REKLAMA

Zalane ulice, a potem nagrzany beton. Pogodowy rollercoaster wykańcza polskie miasta

Kiedyś o anomaliach pogodowych słyszało się tylko w TV. Dziś na własnej skórze odczuwamy skoki temperatury i gwałtowne ulewy. Dlatego uważam, że miasta potrzebują pilnych zmian, by sprostać dzisiejszym wyzwaniom klimatycznym.

Pogodowy rollercoaster wykańcza polskie miasta.

Dynamiczne zmiany pogody i nagłe przejścia od fal upałów do ulewnych deszczy przestają być w Polsce jedynie sezonową niedogodnością. Polskie miasta muszą przystosować się do nowych realiów klimatycznych, bo to już nie tylko kwestia wygody mieszkańców, ale przede wszystkim bezpieczeństwa i stabilności funkcjonowania przez cały rok.

Jak skrajne zjawiska pogodowe testują polskie miasta

Tegoroczna huśtawka pogodowa dla mieszkańców oznacza gwałtowne pogorszenie komfortu termicznego. Dla samorządów to konieczność radzenia sobie w krótkim czasie zarówno z nadmiarem wody po intensywnych opadach, jak i z przegrzewaniem ulic, placów oraz budynków.

Wzrasta też zapotrzebowanie na energię, przez upały pogarszają się warunki miejskiej zieleni, a osoby starsze, dzieci i osoby przewlekle chore są bardziej narażone na skutki wysokich temperatur.

Wrzesień pokazuje, że wraz z końcem lata wyzwania pogodowe dla miast wcale się nie kończą. W krótkim czasie mogą następować po sobie okresy wysokich temperatur, ochłodzenia, intensywne opady i silny wiatr – wskazuje dr inż. Amadeusz Walczak, starszy konsultant ds. ochrony środowiska w Multiconsult Polska, specjalizujący się w opracowywaniu planów adaptacji miast do zmian klimatu.

Jego zdaniem jesień jest dobrym momentem, by przypomnieć, że odporność miasta trzeba budować z myślą o różnych zagrożeniach występujących przez cały rok.

Dlatego działania adaptacyjne nie powinny koncentrować się wyłącznie na sezonie letnim. Szczególnie ważne są rozwiązania wielofunkcyjne, które pomagają zarówno ograniczać przegrzewanie przestrzeni, jak i zatrzymywać wodę opadową oraz zmniejszać ryzyko lokalnych podtopień – mówi dr inż. Amadeusz Walczak.

Więcej o środowisku można przeczytać w Bizblog Spider's Web:

Błędne planowanie potęguje upały i podtopienia w miastach

Ekspert wskazuje, że problem szczególnie dobrze widać po intensywnych opadach. W silnie zabudowanej przestrzeni woda szybko spływa do kanalizacji, która może zostać przeciążona, zamiast zasilać glebę i miejską zieleń. Kilka dni później ta sama powierzchnia mocno się nagrzewa, ale wcześniej odprowadzona woda nie może już pomóc w jej chłodzeniu.

Dlatego działania adaptacyjne powinny jednocześnie ograniczać ryzyko podtopień i skutki miejskiej wyspy ciepła. Pomóc mogą drzewa zapewniające cień, ogrody deszczowe, zbiorniki retencyjne, niecki gromadzące wodę oraz przepuszczalne nawierzchnie – wyjaśnia dr inż. Amadeusz Walczak.

I dodaje, że potrzebne są również modernizacja systemów odwodnienia i takie projektowanie przestrzeni, aby woda opadowa była zatrzymywana możliwie blisko miejsca, w którym spadła.

Nie ma jednak jednego rozwiązania dla wszystkich samorządów. W jednym mieście największym problemem będzie deficyt wody, w innym gwałtowne ulewy, lokalne podtopienia lub przegrzewanie gęsto zabudowanych dzielnic.

Dlatego miejskie plany adaptacji powinny opierać się na lokalnych danych i wskazywać konkretne inwestycje: miejsca wymagające zwiększenia retencji, więcej zieleni i cienia, modernizację odwodnienia oraz ochronę mieszkańców najbardziej narażonych na upał.

Wrześniowa pogodowa huśtawka pokazuje, że odporność miasta nie zależy wyłącznie od przygotowania na rekordowe temperatury. Prawdziwym sprawdzianem jest zdolność reagowania na szybkie przejścia między gorącem, ochłodzeniem, ulewami i burzami - podsumowuje dr inż. Amadeusz Walczak, starszy konsultant ds. ochrony środowiska w Multiconsult Polska.

Magdalena Przybylska
Redaktor

Pierwsze szlify zdobywała w mediach powiatowych. W Bizblog.pl najczęściej pisze o handlu, biznesie, nieruchomościach. Kocha sarkazm, czarny humor i muzykę, bez której nie potrafi żyć.