REKLAMA

Najbardziej zajechany naród w UE. Gorzka prawda o Polakach

Polacy do jednych z najbardziej zapracowanych narodów w UE – wyprzedzają nas tylko Grecy. W firmie i w drodze spędzamy dodatkowy miesiąc w roku, a rzekoma rewolucja home office ominęła większość pracowników w kraju.

Najbardziej zajechany naród w UE. Gorzka prawda o Polakach
REKLAMA

Z danych Eurostatu za 2025 rok wynika, że przeciętnie w Polsce pracuje się prawie 39 godz. tygodniowo. To o prawie 3 godz. tygodniowo więcej niż wynosi średnia dla całej Unii. W ciągu roku daje to już prawie 150 dodatkowych godzin pracy.

To oznacza niemal cały dodatkowy miesiąc pracy w ciągu roku – informuje polska firma doradcza BNM – Real Estate Advisory.

REKLAMA

Polacy w czołówce najbardziej zapracowanych narodów w Europie

Jerzy Węglarz, analityk z BNM – Real Estate Advisory wskazuje, że dla porównania Francuzi pracowali przeciętnie o 3 godz. w tygodniu krócej niż Polacy. Niemcy i Austriacy o prawie 5 godz. krócej, a Holendrzy średnio aż o ponad 6 godz. krócej niż Polacy. To trochę tak, jakby przeciętny Polak pracował na cały etat, a Holender wychodził z firmy o ponad godzinę wcześniej.

Krótszy czas pracy to często pochodna większej zamożności. Po osiągnięciu zadowalającego poziomu życia mieszkańcy zachodniej Europy po prostu więcej czasu decydują się poświęcać na inne aktywności niż praca zarobkowa - mówi Jerzy Węglarz, analityk z BNM – Real Estate Advisory.

Jego zdaniem jedyną bardziej zapracowaną od nas nacją okazują się Grecy. Zupełnie przeczy to stereotypowej opinii o południowcach. Pracują oni bowiem średnio o 0,8 godz. tygodniowo dłużej niż Polacy.

REKLAMA

Przeciętny Grek wychodzi z pracy 10 minut później niż Polak. Co więcej, do czasu pracy nie jest im wliczana przerwa obiadowa czy sjesta. Powodem może być struktura gospodarki. W Grecji dużą rolę odgrywają turystyka, gastronomia, małe rodzinne firmy, samozatrudnienie, sezonowość i praca w weekendy, co może podbijać średni czas pracy w tygodniu - twierdzi analityk z BNM – Real Estate Advisory.

REKLAMA

Ile tracimy czasu na dojazd do pracy

W planie dnia większości pracowników ważną pozycją jest też czas dojazdu do pracy. Ostatnim razem Eurostat zbierał porównywalne dane na ten temat jeszcze przed pandemią. Wtedy najkrócej (kilkanaście minut) zajmowała droga do pracy w jedną stronę na Islandii i Cyprze. Na drugim biegunie uplasowały się Łotwa, Wielka Brytania, Węgry i Luksemburg, gdzie zajmowało to około pół godziny.

Polska z wynikiem 24 minut na tym tle tak jak i większość krajów unijnych plasowała się tuż obok europejskiej średniej wynoszącej 25 minut. Warto jednak pamiętać, że Eurostat liczył standardową drogę w jedną stronę z domu do pracy bez objazdów, zdarzeń losowych, nieprzewidzianych awarii i bez załatwiania po drodze innych spraw.

REKLAMA

Więcej wiadomości na temat rynku pracy można przeczytać w Bizblog Spider's Web:

REKLAMA

Ponad miesiąc w roku spędzamy w drodze do pracy

Znacznie ciekawsze są dane, które na temat drogi do pracy zbierał w ostatnich latach nasz rodzimy urząd statystyczny. Z danych GUS wynika, że w 2023 roku osoby, które danego dnia pokonywały drogę do pracy i z powrotem, przeznaczały na to przeciętnie godzinę.

