REKLAMA

Wir polarny zdemoluje nam zapasy i ceny. Rynek gazu drży przed mrozami

Na europejskim rynku gazu ziemnego jest na tyle nerwowo, że komisarz UE ds. energii wzywa państwa członkowskie do ograniczenia popytu. I lepiej chyba, żebyśmy wszyscy trzymali kciuki za łagodną zimę, bo jak nadejdą mrozy, to będzie jeszcze gorzej.

gaz-ziemny-w-europie-mrozna-zima

Nadal nic nie wskazuje na rychły pokój na Bliskim Wschodzie i przywrócenie energetycznych dostaw przez Cieśninę Ormuz, co tworzy skuteczną presję cenową na rynek gazu ziemnego i ropy naftowej. Na holenderskiej giełdzie, europejskim benchmarku dla błękitnego paliwa, jedna megawatogodzina kosztuje teraz w okolicach 72-73 euro. To zdecydowanie drożej niż rok temu o tej porze, kiedy cena gazu była na poziomie ok. 31 euro. To wzrost na poziomie prawie 132 proc. w 12 miesięcy. Nawet kontrakty krótkoterminowe na pierwszy kwartał 2027 r. wyceniane są na ponad 71 euro. Tak drogiego gazu zaś nie opłaca się zatłaczać do magazynów, w efekcie czego obecne zapasy przez zimą mogą niepokoić. Komisja Europejska porównuje obecną sytuację do tej z kryzysu energetycznego z 2022 r. 

Dobrowolne i dobrze zaplanowane środki ograniczania popytu okazały się przydatne podczas kryzysu energetycznego w 2022 r. i możemy wykorzystać wnioski płynące z tamtych doświadczeń w obecnej sytuacji - czytamy w liście Dana Jorgensena, komisarz UE ds. energii, do państw członkowskich, do których dotarł Euronews.

Trzeba wziąć gaz ziemny na krótką smycz

Jorgensen wyraźnie zaznacza, że sytuacja na europejskim rynku gazu ziemnego „nie uległa poprawie” od czasu pierwszego ostrzeżenia, wystosowanego w marcu. Obecnie (stan na 27 września) unijne magazyny gazu wypełnione są w prawie 71 proc. To najgorszy wynik od lat. Dla porównania: pod koniec września 2025 r. to było ok. 82 proc.; w 2024 r. - 94 proc.; a w 2023 r. - blisko 95 proc. Zgodnie z danymi Gas Infrastructure Europe to najgorszy wynik o tej porze roku od początku tych pomiarów, czyli od 2011 r. 

Nie jest to sytuacja komfortowa ze względu na spore dysproporcje pomiędzy państwami, w dół ciągną Niemcy i Holandia, gdzie napełnienia wynoszą ok. 56–57 proc., ale tam z kolei widoczne jest największe zwiększenie zatłaczanych wolumenów gazu - komentuje w serwisie X Tomasz Włodek, analityk rynku gazu ziemnego z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.

Stąd też alarmistyczny ton listu Dana Jorgensena, w którym komisarz UE ds. energii wprost przestrzega przed niedoborami gazu ziemnego tej zimy. Dlatego rządy krajowe powinny podjąć stosowne działania. Jakie? Na przykład: ograniczanie zużycia energii elektrycznej w godzinach szczytu, zachęcanie konsumentów do zmiany profilu zużycia, ograniczanie stosowania zewnętrznych systemów grzewczych, obniżanie temperatury w budynkach użyteczności publicznej, czy wyłączanie zbędnego oświetlenia publicznego w nocy.

Zachęcam Państwa do rozważenia podjęcia lub kontynuowania działań, które pozwolą utrzymać proces zatłaczania gazu do magazynów lub ograniczyć popyt na gaz i energię elektryczną tak długo, jak będzie to konieczne - czytamy w liście Jorgensena.

Europa obawia się wir polarnego

Eksperci wskazują, że rekordowe El Niño z cieplejszą zimą może być receptą, ale tylko na chwilę. Pogoda bowiem może zrobić innego psikusa. Analitycy w rozmowie z Montel zwracają uwagę na „Bestię ze Wschodu”, czyli falę siarczystych mrozów.

Tej zimy powinniśmy przede wszystkim obserwować siłę wiru polarnego. W modelach widać pewne sygnały, wstępne oznaki, wskazujące, że na przełomie grudnia i stycznia wir polarny może ulec osłabieniu - zwraca uwagę Mark Stephens-Row, meteorolog z firmy prognostycznej AtmosphericG2.

Więcej o gazie ziemnym przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:

Zbyt mroźna aura oznacza większe zapotrzebowanie energetyczne i większe zużycie gazu zimnego, który przy tej okazji też by drożał. Niektóre modele wskazują, że taki scenariusz mógłby się ziścić na przełomie stycznia i lutego. Wtedy cena gazu mogłaby podskoczyć do poziomu 90–100 euro. Na razie sytuacja wydaje się jednak być pod kontrolą, w Polsce też. Chociaż za chwilę wszystko zmieni sezon grzewczy. 

W ciągu ostatniego miesiąca zapotrzebowanie na gaz ziemny w Polsce utrzymywało się na poziomie niższym od ubiegłorocznego a zbliżonym do średniej wieloletniej. W najbliższych tygodniach mogą być obserwowane pierwsze wyraźne wzrosty zapotrzebowania, co będzie implikowane przede wszystkim przez pogodę. Zapowiadane ciepłe „babie lato” na przełomie września i października zapewne ograniczy wzrosty - uważa Tomasz Włodek.

Michał Tabaka
Redaktor

Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.