Prawie 2/3 Polaków ocenia swoją kondycję fizyczną jako dobrą lub bardzo dobrą. Często jednak deklarują to z perspektywy kanapy; dla większości z nas sport w wersji czynnej to terra incognita.

Polki i Polacy mają o swojej sprawności fizycznej całkiem dobre zdanie. Ponad 20 proc. ocenia ją jako bardzo dobrą, kolejne blisko 44 proc. – jako dobrą, przy czym mężczyźni są w tych subiektywnych ocenach dla siebie łaskawsi i częściej oceniają swoją formę pozytywnie, co obrazuje zamieszczona niżej grafika.
O tym, że jest ona zła lub bardzo zła mówi zaledwie co 11. ankietowany przez Główny Urząd Statystyczny mieszkaniec Polski.
Sprawność bez treningu
Spora część z nich zawdzięcza to jednak innym czynnikom niż aktywność sportowa. Okazuje się bowiem, że wciąż dla ponad połowy rodaków jest ona obca. Wciągu badanego roku (październik 2024 – wrzesień 2025) do uczestniczenia w zajęciach sportowych lub rekreacji ruchowej przyznało się zaledwie 41,5 proc. pań i nieco ponad 46 proc. panów. Przeciętnie – niespełna 44 proc. ankietowanych. Choć to i tak lepsze wyniki, niż cztery lata wcześniej – od 2021 r., kiedy przeprowadzono po raz ostatni tego typu badania, odsetek aktywnych sportowo zwiększył się o prawie 5 pkt proc. Przybyło też tych, którzy deklarują regularny (czyli – wg GUS – przynajmniej raz na tydzień) udział w zajęciach sportowych (wzrost o 2,3 pkt proc. do 22,9 proc.).
O ile w ocenie własnej kondycji mieszkańcy wsi i miast prawie się nie różnili, o tyle w kwestii uprawiania sportu górą są miasta – prawie połowa ich mieszkańców deklarowała aktywność ruchową, przy czym najaktywniejsi są mieszkający w największych, liczących ponad pół miliona populacji, miastach. Na wsi sportowi oddaje się natomiast zaledwie co trzeci ankietowany.

W co grają Polacy
Dzięki pracy ankieterów GUS wiemy też, jakie rodzaje aktywności preferują Polki i Polacy. Okazuje się, że „haratanie w gałę”, choć wciąż ma zwolenników (owszem, głównie wśród panów) musiało uznać wyższość sportów wodnych i dwóch kółek. Bo właśnie jazda na rowerze jest najczęściej deklarowaną w naszym kraju aktywnością fizyczną – niezależnie od płci. Baseny, rzeki, jeziora i inne akweny są areną dla drugiej pod względem popularności aktywności – zarówno dla Polek i Polaków, którzy zgodnie umieścili na tym miejscu pływanie. Różnice pojawiają się przy trzecim miejscu: kobiety, zamiast wskazywanej przez 12, 3 proc. mężczyzn piłki nożnej, wolą – i to zdecydowanie – zajęcia fitness, aerobik i gimnastykę (12,7 proc. wskazań). Mniej więcej co 10. ankietowana osoba wybiera ogólnorozwojowe zajęcia ruchowe wspierające kondycję.

