REKLAMA

Niezwykłe odkrycie Orlenu. Złoża są o wiele większe, niż sądzono

W lutym Orlen ogłosił wejście w norweskie złoże, z którego miało mu przypaść prawie 2 mld m sześc. gazu. Po nowym odwiercie mowa już o ponad 4 mld. Afrodyta dostała drugą szansę po niemal dwóch dekadach. Wyniki badań pokazują, że to słuszna decyzja.

gaz-ziemny-jest-najdrozszy-od-czterech-lat
REKLAMA

Złoże Afrodyta, o którym pisałem w lutym leży na Morzu Północnym, na północny zachód od Bergen. Odkryto ją w 2008 r., ale przez lata pozostawała niezagospodarowana. Gaz był, tylko warunki geologiczne nie zachęcały do inwestowania w jego wydobycie. Teraz Orlen i jego partnerzy zajrzeli pod morskie dno ponownie. I mocno poprawili wcześniejsze wyliczenia.

REKLAMA

Całkowite zasoby wydobywalne szacowano wcześniej na około 50 mln baryłek ekwiwalentu ropy naftowej. Po wierceniach rozpoznawczych przedział wynosi już 77-180 mln baryłek ekwiwalentu. W komunikacie Orlenu jako średnią przyjęto około 128 mln. To ponad dwa i pół raza więcej od wcześniejszego szacunku.

Afrodyta czekała na lepszą technologię

W tej historii najciekawszy jest powrót do złoża, które branża zna od wielu lat. Przez ten czas rozwinęły się metody wydobycia i pojawił się powód, żeby ponownie sprawdzić jego możliwości.

REKLAMA

– Afrodyta to złoże niekonwencjonalne, na którym pierwszy odwiert wykonano prawie 20 lat temu. Zebrane wtedy dane nie dawały jednoznacznej odpowiedzi, czy jego zagospodarowanie będzie opłacalne – mówi Wiesław Prugar, wiceprezes Orlenu ds. upstream.

Jak wyjaśnia, rozwój technologii skłonił partnerów do wykonania nowego odwiertu. Chodziło zarówno o potwierdzenie dodatkowych zasobów, jak i zebranie danych potrzebnych do wyboru sposobu ich wydobycia.

REKLAMA

Określenie „niekonwencjonalne” ma tu bardzo konkretne znaczenie. Orlen wskazywał już przy zakupie udziałów, że problemem może być niska przepuszczalność skał oraz wysoka temperatura i ciśnienie. Surowiec trudno wydobywać tradycyjnymi metodami z satysfakcjonującą wydajnością.

REKLAMA

– Już wstępna analiza pozwoliła ponad dwukrotnie podnieść szacunki zasobów wydobywalnych Afrodyty – podkreśla Prugar.

Orlen ma ćwierć złoża i znacznie większy potencjał

Polski koncern ma 25 proc. udziałów w Afrodycie. O przejęciu ich od Var Energi informował w lutym 2026 r. Partnerami są polskiej spółki są Equinor, DNO i Wellesley Petroleum.

REKLAMA

Przy obecnym, przyjętym przez Orlen szacunku około 128 mln baryłek ekwiwalentu, na polską spółkę przypada ponad 32 mln. Wcześniej spodziewano się około 12 mln. Sam gaz przypadający na jej udział ma przekraczać 4 mld m sześc.

Więcej o projektach Orlenu

REKLAMA

Tu wyjaśnienie. Baryłki ekwiwalentu ropy, oznaczane skrótem „boe”, służą do wspólnego przedstawiania zasobów różnych węglowodorów. Afrodyta zawiera również ropę i inne węglowodory. Podane 128 mln boe nie oznacza więc 128 mln baryłek samej ropy.

Ponad 4 mld m sześc. gazu dla Orlenu to z kolei szacunek zasobów przypadających na jego udział w całym projekcie. Nie jest to zapowiedź wielkości dostaw.

REKLAMA

Najbliższa infrastruktura może zrobić różnicę

Duże zasoby wzmacniają argumenty za uruchomieniem wydobycia. W rachunku opłacalności liczy się jednak również to, jak daleko trzeba będzie transportować surowiec i ile nowych instalacji zbudować.

Jednym z rozważanych wariantów jest podłączenie Afrodyty do infrastruktury złoża Kvitebjorn. Orlen i Equinor mają już tam udziały. Według koncernu wykorzystanie istniejących instalacji mogłoby obniżyć koszty i przyspieszyć rozpoczęcie produkcji.

REKLAMA

Afrodyta może pomóc w zagospodarowaniu innych zasobów znajdujących się w sąsiedztwie. Orlen ocenia, że okolica ma o wiele większy potencjał, a uruchomiona infrastruktura ułatwiałaby sięganie po następne złoża.

Partnerzy w tej chwili analizują możliwości zagospodarowania Afrodyty. Terminu rozpoczęcia produkcji jeszcze nie podano.

Arek Braumberger
Redaktor

Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.

REKLAMA
REKLAMA