Egzotyczny pellet trafił do Polski. Sprawdzamy, czy warto kupić „brazylijczyka”
Muszę wam się przyznać, że jestem w szoku po kilku telefonach do składów opału sprzedających pellet. I wcale nie chodzi o cenę, czy dostępność biomasy drzewnej na starcie sezonu grzewczego. Zdecydowanie najbardziej zdumiało mnie pochodzenie wystawianego opału.

Na polskim rynku pelletu źle się dzieje od początku roku. Cena biomasy drzewnej puchnie od miesięcy, a do tego doszły kłopoty z dostępnością tego opału. Przyczyny? UOKiK stwierdził wprost: zwiększony popyt związany z rosnącą popularnością pieców na pellet, za którym nie nadąża podaż surowca drzewnego. Przypomnijmy, że kotły na biomasę cały czas dzielą i rządzą w programie Czyste Powietrze.
Tylko w kwietniu br. (to ostatnie dostępne dane) aż 79 proc. beneficjentów wnioskowała właśnie o te urządzenia grzewcze. Z kolei Paulina Hennig-Kloska, ministra klimatu i środowiska, przekonywała, że problemem jest też to, że masowo ciepłownictwo i energetyka zawodowa też postawiła na to źródło ciepła. Mimo tego rząd nie planował i dalej nie planuje żadnej interwencji na rynku. Po kilku telefonach do składów opału wiem, że sprzedawcy poradzili sobie sami z tym problemem. Jak? Sprowadzili pellet z całego świata.
Pellet z Ameryki Południowej w polskich domach
Najpierw zacząłem przecierać oczy ze zdumienia, jak zobaczyłem nagrania w mediach społecznościowych dostawcy pelletu - Pellet24 Łochowo. Okazuje się, że sprowadzają pellet z Argentyny i Brazylii. Jak tłumaczą: w Europie pellet powstaje głównie z trocin będących produktem ubocznym przemysłu drzewnego. Za to w Brazylii do produkcji wykorzystuje się całe pnie sosny. W efekcie surowiec jest jednorodny, a gotowy pellet wyróżnia się bardzo wysoką jakością.
Po pierwszych dostawach jedno wiemy na pewno: jakość przerosła nasze oczekiwania. Pellet jest czysty, bardzo dobrze sprasowany i świetnie się spala - przekonują przedstawiciele Pellet24 Łochowo.
Jak jest z ceną tej biomasy drzewnej z Ameryki Południowej? W związku z dodatkowymi kosztami transportu jest ciut drożej. Tona takiego opału wychodzi za 2150 zł. Polska biomasa wychodzi trochę taniej, chociaż zależy to od konkretnego produktu. A skąd więc pomysł na sprowadzania pelletu z Argentyny i Brazylii? I czy w takim razie można zapomnieć o kłopotach z dostępnością?
Trzeba było rynek nasycić, żeby cena w końcu spadła. Ale z tą dostępnością cały czas może być różnie. Teraz pellet jest, ale nie powiem, co będzie za kilka tygodni. Robi się przecież coraz chłodniej i ludzie mogą znowu wszystko wykupić - słyszę w odpowiedzi.
Biomasa drzewna z całego świata
Okazuje się, że inne składy opału wpadły na bardzo podobny pomysł. I teraz przeglądając ich ofertę można dostać oczopląsu od tego międzynarodowego towarzystwa. Przykład? Zerknijcie na stronę pelletsklep.pl. Tutaj też znajdziemy pellet z Brazylii. W cenie 2399 zł za 975 kg.
Dzięki rygorystycznej kontroli jakości i całkowitemu brakowi sztucznych dodatków, ten pellet spala się czysto, równomiernie i z maksymalną wydajnością - zapewnia sprzedawca.
Więcej o pellecie przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:
Ale, jak komuś biomasa z Brazylii z różnych powodów jednak nie pasuje, to może wybrać inny, zagraniczny opał. W ofercie znajdziemy też pellet z Austrii, Czech, Litwy, Łotwy, Rumunii, Słowacji i z Ukrainy. Ale w tym przypadku też należy liczyć się z wydatkiem ponad 2000 zł, nawet pod 2500 zł. Okazuje się, że zagraniczny pellet coraz częściej też wystawiany jest na ogłoszeniach aukcyjnych. Na przykład na Allegro znajdziemy certyfikowany pellet z Niemiec. Po 69 zł za jeden worek 15-kg. Uzbieranie więc w ten sposób tony oznacza wydatek na poziomie 4600 zł. Z kolei na OLX znalazłem też pellet ze Szwecji, po 1750 zł za 52 worki po 16 kg (832 kg).
Wysokiej jakości pellet drzewny produkowany w Szwecji, blisko 30 lat doświadczenia. Bardzo wydajny i czysty w spalaniu, idealny do kotłów i kominków na pellet - zachwala sprzedający.
Jest ciut taniej, ale dalej drogo
Dzięki sprowadzaniu pelletu z zagranicy nasz rynek ma się wypełnić, co w efekcie powinno przełożyć się na niższe ceny. I rzeczywiście: w większości składów opału widać obniżki. Na przykład na stronie pelletsklep.pl przeceny są od 60 do 280 zł. Tańszą ofertą kusi też na przykład sklep 535pellet.pl. Tutaj Pellet Fuoco Pulito kosztował 2704 zł, a teraz wystawiony jest za 2204 zł, czyli o 500 zł taniej. Albo Pellet Premium, który jeszcze nie dawno można było kupić za 2545 zł, a obecnie kosztuje 2204 zł (o 341 zł mniej). Ale pomimo tych przecen dalej jest znacznie drożej niż rok temu o tej porze, kiedy za dobry certyfikowany pellet trzeba było dać maksymalnie 1500–1600 zł. Obecnie bez co najmniej 2000 zł w kieszeni lepiej na takie zakupy jednak się nie wybierać.
Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.