadziej pytał, co Fed zrobi na najbliższym posiedzeniu, a częściej próbował odczytać, jak bank centralny opisze dalszą ścieżkę polityki.

Warsh ma do takiej komunikacji wyraźny dystans. Według Kwietnia może nie postawić własnej „kropki”, a w przyszłości doprowadzić nawet do końca tej formy publikacji, choć niekoniecznie już teraz.

REKLAMA

To zauważalna zmiana, bo choć oczywiście członkowie FOMC mylili się i zmieniali zdanie, dzięki tej komunikacji oczekiwania na najbliższe posiedzenia zawsze były czytelne i niemal nigdy rynek nie zastanawiał się „co Fed zrobi”, a jedynie „co Fed powie” (w kontekście przyszłej polityki) – podkreśla ekonomista XTB.

Mniej komunikacji nie musi oznaczać mniej emocji. Może być dokładnie odwrotnie. Jeżeli Fed przestanie tak mocno prowadzić inwestorów za rękę, wzrośnie znaczenie każdego słowa szefa banku centralnego. A to może oznaczać większe wahania dolara, rentowności obligacji i cen złota.

Więcej o polityce pieniężnej

REKLAMA

Najważniejsze pytanie: ile inflacji zaakceptuje Fed

Spór o dot plot jest ważny, ale Kwiecień za kluczową uważa inną sprawę: stosunek Warsha do celu inflacyjnego. Formalnie Fed nadal celuje w inflację PCE (bazowy wskaźnik cen wydatków konsumpcyjnych) na poziomie 2 proc. Problem w tym, że w ostatnich latach inflacja była wyraźnie wyższa, a część rynku zaczęła się obawiać, że bank centralny może w praktyce pogodzić się z poziomem 3-4 proc.

To byłaby zmiana o ogromnych konsekwencjach. Wyższa inflacja zmniejsza realną wartość długu, co może być wygodne dla zadłużonego państwa. Jednocześnie podważa zaufanie do waluty, obligacji i samego banku centralnego.

REKLAMA

Właśnie dlatego inwestorzy będą dziś uważnie słuchać nie tylko tego, co Warsh powie o bieżących danych, ale też tego, jak opowie o samym celu inflacyjnym. Czy będzie bronił 2 proc. jako twardego punktu odniesienia? Czy zasugeruje, że warto patrzeć na inne miary inflacji, które dziś wyglądają łagodniej?

W tym kontekście sygnały od nowego prezesa, że być może należałoby patrzeć na inne miary inflacji (będące obecnie znacznie niżej) są bardziej istotne niż wykres z kropkami – wskazuje dr Przemysław Kwiecień.

Ekonomista XTB zwraca uwagę, że Warsh może mieć pokusę mocnego otwarcia. Nowy szef dużej instytucji najłatwiej narzuca własny styl na początku kadencji. Później każda zmiana staje się trudniejsza, bo rynek zdąży już przypisać mu konkretny sposób działania.

REKLAMA

Pytanie czy Warsh tak mocną dyskusję będzie chciał forsować przez Komitet z Powellem w składzie już na początku. Z drugiej strony czy jest lepsza okazja niż na początku prezydentury? Niczym nowy CEO, który przychodzi ze swoją strategią i bezwzględnie ją realizuje? Moim zdaniem to będzie kluczowe i ma potencjał wyrwania EURUSD z marazmu, a także potencjalnie przywrócenia zainteresowania metalami szlachetnymi, gdyby amerykańska waluta znalazła się pod presją – pisze główny ekonomista XTB.

Dolar, złoto i złoty będą czekać na jedno zdanie

Największa reakcja może pojawić się na głównej parze walutowej świata, czyli EUR/USD. Jeżeli Warsh zabrzmi bardziej gołębio, dolar może znaleźć się pod presją, a to mogłoby pomóc metalom szlachetnym. Jeżeli jednak nowy szef Fed podkreśli walkę z inflacją i dystans do szybkich obniżek, amerykańska waluta może dostać wsparcie.

Złoty także będzie śledził decyzję Fed, choć według Kwietnia w przypadku pary EUR/PLN nie musi dojść do dużej zmiany. Dla złotego ważniejszy może być ogólny globalny apetyt na ryzyko niż sama decyzja o stopach w USA.

REKLAMA

Polski złoty również będzie oczekiwać na tę decyzję, choć jest duża szansa, że dla pary EURPLN nie zmieni ona wiele – ocenia dr Przemysław Kwiecień.

Rano w środę euro kosztowało 4,24 zł, dolar 3,65 zł, funt 4,90 zł, a frank 4,61 zł. Decyzja Fed zostanie ogłoszona o godz. 20.00 czasu polskiego, a pierwsza konferencja Kevina Warsha jako szefa Fed rozpocznie się o godz. 20.30.

REKLAMA
Arek Braumberger
Redaktor

Szef redakcji Bizblog.pl. Pisze o gospodarce, makroekonomii i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, jako dziennikarz pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim przygotowywał między innymi kilka edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA