Zrobieni w konia na punkty lojalnościowe. Polacy rzucili się na tanie paliwo, nagle padły aplikacje
Czy to możliwe, że niektóre stacje paliw wykorzystały ostatni dzień obowiązywania programu Ceny Paliw Niżej do obrony swoich punktów lojalnościowych? A może przestraszyły się kolejką chętnych do tankowania? Zapytałem o to koncerny paliwowe.

Odwiedzający Polskę w ostatnim dniu sierpnia musieli się mocno zaniepokoić, gdy zobaczyli na stacjach paliw długie kolejki samochodów. Ale to żadna zapowiedź kolejnego kryzysu energetycznego, czy wojenna wizja braku dostaw benzyny. Po prostu ostatniego dnia wakacji przestała obowiązywać druga edycja rządowego programu Ceny Paliw Niżej, która obniżała podatek VAT z 23 do 8 proc. Analitycy wyliczali, że bez tego cenowego parasola następnego dnia na stacjach kierowcy zostawią nawet do 1 zł więcej na litrze.
Tankując cały bak, można było zaoszczędzić parędziesiąt złotych. I właśnie stąd to ożywienie w ostatni poniedziałek na stacjach paliw. Polacy po prostu złapali się mocniej za kieszeń. Ale nie wiem, czy przypadkiem tak samo nie zachowały się niektóre koncerny paliwowe, które przez ten wzmożony popyt nie chciały zbyt dużo stracić punktów lojalnościowych i zaczęły udawać awarię aplikacji. To pewnie przypadek, a ja przesadzam.
Stacje paliw i punkty lojalnościowe
Skąd w ogóle pomysł, że niektóre stacje paliw postanowiły wykorzystać ostatni dzień obowiązywania rządowego programu Ceny Paliw Niżej do obrony swoich punktów lojalnościowych? Z życia. Bo 31 sierpnia br. moja żona chciała zatankować jak najwięcej jeszcze tańszego paliwa. W tym celu odwiedziła jedną ze swoich ulubionych stacji paliw: Amic Energy w Katowicach.
Plan był prosty: wlać do baku co najmniej 30 litrów benzyny i z uśmiechem patrzeć na wyższe ceny paliw dnia następnego, już bez rządowego parasola. Przy okazji moja żona sobie wykombinowała, że można też złapać więcej punktów lojalnościowych - z aplikacji stacji paliw.
Małżonka codziennie pokonuje dwa razy trasę Katowice - Gliwice, ja poruszam się zaś po samych Katowicach. Tak więc najczęściej tankujemy mało, za 100, maksymalnie 200 zł. Zakupy 30 litrów benzyny i więcej zdarzają nam się zdecydowanie rzadziej, jak już to przed dłuższą wyprawą. A skoro tak, to rzeczywiście dobrze przy tej okazji nabić punkty lojalnościowe. Przynajmniej coś będziemy mieli z tego kryzysu energetycznego, tym razem napędzanego głównie przez gospodarza Białego Domu.
I już mieliśmy się cieszyć i z tańszego paliwa i z większej liczby punktów lojalnościowych, ale ktoś postanowił nam bezczelnie wrzucić kłody pod nogi. Bo okazało się, że ten plan możemy zrealizować jedynie w połowie. Dlaczego? Bo akurat w ostatnim dniu obowiązywania programu Ceny Paliw Niżej jak na złość awarię zaliczyła aplikacja mobilna stacji paliw Amic Energy. I przez cały dzień punkty lojalnościowe były po prostu zablokowane. Pech.
Przypadek czy taktyka?
Nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych i w tym przypadku też nie zacząłem od razu osądzać stacji paliw Amic Energy. Być może pomysł, że w ten sposób można bardzo łatwo obronić się przed wzmożonym popytem na punkty lojalnościowe powstał jedynie w mojej głowie, a my mamy do czynienia po prostu z przypadkowymi niedociągnięciami.
Ale zaniepokoiło mnie i nakazało zastanowić się nad tym wszystkim coś innego. Okazało się, że przypadek mojej żony wcale nie jest odosobniony. Dokładnie z taką samą awarią aplikacji - ale tym razem od stacji paliw BP - i dokładnie w tym samym, ostatnim dniu obowiązywania CPN, spotkała się również dobra koleżanka małżonki.
Scenariusz ten sam: też podjechała na stację BP 31 sierpnia i też celowała w cały bak. I już liczyła w głowie nowe punkty lojalnościowe, gdy okazało się, że aplikacja BP akurat przestała działać. Przekleństwo losu, jak nic. Ale również ostatni dzień wakacji na stacjach paliw nie był też łaskawy dla mojego kolegi.
Więcej o stacjach paliw przeczytasz w Bizblog Spider’s Web
Od lat śledzi wszystkie możliwe promocje na paliwa, więc takiej okazji, jak ostatni dzień obowiązywania CPN, za nic by nie przegapił. Dzwonię i pytam, jak mu poszło tankowanie w miniony poniedziałek. Mówi, że wszystko poszło prawie zgodnie z planem i jest zadowolony, bo w kieszeni zostawił kilkadziesiąt złotych.
A co poszło nie tak? Okazuje się, że również korzysta najczęściej ze stacji paliw BP. I wyobraźcie sobie niewiarygodne zrządzenie losu: jemu też paliwowa aplikacja przestała nagle działać 31 sierpnia br. W ten sposób nie zgarnął tłustej puli nowych punktów lojalnościowych. I stąd nie do końca zadowolenie z całej operacji.
Trzy osoby, trzy awarie tego samego dnia. I w każdym przypadku ten sam efekt: droga do nowych punktów lojalnościowych za tankowanie zamknięta na cztery spusty. Szczypię się bardzo mocno w policzek, bo ze wszystkich sił nie chcę wierzyć, że to wcale nie jest żaden przypadek, tylko cwana polityka stacji paliw, które spodziewały się w tym dniu natłoku klientów i postanowiły właśnie tak temu zaradzić. To nie może być prawda, co nie?
fot. Bjoern Wylezich/Shutterstock
Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.