Rower, sanki i warcaby
Ciekawie prezentują się umiejętności rodaków (również deklaratywne) w zakresie uprawiania sportu. Najczęściej chwalimy się, że potrafimy jeździć na rowerze – zdolność tę ma opanowaną prawie 96 proc. z nas – niezależnie od płci.
Na kolejnych miejscach kobiety wskazywały umiejętność jazdy na sankach, tańczenia oraz pływania. Mężczyźni, oprócz jazdy na rowerze, często deklarowali umiejętność gry w piłkę nożną, pływania oraz jazdy na sankach. Ponad połowa panów zapewnia o swoich zdolnościach w zakresie innych gier zespołowych (siatkówki i koszykówki) oraz indywidualnych, jak szachy, warcaby i tenis stołowy. Podobne umiejętności deklarowały kobiety – ponad połowa potrafi grać w siatkówkę, szachy i warcaby oraz „zna się” na aerobiku, fitness i gimnastyce.
[ramka]
Prezentowane dane pochodzą z dość rzadkich, bo przeprowadzanych zwykle co cztery lata, badań na temat uczestnictwa w sporcie i rekreacji ruchowej autorstwa GUS. Ostatnie wyniki, opublikowane zaledwie kilka dni temu, dotyczą 12 miesięcy między październikiem 2024 r. a wrześniem 2025 r. Poprzednia edycja pisywała sytuację w naznaczonym skutkami koronawirusa roku 2021. W badaniach nie brano pod uwagę obowiązkowych zajęć wychowania fizycznego ani rehabilitacji ruchowej. Badania ankietowe dotyczące sportu, przeprowadzane są w ramach szerszych badań budżetów gospodarstw domowych, opierają się na kilku tysiącach ankiet, są więc świetnym zwierciadłem tego, jak na przestrzeni lat zmienia się podejście Polek i Polaków do aktywności fizycznej, które sporty są wśród nich popularne, ile wydają na nie pieniędzy etc.
Zdrowa rozrywka
Okazuje się, że Polki i Polacy nie wysilają się dla zdrowia – tzn. też, ale nie przede wszystkim: najczęściej robią to, bo lubią. Utrzymanie kondycji fizycznej i zachowanie odpowiedniej sylwetki to kolejne powody uprawiania sportu – niezależnie od płci. Zdrowie jako takie – w tym zalecenia medyczne – wskazało ok. 30 proc. badanych (nieco częściej kobiety). Są też inne, niezbyt na pierwszy rzut oka oczywiste, powody uprawiania sportu – okazuje się, że Polki i Polacy wykorzystują tę sposobność, by spotkać się ze znajomymi (ponad 10 proc. wskazań).
W 2021 r. przyjemność i rozrywka, utrzymanie kondycji fizycznej oraz zdrowie były również głównymi motywami podejmowania aktywności fizycznej – opisuje wyniki swoich badań GUS.

Wymówki od sportu
Jeśli jednak tak wielu rodaków uprawiających sport wskazuje, że robią to dla samej przyjemności płynącej z uwalniania endorfin, zastanawiające jest, dlaczego większość z nas, zamiast ruszyć się od czasu do czasu, woli zalegać na kanapie. Okazuje się, że Polki i Polacy na sport zwyczajnie nie mają czasu. Taką powód przekazała ankieterom GUS co trzecia nieuprawiająca sportu osoba, co stawia ją na szczycie listy wymówek (nieco częściej uciekali się do niej panowie). Druga z najpopularniejszych wymówek wydaje się bliższa prawdzie: prawie co czwarty Polak i co piąta Polska przyznali przed badaczami GUS, że sport ich nie interesuje, że wypoczynek, owszem, ale bierny. Co szósta z ankietowanych osób jako przyczynę braku aktywności ruchowej wskazała natomiast stan zdrowia i przeciwwskazania lekarza.
Równie istotną przeszkodą okazał się wiek, który wskazało 14,5 proc. respondentów – relacjonują wyniki badań eksperci GUS, zaznaczając, że tę przyczynę częściej wskazywały kobiety.
Więcej o sporcie i upodobaniach Polek i Polaków na stronach Bizblog Spider's Web:
W badaniach z 2021 r. czołówka zestawienia wymówek od sportu prezentowała się podobnie – ok. 30 proc. osób nie uczestniczyło w aktywności fizycznej z powodu braku wolnego czasu, na drugim miejscu był także brak zainteresowania, na trzecim zaś wiek.

