REKLAMA

Dobrze, że świeci i wieje. Węgiel puściłby mnie z torbami

Nie wierzycie dalej w transformację energetyczną? To zerknijcie, jak w ostatnich dniach nasz miks energetyczny modyfikują OZE. W ten właśnie sposób zostaje coraz mniej miejsca na coraz droższy węgiel.

oze-coraz-czesciej-wypychaja-wegiel-z-naszego-miksu-energetycznego

Jeszcze dziesięć lat temu, w pierwszej połowie września 2016 r., w naszym miksie energetycznym niepodzielnie rządziły paliwa kopalne. Na przykład 6 września, dekadę temu, węgiel kamienny i brunatny razem odpowiadały za produkcję blisko 16,5 GW, a gaz ziemny dołożył 0,84 GW. OZE praktycznie nie istniały. Wiatr na lądzie dał ledwie 0,25 GW; 0,2 GW dołożyła energetyka wodna. Nic za to nie wyprodukowała fotowoltaika i nic też wiatraki na morzu, których wtedy jeszcze po prostu nie było. Ale terasz jest zupełnie inaczej. 

Prawie 60 proc. prądu wygenerowaliśmy sobie ze źródeł odnawialnych - wylicza w social mediach Jakub Wiech, dziennikarz, publicysta i ekspert ds. energetyki oraz klimatu.

OZE, czyli coraz lepiej świeci i wieje

Nasz miks energetyczny zmienia się na naszych oczach, a OZE już teraz potrafią zostawić węgiel z tyłu. Na przykład 5 września br. OZE z wynikiem 241 GWh odpowiadały za blisko 60 proc. generacji prądu. Pierwsze miejsce zajęła energetyka wiatrowa (37,4 proc. - 155 GWh), która wyprzedziła wyraźnie fotowoltaika (17,2 proc. - ok. 71 GWh). Węgiel kamienny miał w tym czasie udział w produkcji energii na poziomie 22,9 proc. (prawie 95 GWh), a węgiel brunatny - 9,4 proc. (ok. 39 GWh). 

W statystykach widać także morskie turbiny z farmy Baltic Power, które dały 4,34 GWh, choć farma oficjalnie jeszcze nie działa - zwraca uwagę Jakub Wiech.

W ten sposób coraz wyraźniej zaczynamy konsumować wcześniejsze inwestycje OZE. Przypomnijmy, że za nami też rekordowy maj, w którym najlepszy wynik w historii zanotowała fotowoltaika i elektrownie słoneczne. Wprowadziły do systemu ponad 3 TWh energii (21 proc. udziału w miksie).

W maju moce wiatrowe na lądzie przekroczyły natomiast 11 GW. Od początku tego roku przyrosło prawie tyle nowych turbin, co przez cały ubiegły rok - czytamy w majowym Przeglądzie Węglowym od Fundacji Instrat.

Za ekwiwalent węglowy zapłacilibyśmy krocie

Ewidentnie transformacja energetyczna odbija się coraz wyraźniejszym piętnem na naszym miksie. A co gdyby skrętu w kierunku OZE nie byłoby w ogóle? Na taki eksperyment myślowy zaprasza Wiech, który wylicza, że chcąc zastąpić te 241 GWh czarnym zlotem, to musielibyśmy spalić w tym celu 120,5 tys. ton węgla kamiennego. I byłoby to dla naszej gospodarki bardzo kosztowne.

Gdybyśmy kupili ten surowiec w polskich kopalniach, to samo wydobycie kosztowałoby ponad 100 mln złotych. Kopalnie sprzedałby ten węgiel z typową dla nich stratą sięgającą 36 mln złotych. A do tego, przy spalaniu węgla, ponieślibyśmy koszty ETS - spalenie 120,5 tys. ton węgla kamiennego oznaczałoby ok. 250–290 tys. ton CO2, w zależności od jakości paliwa - wylicza Jakub Wiech.

Więcej o OZE przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:

Musielibyśmy wykupić 250–290 tys. uprawnień do emisji w ramach systemu ETS, trzy obecnej cenie za jedno na poziomie ok. 84 euro. Nasze węglowe kosztu spuchłby w ten sposób od 90 do 104 mln zł. 

Tych kosztów uniknęliśmy, bo te 241 GWh dały nam wiatraki i fotowoltaika, które też utrzymywały rynkową cenę energii w przedziale od godz. 9:00 do godz. 17:00 poniżej 60 zł za MWH, a więc poniżej 6 groszy za kWh. I o to właśnie chodzi w transformacji energetycznej - nie ma cienia wątpliwości Wiech.

Michał Tabaka
Redaktor

Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.