REKLAMA

Ciepłej zimy nie będzie. Czas odkładać na rachunki za ogrzewanie

Ten sezon grzewczy i tak miał być jednym z najdroższych. Jednak szok cenowy miało złagodzić rekordowe El Niño. Dzięki ciepły masom powietrza z Pacyfiku mieliśmy zima miała być łagodna, a przez to mieliśmy zużyć o wiele mniej energii. Niestety najnowsze prognozy pokazują coś całkiem odwrotnego.

sezon-grzewczy-moze-byc-drozszy-przez-mrozna-zime
REKLAMA

W sklepie PGG zakup obecnie tony węgla typu Błękitny Plus to wydatek 2200 zł. Z kolei w ofercie Południowego koncernu Węglowego najdroższą pozycją jest groszek Sobieski premium, sprzedawany za 1630 zł. Certyfikowany pellet też trzyma swoją cenę. Za certyfikowaną biomasę drzewną w składach opału coraz częściej trzeba dać co najmniej 2500 zł, jak nie więcej. A w ogłoszeniach aukcyjnych na Allegro i OLX bez problemu znajdziemy oferty powyżej 3000 zł. 

REKLAMA

W pojedynczych workach po 15-kg każdy tona wychodzi nawet pod 4000 zł. Nie ma więc wątpliwości, że to będzie drogi sezon grzewczy. Stawki za węgiel i pellet są o kilkaset złotych wyższe od tych obowiązujących rok temu o tej porze. Wcześniej zbawieniem miała być ciepłą zima, dzięki El Niño. Ale teraz wychodzi na to, ze z tą aurą w kolejnych miesiącach może być bardzo różnie. I opał na zimę może jeszcze zdrożeć.

Sezon grzewczy pod presją pogody

Do tej pory przewidywano, że w Europie - przynajmniej na początku - będziemy mieli do czynienia z raczej cieplejszą zimą, co miało być spowodowane gorącymi masami powietrza z Pacyfiku, wywołanymi El Niño. Wyższa nawet o kilka stopni temperatura miała znacząco zmniejszyć zapotrzebowanie energetyczne, a tym samym zmniejszyć cenę surowców energetycznych i rachunki za ogrzewanie gospodarstw domowych. 

REKLAMA

I dalej najnowsze modele sezonowe mówią o kiepskiej pogodzie i obfitych opadach śniegu w Europie, ale dopiero w drugiej połowie zimy, które mogą zostać z nami do startu wiosny. Najnowsze analizy krajowych służb meteorologicznych oraz modele systemu Copernicus podpowiadają to samo: w większości regionów Europy najbardziej prawdopodobna jest łagodna zima.

REKLAMA

Zgodnie z tymi prognozami listopad w Polsce ma być cieplejszy od normy na zachodzie i południu kraju, natomiast w pozostałych regionach temperatura będzie mieścić się w normie. Z kolei grudzień, styczeń i luty powinny być typowe dla średniej wieloletniej. Prawdopodobieństwo scenariusza, w którym tej zimy w naszym kraju mamy wyższe temperatury model Copernicus szacuje do 50 do 75 proc.

Ale jednocześnie pojawiają się prognozy wskazujące na zgoła inną sytuację, w której już w listopadzie mamy zmagać się z pierwszym atakiem zimy, z obfitymi opadami śniegu i temperaturą spadającą nawet kilkanaście stopni poniżej zera. O takiej pogodzie mówią amerykańskie modele. A Europejskie Centrum Prognoz Średnioterminowych zakłada intensywne opady w pierwszej połowie listopada. 

REKLAMA

Fale chłodów niebezpieczne dla portfeli

Nie do końca więc wiadomo, czy to rekordowe El Niño, z jakim mamy do czynienia w tym roku, faktycznie sprawi nam cieplejszą nieco zimę i tym samym obecny sezon grzewczy wcale nie będzie aż tak drogi. Co ciekawe: różne scenariusze w tym względzie przewidują analitycy rynków energetycznych.

Nagła zmiana pogody w Europie zwiększa popyt na gaz ziemny w czasie, gdy jego zapasy są na niskim poziomie - akcentuje Hans Van Cleef, dyrektor zarządzający w firmie analitycznej EqoLibrium, cytowany przez Montel News.

REKLAMA

Więcej o sezonie grzewczym przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:

REKLAMA

Na możliwe ochłodzenie i tym samym większe zapotrzebowanie energetyczne w najbliższych tygodniach zwraca uwagę też Shobair Moosawi, trader w szwedzkim przedsiębiorstwie energetycznym Goteborg Energ.

Jeśli prognozy zaczną wskazywać na utrzymywanie się niższych temperatur przez dłuższy czas, a następnie na nadejście silnej fali chłodów, może to zdecydowanie jeszcze bardziej podbić ceny – nawet powyżej psychologicznej granicy 100 euro za 1 MWh - twierdzi ekspert.

REKLAMA

Tysiące złotych więcej za pellet i węgiel

W przypadku pelletu i węgla wydatki na sezon grzewczy też mogą wyraźnie podskoczyć. Szacuje się, że zimą polskie gospodarstwa domowe spalają do 4 ton węgla. A jak jest chłodniej to nawet 6–8 ton czarnego złota. Biorąc zaś pod uwagę, że 1000 kg węgla obecnie kosztuje średnio jakieś 2000 zł, oznacza to wyższy wydatek o nawet 4 do 8 tys. zł. Jeżeli chodzi o pellet, to zimowe zużycie jest do 5 ton, licząc 2500 zł za jedną. Chłodniejsza aura za oknem oznacza tym samym, że tej biomasy trzeba więcej nawet o 30 proc. W takim przypadku sezon grzewczy będzie dla nas droższy o jakieś 3000 zł. 

Michał Tabaka
Redaktor

Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.

REKLAMA
REKLAMA