Zestrzelenie samolotu w Iranie to był punkt krytyczny. Piloci mają dość latania nad strefami wojny
Europejski związek pilotów ECA domaga się od branży lotniczej „niezwłocznych i pragmatycznych” działań w sprawie lotów nad obszarami zagrożonymi działaniami wojennymi. Piloci ze zgrozą stwierdzili, że nawet po zestrzeleniu przez irańskie wojsko samolotu pasażerskiego nad Teheranem wiele linii lotniczych nadal obsługuje loty do stolicy Iranu.

„Europejscy piloci są zszokowani głęboko zasmuceni zestrzeleniem samolotu linii Ukrainian Airlines w Iranie i śmiercią wszystkich podróżujących nim osób. Nastąpiło to zaledwie kilka lat po zestrzeleniu malezyjskiego samolotu nad Ukrainą w 2014 roku” - czytamy w oświadczeniu European Cockpit Association.
Kraje UE nie dzielą się informacjami
Sekretarz generalny ECA Philip von Schöppenthau podkreśla, że piloci nie mogą w kwestii zamykania przestrzeni powietrznej polegać na objętych konfliktami krajach, lecz co do zasady zdawać się na władze swoich państw i swoich linii lotniczych. Niestety to też nie stanowi gwarancji bezpieczeństwa.
Podkreśla, że jeżeli nie nastąpi w tej kwestii żadna zdecydowana zmiana, kolejne loty w pobliżu stref konfliktu będą narażone na kolejne tego typu tragiczne konsekwencje.
Na Unię Europejską na razie nie można liczyć
Przewodniczący ECA Jon Horne mówi, że najlepiej byłoby, gdyby Unia Europejska lub inne międzynarodowe ciało wzięło na siebie odpowiedzialność za zamykanie dla linii lotniczych niebezpiecznych przestrzeni powietrznych, ale „nie ma żadnych oznak, by miało to się wydarzyć niedługo”.
Zasada two out - all out
Na czym miałby polegać taki system? Horne wskazuje, że można wprowadzić zasadę „two out - all out”, czyli jeśli co najmniej dwa kraje członkowskie lub dwie duże linie lotnicze postanowią zawiesić loty nad danym obszarem, zakaz powinien automatycznie zostać rozciągnięty na wszystkie pozostałe kraje i linie lotnicze.
Horne przyznaje, że takie doraźnie rozwiązanie nie jest doskonałe, ale jest w obecnej sytuacji konieczne.