REKLAMA

To sugeruje, że jeśli ktoś regularnie pracuje poza domem, to w skali roku sama droga do i z pracy może pochłaniać około 200–250 godzin. To więcej niż standardowy wymiar pracy w ciągu całego miesiąca - wyjaśnia Jerzy Węglarz.

Ekspert zauważa też, że średnią podbijają jednak osoby, które do pracy mają szczególnie daleko. I tak na przykład co najmniej 50 km od miejsca pracy mieszka jeden pracujący na 24 (4,2 proc.). Mniej niż 50, ale co najmniej 25 km od miejsca pracy mieszka ponadto jeden pracownik na 13 (7,9 proc.).

Z drugiej strony prawie co trzecia osoba ma na tyle komfortowe warunki, że odległość od miejsca pracy nie przekracza 5 km. Na dojazdy czasu nie tracą za to ci, którzy pracują i mieszkają w tym samym miejscu. Takie osoby stanowiły w 2023 roku 11,6 proc. pracowników w Polsce - tłumaczy Jerzy Węglarz.

REKLAMA

Wielkie miasta pracują w domu, reszta Polski w korkach

Badanie przygotowane przez GUS przynosi nam jednak jeszcze jedną zaskakującą informację. Okazuje się bowiem, że w porównaniu do danych z 2013 roku doszło do skrócenia czasu marnowanego na dojazdy o zaledwie minutę.

REKLAMA

Trudno wręcz w taki wynik uwierzyć, gdy porównujemy dane pomiędzy rokiem 2013 i 2023. Przecież ta dekada przyniosła nam pandemię i rewolucję pracy zdalnej - komentuje analityk z BNM – Real Estate Advisory.

Wyjaśnienia można szukać w tym, że dane GUS dotyczą wszystkich pracujących w Polsce. Wbrew pozorom w gronie osób, które nie muszą dojeżdżać do miejsca pracy, wcale nie dominują ci, którzy mogą sobie pozwolić na pracę zdalną.

REKLAMA

Według danych GUS osoby pracujące wyłącznie zdalnie stanowią tylko 2,8 proc. ogółu. Kolejne 5,8 proc. osób wykonuje pracę w systemie hybrydowym, a więc część dni w tygodniu z domu, a część dni z biura. Wychodzi więc na to, że w skali całego kraju praca z domu wciąż nie jest powszechnym sposobem wykonywania obowiązków zawodowych.

Jedynie w dużych miastach formuła ta wyraźnie zyskała na popularności szczególnie w tych ośrodkach, które oficjalnie mają co najmniej pół miliona mieszkańców. Mówimy więc tu o Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Łodzi i Poznaniu - wspomina analityk.

Tam osoby pracujące zdalnie stanowiły według GUS ponad 10 proc., a te pracujące w systemie hybrydowym już ponad 16 proc. W sumie więc w największych miastach ponad 1/4 pracowników albo nie musiała w ogóle jeździć do biura, albo przynajmniej nie musiała robić tego codziennie.

REKLAMA

Jest jednak nisza, w której praca zdalna jest normą. Są to wielkomiejskie zagłębia biurowe. W centrach usług biznesowych pracę w pełni zdalną wykonuje około 1 osoba na 8. To mniej więcej tyle, ile pracuje z biura. Największą grupę stanowią jednak pracownicy hybrydowi. Okazuje się bowiem, że około 75 proc. zatrudnionych w centrach usług biznesowych łączy pracę z domu z pracą z biura - podają autorzy raportu ABSL za 2025 rok.

REKLAMA
Magdalena Przybylska
Redaktor

Pierwsze szlify zdobywała w mediach powiatowych. W Bizblog.pl najczęściej pisze o handlu, biznesie, nieruchomościach. Kocha sarkazm, czarny humor i muzykę, bez której nie potrafi żyć.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA