Masz dość kawy z ekspresu, wkurza cię twój szef czy jedziesz na urlop? Pandemia to wydawałoby się raj dla obiboków. Zwolnienie lekarskie można wziąć na telefon, a w czasach zarazy nikt nie odważy się na kontrolę. Nic bardziej mylnego.
Rewolucja w L4, przymusowe testy i koniec pobłażania. Szykujcie się, bo rząd nie ma wyjścia
To nie wina rządu, że trzecia fala epidemii rozlewa się po całym kraju, tylko nasza. I to nawet nie dlatego, że nosimy maseczki pod brodą, ale dlatego, że kelnerka czy farmaceutka z apteki mają kaszel, gorączkę i straciły smak, a mimo to chodzą do pracy i ani myślą iść na test. Musimy pójść tropem Czech: przymusowe testowanie wszystkich w zakładach pracy i podniesienie zasiłku chorobowego z 80 do 100 proc. wynagrodzenia.
Nie lubicie ZUS-u? Jak te przepisy wejdą w życie, znienawidzicie go. Będzie jak w NRD albo KRLD.
MRPiPS chce zmienić prawo. tak by ZUS miał prawo żądać wszelkich informacji i to od każdego, by ustalić, czy ktoś ma prawo do zasiłku, czy nie. To oznacza, że ZUS mógłby żądać złamania tajemnicy zawodowej, a nawet kazać donosić sąsiadom i to bez prawa do odmowy. Jak za czasów komuny w najgorszych demoludach, typu NRD czy Korea Północna.
Niebezpieczna zmiana w L4. Szczyt bezczelności albo głupoty. Rząd liczył, że Polacy nie zauważą?
Z przymusem kwarantanny czy izolacji nie ma dyskusji. Władza zamyka cię w domu i kropka. Jeśli nie możesz pracować zdalnie ze względu na stan zdrowia albo charakter wykonywanej pracy, przysługuje ci wynagrodzenie za czas choroby albo zasiłek chorobowy. Na razie. Bo rząd właśnie chce to zmienić i w samym środku pandemii planuje odebrać prawo do zasiłku ludziom, którym sam zakazuje pracować ze względu na zakażenie koronawirusem. To szczyt bezczelności. Albo głupoty.
Czekasz na wyniki testu na koronawirusa? Uważaj, bo możesz stracić 20 proc. wynagrodzenia
Bałagan. Duży. Nie wiadomo właściwie, czy w izolacji z powodu COVID-19 można pracować, czy jednak trzeba przejść na „chorobowe” i dostawać jedynie 80 proc. wynagrodzenia, choć czujesz się zdrowy jak ryba. Więcej, bałagan jest taki, że niektóre przychodnie nie zorientowały się, że już wiele tygodni temu zmieniły się przepisy, kiedy wysyłać pacjenta na kwarantannę, a kiedy na izolację. Efekt? Możesz stracić 20 proc. wynagrodzenia i zorientujesz się dopiero przy wypłacie.