Chcę wreszcie wiedzieć, od czego zależy moja pensja i ile zarobię, zanim wyślę CV. Unijne zmiany idą jak krew z nosa, ale ten rynkowy przewrót sprawi, że o naszych zarobkach nareszcie będą decydować kompetencje, a nie ciche układy.

Unijna dyrektywa o przejrzystości wynagrodzeń miała zostać wdrożona do 7 czerwca 2026 roku, jednak pracodawcy zyskali dodatkowy czas na przygotowanie się do zmian. Zgodnie z aktualnym projektem nowe regulacje mają zacząć obowiązywać po sześciu miesiącach od publikacji ustawy, najprawdopodobniej na początku 2027 roku.
Mają one zwiększyć transparentność nie tylko na etapie rekrutacji, ale również wewnątrz organizacji. Zakładają m.in.:
- prawo pracowników do poznania kryteriów ustalania wynagrodzeń i podwyżek,
- dostęp do informacji o średnich płacach kobiet i mężczyzn wykonujących taką samą pracę lub pracę o jednakowej wartości,
- obowiązek raportowania luki płacowej przez firmy zatrudniające co najmniej 100 osób.
Pracodawcy będą też musieli oprzeć systemy wynagrodzeń na obiektywnych i neutralnych pod względem płci kryteriach, takich jak kompetencje, odpowiedzialność, wysiłek i warunki pracy.
Pracownicy coraz wyraźniej oczekują przejrzystości w kwestii wynagrodzeń. Chcą wiedzieć nie tylko, ile mogą zarobić, zanim zdecydują się aplikować, ale również rozumieć, od czego zależy wysokość ich pensji i możliwości jej wzrostu. To zmiana, która wykracza poza samą rekrutację i wpisuje się w szerszy kierunek porządkowania polityki płacowej w firmach – mówi Krzysztof Inglot, ekspert rynku pracy, założyciel Personnel Service.
Jego zdaniem większa transparentność ma sprzyjać temu, żeby o wynagrodzeniu decydowały przede wszystkim kompetencje, doświadczenie i odpowiedzialność, a nie płeć czy indywidualna pozycja negocjacyjna. Temu służą również nowe regulacje, które mają zwiększyć przejrzystość zasad wynagradzania i ograniczać nieuzasadnione różnice płacowe między kobietami i mężczyznami, które nadal występują.
Aż 72 proc. Polaków żąda widełek płacowych w rekrutacji
Z najnowszego „Barometru Polskiego Rynku Pracy” Personnel Servcie wynika, że zdecydowana większość Polaków popiera jawność wynagrodzeń. Za przejrzystością płac w swoich firmach opowiada się 63 proc. pracowników, 17 proc. jest jej przeciwnych, a co piąty (20 proc.) nie ma jednoznacznego stanowiska.
W porównaniu z poprzednią edycją badania odsetek przeciwników takiego rozwiązania zmniejszył się z 21 do 17 proc. Szczegółowe wyniki pokazują jednak różnice w zależności od poziomu wykształcenia. Jawność wynagrodzeń popiera 67 proc. osób z wyższym wykształceniem w porównaniu do 57 proc. respondentów z wykształceniem podstawowym.
Jeszcze większe znaczenie przejrzystość ma w procesie rekrutacji. Aż 72 proc. pracowników deklaruje, że informacja o widełkach płacowych w ogłoszeniu jest dla nich ważna, a tylko 14 proc. uważa ją za mało istotną. Szczególnie duże oczekiwania mają kobiety, bo znaczenie widełek podkreśla 76 proc. z nich, w porównaniu z 68 proc. mężczyzn.
Różnice widać również między mieszkańcami miast różnej wielkości. Widełki płacowe za mało istotne uznaje 18 proc. osób mieszkających w średnich miastach liczących od 20 do 99 tys. mieszkańców, wobec 11 proc. mieszkańców największych aglomeracji (powyżej 500 tys. mieszkańców).
Więcej wiadomości na temat wynagrodzeń można przeczytać w Bizblog Spider's Web:
Duże firmy ujawniają stawki, mikrofirmy zwlekają
Jawność wynagrodzeń popiera obecnie 57 proc. pracodawców, podczas gdy rok wcześniej takie stanowisko deklarowało 43 proc. firm. Przeciwnych jest 20 proc. przedsiębiorstw, o 4 pkt proc. mniej niż w 2025 roku, natomiast 23 proc. nadal nie ma jednoznacznego zdania. Poparcie rośnie wraz z wielkością organizacji.
Wśród mikrofirm zatrudniających od 1 do 9 pracowników jawność wynagrodzeń popiera 51 proc. badanych, natomiast w firmach zatrudniających od 50 do 249 osób odsetek ten sięga już 66 proc.
Jeszcze większe różnice widać w podziale na branże. Zdecydowanym liderem jest sektor TSL, w którym jawność wynagrodzeń popiera aż 80 proc. pracodawców. Kolejne miejsca zajmują sektor publiczny, obejmujący (68 proc.) oraz nowoczesne technologie i IT (63 proc.). Na drugim biegunie znajdują się usługi, gdzie jawność wynagrodzeń popiera jedynie 46 proc. pracodawców.
Gotowość przedsiębiorstw do wdrożenia pełnej transparentności pozostaje jednak zróżnicowana. 26 proc. pracodawców deklaruje, że posiada uporządkowane siatki płac i spójną politykę wynagrodzeń, a kolejne 27 proc. jest częściowo przygotowanych i prowadzi prace porządkujące. 14 proc. firm znajduje się dopiero na wczesnym etapie działań, natomiast 21 proc. nie potrafi jednoznacznie ocenić swojego poziomu gotowości.
W praktyce 30 proc. przedsiębiorstw publikuje widełki płacowe we wszystkich ogłoszeniach, a 24 proc. robi to tylko w wybranych rekrutacjach. Jednocześnie niemal co trzecia firma nadal w ogóle nie ujawnia proponowanego wynagrodzenia.
Największe różnice ponownie wynikają z wielkości organizacji. Widełek nie podaje aż 62 proc. mikrofirm, podczas gdy wśród dużych podmiotów odsetek ten wynosi zaledwie 10 proc. Podobny rozdźwięk widać między branżami. Informacji o wynagrodzeniu nie publikuje 40 proc. firm handlowych i 38 proc. przedsiębiorstw usługowych. W sektorze TSL taką praktykę deklaruje już tylko co dziesiąty pracodawca.
Widać wyraźną zmianę podejścia pracodawców do jawności wynagrodzeń. Jeszcze rok temu popierało ją 43 proc. firm, dziś już 57 proc. To duży wzrost, choć między deklaracją a praktyką nadal pozostaje luka. Niemal co trzecia firma wciąż nie publikuje widełek płacowych, a tylko 30 proc. robi to we wszystkich rekrutacjach. TSL pokazuje jednak, w jakim kierunku może zmierzać cały rynek – podsumowuje Krzysztof Inglot.
I dodaje, że w tej branży już 80 proc. pracodawców popiera jawność wynagrodzeń, a tylko co dziesiąty nie podaje stawek w ogłoszeniach. Rosnące oczekiwania pracowników i zmiany regulacyjne będą stopniowo zwiększać presję także na pozostałe sektory. Transparentność wynagrodzeń przestaje być dodatkowym atutem pracodawcy, a staje się nowym standardem rynku pracy.
Pierwsze szlify zdobywała w mediach powiatowych. W Bizblog.pl najczęściej pisze o handlu, biznesie, nieruchomościach. Kocha sarkazm, czarny humor i muzykę, bez której nie potrafi żyć.