Alkohol i kasy samoobsługowe. Nieletni wykorzystują bierność obsługi sklepów
Cieszę się, że Senat zgodził się na wyższą akcyzę na alkohol. Czekam teraz na zakaz reklamy i sprzedaży w godzinach nocnych na terenie całego kraju. A potem może warto w końcu pochylić się nad handlem wódką, winem i piwem w kasach samoobsługowych?

Przyznam się, że nie wierzyłem, że w Polsce - w kraju, w którym od pokoleń alkohol wyznaczał towarzysko-rodzinny rytm, w końcu pojawią się przepisy, które wezmą procenty na krótką smycz. Oczy przecieram także ze zdziwienia jeszcze z jednego powodu: nie sądziłem, że jeszcze za mojego życia aż tak zmienią się również nawyki konsumenckie, a młodzi ludzie zaczną się do alkoholu odwracać plecami. Wcale nie zastępując go inną substancją psychoaktywną.
I mam nadzieję, że przynajmniej w tej sprawie premier Donald Tusk nie będzie kłócił się z prezydentem Karolem Nawrockim i odpowiednie regulacje zaczną obowiązywać już niebawem. Dla mnie ich cel jest jednoznaczny: trzeba pomóc Polakom przestać pić, dlatego alkohol powinien być droższy i trudniej dostępny. Tylko przy tej okazji od razu przestrzegam, żebyśmy nie wpadli w pułapkę samozachwytu. Bo do załatwienia mamy jeszcze kilka kwestii. O jednej dowiedziałem się od 15-letniego syna.
Skąd nastolatkowie mają alkohol?
Pewnie nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, jak to jest żyć pod jednym dachem z nastolatkiem. Komunikacyjnie taka relacja jest rollercoasterem. Jakakolwiek presja i wyciąganie tematów na siłę za uszy nie ma żadnego sensu, najczęściej kończy się to zamknięciem drzwi, z hukiem. Trzeba po prostu pilnie uważać, kiedy nastolatek sam otworzy okno i wtedy natychmiast w nie wskoczyć. Wtedy jest szansa, że usłyszymy, co u naszego dziecka słychać.
Kiedy mi taka sztuka ostatnio się powiodła, to usłyszałem od mojego 15-latka, że ma coraz więcej okazji, żeby spróbować alkoholu. A to kolega przyniesie do parku jakąś butelkę albo po szkole ktoś zaprasza na piwo. W sumie nic dziwnego - myślę sobie i wspominam swoją pierwszą styczność z alkoholem. A ponieważ w wychowywaniu dzieci staram się omijać szerokim łukiem każdą hipokryzję, to i na takie wieści od młodszego syna zareagowałem spokojnie.
Ale jedno mi w głowie cały czas klikało. Syn ma 15 lat i w takim mniej więcej też wieku jest większość jego kolegów. No to skąd mają ten alkohol? Robią tak jak za moich czasów i proszą o zakup kogoś starszego? Koniec końców ktoś się pewnie zgodzi, trzeba tylko cierpliwości. Okazuje się, że jest z tym dostępem nieletnich do procentów o wiele prościej, niż myślałem. Kluczem do powodzenia okazują się kasy samoobsługowe i bierność pracowników sklepów.
Procent w kasach samoobsługowych i rosyjska ruletka
Dobra, to najpierw sprawdźmy, jak to jest z tą sprzedażą alkoholu w kasach samoobsługowych zgodnie z obowiązującym prawem. Tego typu zakup za każdym razem musi być autoryzowany przez pracownika sklepu, który musi przy okazji zweryfikować wiek kupującego. Tyle praktyka, a jak wygląda teoria? Przecież od samych regulacji ważniejsza jest ich egzekucja.
Koledzy mają już upatrzone sklepy. Panie przy kasach nie zwracają na to żadnej uwagi, podchodzisz do kasy, skanujesz produkt, płacisz i wychodzisz - zdradza mi syn obowiązującą taktykę nastolatków chcących zaopatrzyć się w alkohol.
W domu mamy zasadę, że albo mówimy szczerze, albo w ogóle. I mojego młodszego syna wcale nie podejrzewam o fantazjowanie. Ale dla pewności zerkam do internetu, żeby sprawdzić, jak jest z tym alkoholem w kasach samoobsługowych. Okazuje się, że wcale nie brakuje tego typu doniesień i to już od lat.
Robiłem na ochronie w bierze, tragedia. Jedna osoba na wszystkie kasy to max na co możesz liczyć. Kiedyś przytrafiła mi się sytuacja, gdzie przez dobre kilka minut w ogóle nie było nikogo z obsługi na sali - wspomina jeden z internautów.
I takich komentarzy jest całkiem sporo. Wychodzi na to, że zakup alkoholu w kasie samoobsługowej to trochę taka rosyjska ruletka. Może wszystko się udać i wyjdziesz z tego bez szwanku, w kieszeni z butelką wódki, albo będziesz miał pecha i z tych zakupów procentowych nic nie wyjdzie, bo ktoś akurat przypilnuje wieku kupującego.
Rozwiązanie? Całkowity zakaz sprzedaży
Jak temu można zaradzić? Moim zdaniem to bardzo proste. Wystarczy zakazać sprzedaży alkoholu w kasach samoobsługowych. Wtedy nie będzie żadnego kłopotu z weryfikacją wieku kupującego, bo nie będzie potrzebna. Sklep nie będzie musiał w tym celu delegować do kas oddzielnego pracownika. Sprzedaż będzie prowadzona w oddzielnym punkcie, tradycyjnie, z pracownikiem sklepu za ladą, który zawsze będzie mógł poprosić o pokazanie dowodu tożsamości potwierdzającego pełnoletność.
Więcej o alkoholu przeczytasz w Bizblog Spider’s Web
Ale alkohol w kasach samoobsługowych możemy uporządkować jeszcze w jeden sposób. Jak? Przez edukację. Od lat opowiadam się za tym, żeby do szkół podstawowych wprowadzić - w ramach na przykład biologii albo godziny wychowawczej - naukę o podstawowych, najczęściej spotykanych substancjach psychoaktywnych. I uczmy jak one działają na organizm, czy i jakie powodują uzależnienie, jakie mają oddziaływania społeczno-rodzinne. Zacznijmy po prostu z młodymi ludźmi grać w otwarte karty.
Znajdzie się tam miejsce dla teiny z herbaty i kofeiny z kawy. Będzie też o alkoholu, nikotynie, marihuanie, amfetaminie, mefedronie i wielu innych substancjach, które wpływają na ludzką percepcję. Tak rzetelne i bezstronne przekazywanie wiedzy skończy się, moim zdaniem, tylko jednym. Na alkohol po prostu będzie coraz mniej chętnych. I wtedy też to, czy procenty sprzedawane są przez człowieka, czy przez kasę samoobsługową, straci na znaczeniu.
Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.