Rząd już przygotowuje się do wzrostu wynagrodzeń w sferze budżetowej w 2026 roku. Ministerstwo Finansów już zgłosiło wstępną propozycję średniorocznych wskaźników wzrostu płac oraz przedstawiło prognozy makroekonomiczne, które posłużą do planowania budżetu państwa.
Kryzys kadrowy w budżetówce. Chyba nie trzeba wam tłumaczyć, co to oznacza
Planowane na 2025 rok podwyżki w sektorze budżetowym i ochronie zdrowia na poziomie 5-8 proc. nie rozwiązują problemu odpływu wykwalifikowanej kadry. Mimo wzrostu wynagrodzeń nauczyciele, pracownicy socjalni czy funkcjonariusze nadal zarabiają znacznie mniej niż ich zachodni odpowiednicy. Deficyt specjalistów może się pogłębiać, choć automatyzacja i cyfryzacja częściowo odciążą sektor publiczny. Jednak tam, gdzie kluczowa jest empatia i kompetencje miękkie, technologia nie zastąpi ludzi. Potrzebne są inwestycje w stabilność zatrudnienia i atrakcyjniejsze wynagrodzenia, by zatrzymać specjalistów w kraju.
Podwyżki pensji dla 1,5 mln Polaków. Ostatni taki prezent od rządu
Minister finansów się zmienił front i zapowiedział, że w przyszłym roku podwyżka dla budżetówki będzie wyższa. Nie wiadomo, o ile zarobki urzędników pójdą w górę, pewnie nie jakoś radykalnie mocno, ale i tak miło ze strony rządu. Pamiętajmy jednak, że te podwyżki nie pomogą nadrobić ogromnych strat z lat ubiegłych, gdy wzrost pensji pracowników sektora budżetowego został zamrożony decyzją rządów Zjednoczonej Prawicy, a rozpędzona inflacja roznosiła w pył siłę nabywczą pracowników sektora budżetowego.
Rząd chce dać budżetówce najniższą możliwą podwyżkę. Związkowcy oburzeni
Rząd chce, by pracownicy budżetówki w 2025 r. dostali podwyżki płac równe inflacji prognozowanej na przyszły rok, czyli 4,1 proc. Wywołało to zdumienie, a nawet oburzenie zarówno związkowców, jak i pracodawców, którzy wskazują, że nawet płaca minimalna wzrośnie o 7 proc. Problem polega na tym, że płace w budżetówce mocno ucierpiały przez szalejącą w ostatnich miesiącach inflację, a teraz w najlepszym razie pozostaną one w przyszłym roku na realnie tym samym poziomie, co teraz.
Rewolucja w płacach budżetówki? To strzał w stopę dla rządu
Błyskawiczny wzrost minimalnego wynagrodzenia, jaki następuje od kilku lat w Polsce, sprawia, że rzesze nie tylko nauczycieli, ale też urzędników i innych pracowników budżetówki nagle zarabiają minimum krajowe. Dlatego powstał pomysł: niech pensje budżetówki rosną co roku w takim samym tempie co płaca minimalna. Ależ by to była piękna pułapka dla rządzących!