Sprzęt sportowy w polskich domach
Inaczej niż w przypadku zapału do aktywności ruchowej, sprzęt sportowy w polskich domach jest. Nie we wszystkich wprawdzie, ale w lwiej ich części. Przede wszystkim, co w świetle ulubionych zajęć ruchowych rodaków nie powinno dziwić, stawiamy na rowery, które według badań są w czterech na pięć gospodarstw domowych w Polsce. W nieco więcej niż co trzecim domu znaleźlibyśmy piłkę (nożną, do koszykówki czy innej gry zespołowej). Wśród najpopularniejszych sprzętów rekreacyjno-sportowych w Polsce są też sanki, deskorolki, hulajnogi, wrotki, a także hantle czy inne gadżety do ćwiczeń siłowych. W przypadku „nasycenia” sprzętem sportowym widać jednak zdecydowane (przekraczające 15 pkt proc.) różnice w zależności od tego, gdzie ankietowani mieszkają.
W 2025 r. w pozaszkolnych zajęciach sportowych wzięło udział prawie 70 proc. dzieci i młodzieży w wieku do 19 lat
Gospodarstwa zlokalizowane na terenie wsi były częściej wyposażone w sprzęt sportowy (93,8 proc.) niż gospodarstwa miejskie (78,6 proc.) – czytamy w podsumowaniu ostatnich badań GUS.
Rower ze wspomaganiem za 7,5 tys. zł
Największe zmiany na przestrzeni ostatnich lat widać jednak w wydatkach związanych ze sportem i rekreacją. W 2025 r. w sprzęt sportowy zainwestowano w co piątym domu w naszym kraju.
W przeliczeniu na jedno gospodarstwo w Polsce wyniosły one [wydatki na sprzęt – red.] 279 zł (w tym najwięcej na rower – 177 zł). Była to kwota o 81,2 proc. wyższa w porównaniu z analogicznymi wydatkami poniesionymi przez gospodarstwa domowe w 2021 r. – czytamy w podsumowaniu badań GUS.
O wiele bardziej imponująco wygląda jednak średnia kwota wydana na ten cel, jeśli uwzględnimy wyłącznie te gospodarstwa, które rzeczywiście w 2025 r. w sprzęt zainwestowały. W takim ujęciu jest ona pięciokrotnie wyższa od „średniej krajowej” i wynosi 1 392 zł (wobec 827 zł cztery lata wcześniej).
Najwięcej wydano na zakup roweru elektrycznego (7 479 zł). Powyżej 1,5 tys. zł przeznaczono również na zakup nart lub snowboardu, sprzętu do sportów wodnych (kajak, łódź wiosłowa, ponton, żaglówka) oraz roweru – wymieniają statystycy.

Prawie połowa gospodarstw domowych w Polsce (48,2 proc.) zdecydowała się na „pozasprzętowe” inwestycje sportowo-rekreacyjne (wobec niespełna 40 proc. w 2021 r.). W tym przypadku przeciętna kwota (w przeliczeniu na wszystkie gospodarstwa domowe, także nieponoszące wydatków z tego tytułu) wyniosła 1 594 zł – o prawie 123 proc. (!) więcej niż cztery lata wcześniej. Najbardziej kosztowne okazało się opłacanie zajęć sportowych i rekreacyjnych (przeciętnie 1 194 zł), na które łożyło już ponad 37 proc. gospodarstw domowych. Zakup sportowych ubrań drenował nam portfele znacznie słabiej (średnie wydatki to 264 zł), podobnie jak konserwacja i wypożyczanie sprzętu sportowego (50 zł). Stosunkowo rzadko decydowaliśmy się w 2025 r. na opłacanie obozów sportowych – wydatki na ten cel (średnio – również dla całej populacji – było to 86 zł) poniosło jedno na 32 gospodarstwa domowe.
Przeciętne wydatki rosną przeszło dwukrotnie, jeśli uwzględnimy tylko tych, którzy je ponieśli.
W przeliczeniu na jedno gospodarstwo ponoszące wydatki na opisywane cele sportowe i rekreacyjne w 2025 r. przeciętna wydawana kwota wyniosła 3 308 zł. Było to ponad 80 proc. więcej niż w 2021 r. (1 807 zł). Wydatki te najczęściej przeznaczone były na udział w zajęciach sportowych i rekreacji ruchowej (3 190 zł) – relacjonuje GUS.
Przeciętne opłaty związane z udziałem w obozach opiewały na kwotę 2 781 zł, na zakup odzieży sportowej przeznaczono średnio 727 zł, a na wypożyczenie, konserwację lub utrzymanie sprzętu sportowego – 445 zł.
Co 14. kupiony w 2025 r. rower był elektryczny.



















