Węgiel ma zniknąć. PGE wyda miliardy
Polska Grupa Energetyczna (PGE) przedstawiła nową strategię do 2035 r. Jest w niej mowa o sporych nakładach inwestycyjnych i pokaźnym wzroście EBITDA. Eksperci są w tej sprawie podzieleni. Jedni chwalą ten plan, drudzy nie zostawiają na nim suchej nitki.

„Energia cyfrowej przyszłości” - tak swoją nową strategię do 2035 r. zatytułowała PGE. Jej najważniejsze założenia to nakłady inwestycyjne na poziomie 210 mld zł, a także dwukrotny wzrost EBIDTA. Spółka podkreśla, że znaczące przyspieszenie rozwoju elektryfikacji gospodarki (ciepłownictwo, transport, przemysł i AI) tworzy potencjał nowych segmentów popytu dla Grupy PGE. Z kolei dynamika rozwoju OZE zmienia docelową strukturę miksu energetycznego. Rosnąca generacja ze źródeł niesterowalnych podtrzymuje rolę elastycznych aktywów, ale ogranicza potrzebę budowy części nowych mocy gazowych.
Wyzwaniem jest nie tylko budowa nowych źródeł wytwarzania energii. Ważne staje się również znalezienie sposobów, aby energia z tych aktywów była efektywnie wykorzystywana i generowała dodatkowe przychody - przypomina Dariusz Lubera, prezes PGE.
PGE stawia na OZE i powoli żegna węgiel
PGE przewiduje, że nasze zapotrzebowanie energetyczne wzrośnie w najbliższej dekadzie o 15–30 proc. i przekroczy poziom 200 TWh. Głównie za sprawą centrów danych i sztucznej inteligencji. Dlatego plan PGE zakłada w tym czasie przyłączenie 11 GW nowych mocy OZE, osiągnięcie poziomu 9,6 GW elastycznych mocy gazowych. Do tego ma dojść 18 GWh pojemności magazynów energii. S produkcja energii elektrycznej z OZE ma być na poziomie 28 TWh.
Współczesny świat bardzo szybko przechodzi głęboką transformację cyfrową, w której technologie i sztuczna inteligencja redefiniują gospodarki, rynki pracy oraz codzienne życie obywateli - twierdzi prezes PGE.
Więcej o PGE przeczytasz w Bizblog Spider’s Web
Do tego ma dojść jeszcze atom. Coraz poważniej mówi się o Bełchatowie w kontekście lokalizacji dla drugiej elektrowni jądrowej w Polsce. Z kolei Turów rozważany jest pod kątem małych reaktorów modułowych SMR. A co z węglem? Na elektrownie oparte na czarnym złocie PGE zamierza przeznaczyć 5 mld zł, czyli tylko 2,38 proc. zaplanowanych nakładów inwestycyjnych.
Ale całkowicie w najbliższych 10 latach zmienić ma się struktura produkcji energii elektrycznej Grupy PGE. Węgiel (brunatny i kamienny) z dominującego teraz ciągle źródła w 2035 r. ma być mniejszy od gazu, lądowych OZE i offshore. W kolejnych zaś latach, do 2050 r., produkcja energii z węgla ma spaść do zera.
Jedna strategia i dwie oceny
Jak tę strategię PGE oceniają eksperci? Michał Hetmański, prezes Fundacji Instrat, gratuluje w ten sposób nadrobienia zaległości.
PGE nie ogłasza dziś żadnych dat odchodzenia od węgla, ale przypomina, że jej produkcja prądu z węgla spadnie w 10 lat praktycznie do zera. Pracodawca jasno wskazuje, że bierze odpowiedzialność za transformację regionów i przygotowanie nowych inwestycji. Zapowiada przygotowanie planów transformacji dla Turowa i Bełchatowa oraz wsparcie pracowników oferując im - np. po przekwalifikowaniu - miejsca pracy w obrębie Grupy - twierdzi Hetmański.
Ale szef Instrat zwraca jednocześnie uwagę, że wynik finansowy segmentu węglowego będzie skrajnie ujemny, a ograniczenie kosztów i restrukturyzacja pomogą tylko w części.
Jestem jednak mniej optymistyczny niż PGE – najprawdopodobniej nie będzie unijnej zgody na takie wsparcie dla jednostek węglowych po 2028 r. Dlatego zapowiadane „dostosowanie zdolności wydobywczych do zapotrzebowania na węgiel” będzie bolesnym dla regionów, ale koniecznym krokiem. Zaoszczędzone pieniądze można wykorzystać na inwestycje w regionach, które pomogą odtworzyć miejsca pracy i stworzyć warunki dla rozwoju lokalnych inwestycji - uważa Michał Hetmański.
Zdecydowanie bardziej krytycznie nowa strategię PGE ocenia Greenpeace Polska, który akcentuje, że ten plan do 2035 r. kolejne dopłaty do nierentownych elektrowni węglowych, a jednocześnie mniejsze nakłady na OZE i magazyny energii - o 19 proc. Aktywiści przy tej okazji przypominają, że PGE jest największym graczem w polskiej elektroenergetyce i drugim co do wielkości emitentem CO2 w całej UE.
Polska potrzebuje OZE i magazynów energii jak tlenu, a PGE zmniejsza nakłady na te kluczowe inwestycje. To zupełnie niezrozumiałe - twierdzi Anna Meres, koordynatorka kampanii klimatycznych w Greenpeace Polska.
Polski Greenpeace podkreśla, że PGE wciąż nie informuje, kiedy zamknie swoje elektrownie węglowe. A planowane inwestycje w energetykę gazową nadal są ogromne, co grozi pułapką gazową – czyli uzależnieniem od drogiej energii z importu. Jak zwracają uwagę aktywiści, już teraz ponad 80 proc. gazu zużywanego w Polsce pochodzi z zagranicy.
Plany rozbudowy elektrowni gazowych PGE zderzają się z rzeczywistością. Niepewność na rynku gazu i dostępność turbin pokazują, jak ryzykowny jest ten kierunek – przed czym przestrzegaliśmy. PGE wreszcie przyznaje, że dzięki rozwojowi OZE część nowych elektrowni gazowych nie będzie potrzebna. Mimo to na gaz nadal chce wydać 30 mld zł - mówi Anna Meres.
Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.