REKLAMA

Patrzę na cenę gazu i zaczynam bać się zimy. Mój rachunek już raz przebił 1600 zł

Gaz jest dziś najdroższy od prawie czterech lat. Zimowe kontrakty nie dają nadziei na szybkie odbicie. Jeśli do tego dojdzie mroźna zima, rachunki za ogrzewanie mogą boleć dużo bardziej niż rok temu. Ja liczę już właściwie tylko na jedno – pogodę.

Już nikt nie ucieknie przed rachunkiem za ogrzewanie mieszania

Poprzednia zima, z temperaturą 20 st. C poniżej zera i niższą, dała mi w kość. Nie było wyjścia: przez taki mróz kaloryfery musiały być w domu poodkręcane na pełny regulator. Przecież nie będziemy marznąć dla niższych rachunków. I zgodnie z naszymi przewidywaniami dwumiesięczne rozliczenie za gaz ziemny opiewało na ponad 1600 zł. Sęk w tym, że w pierwszych tygodniach roku, byliśmy jeszcze przed konfliktem na Bliskim Wschodzie i blokadą Cieśniny Ormuz, cena gazu wydawała się być pod kontrolą, a jedna megawatogodzina błękitnego paliwa wyceniana była na holenderskiej giełdzie, europejskim benchmarku dla gazu ziemnego, na 27–30 euro. Dzisiaj, w dobie geopolitycznych zawirowań, o takich stawkach możemy pomarzyć. 

Cena gazu najwyższa od prawie czterech lat

Na razie nic nie wskazuje na rychłe zakończenie konfliktu na Bliskim Wschodzie i odblokowanie Cieśniny Ormuz, tak istotnej dla globalnych rynków ropy naftowej i gazu. Co gorsza: jesteśmy właśnie świadkami ofensywy ze strony rebeliantów Huti, którzy przejęli kontrolę nad Cieśniną Bab al-Mandab, która łączy Morze Czerwone z Oceanem Indyjskim i jest jednym z głównych szlaków żeglugowych świata. 

Więcej o cenie gazu przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:

Trudno więc spodziewać się, żeby cena gazu w takiej a niej innej atmosferze, nie puchła. Jeszcze na początku sierpnia br., kiedy mogło się wydawać, że być może Teheran znajdzie z Waszyngtonem jak nić porozumienia, 1 MWh gazu ziemnego wyceniana była na ok. 52 euro. Od tego czasu widzimy jednak tylko gwałtowne wzrosty, efektem czego są obecne stawki: w okolicach 82 euro.

Ostatni raz tak drogo było prawie cztery lata temu, czyli w grudniu 2022 r., kiedy Europa znajdowała się jeszcze w uścisku kryzysu energetycznego, nakręconego przez Moskwę, która w ten sposób chciała zniechęcić do pomagania Ukrainie. Niestety, za tak wysoką ceną gazu idą też drogie kontrakty krótkoterminowe. Te na ostatni kwartał roku wyceniane są teraz na ponad 82 euro, a te na pierwszy kwartał 2027 r. - na ok. 81 euro. 

Trzy scenariusze dla Europy

Nadzieją dla mnie i moich przyszłych rachunków za gaz jest tegoroczne, rekordowe El Niño, które na całym świecie może uczynić naprawdę sporo szkód. W Europie głównym efektem może być wyjątkowo ciepła zima, co oznacza mniej ogrzewania i mniej zużytego gazu ziemnego w tym celu, w moim przypadku. To chyba mój jedyny ratunek, żeby przy zimowym rozliczeniu gazowym nie musieć znowu dosyć głęboko sięgać do kieszeni. Bo na niższą cenę gazu jakoś nie liczę. 

Tymczasem firma doradcza Wood Mackenzie opublikowała właśnie najnowszą analizę, w której jednoznacznie wskazuje, że bez inwestycji w nowe złoża gazu ziemnego do 2050 r. UE będzie importować ponad 98 proc. błękitnego paliwa (obecnie to ok. 85 proc.) i tym samym Europa będzie jeszcze bardziej zależna od geopolityki. 

Udział LNG w dostawach do UE może wzrosnąć z obecnych około 40 proc. do 63 proc. w 2050 r., przy czym przewiduje się, że 77 proc. tego wolumenu będzie pochodzić ze Stanów Zjednoczonych - czytamy w tym raporcie.

Opracowanie dotyczy trzech scenariuszy. Pierwszy nie przewiduje żadnych inwestycji ze strony UE w nowe złoża gazu. Wtedy wydobycie spadnie z 43 mld m sześc. w 2028 r. do 2 mld m sześc. w 2050 r. Powstałą tak dziurę pokrywają dostawy LNG. Druga opcja to obecny poziom produkcji i inwestycji, co pozwoliłoby utrzymać wydobycie na poziomie prawie 40 mld m sześc. do 2038 r. Ale UE w ten sposób mogłaby pokryć tylko 17 proc. własnego zapotrzebowania. Sytuację zmienia dopiero trzeci scenariusze, w którym produkcja gazu osiąga do 2042 r. poziom 77 mld m sześc., zaspakajając 38 proc. zapotrzebowania.

Aż 70 proc. zasobów możliwych do odkrycia przypada na obszar Morza Czarnego i wschodniej części Morza Śródziemnego - akcentuje Wood Mackenzie.

Michał Tabaka
Redaktor

Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.