Mamy najnowszą prognozę pogody na zimę. Tak wpłynie na ceny opału
Najnowsza prognoza europejskiego serwisu Copernicus wskazuje wręcz, że najbliższa zima w Europie powinna być łagodniejsza od przeciętnej. Podobny sygnał na początek sezonu grzewczego daje IMGW. Dla naszych portfeli to dobra wiadomość, ale jest jeden scenariusz, który może wywrócić te kalkulacje. Wystarczy krótka fala silnego mrozu, żeby i tak napięty rynek opału znalazł się pod jeszcze większą presją.

Zacznijmy od prognozy, która jest naprawdę świeża. Copernicus C3S, czyli unijny serwis klimatyczny prowadzony przez Europejskie Centrum Średnioterminowych Prognoz Pogody (ECMWF), właśnie 10 września opublikował najnowszą aktualizację prognozy sezonowej. C3S nie opiera się przy tym na jednym modelu. Łączy prognozy przygotowywane przez największe ośrodki meteorologiczne na świecie, m.in. ECMWF, brytyjskie Met Office, francuskie Météo-France, niemiecki DWD czy amerykański NCEP.
Na razie nie widać nadchodzącej katastrofy.
Pierwsze wskazania dotyczące europejskiej zimy przemawiają za łagodnymi warunkami, z temperaturami powyżej średniej praktycznie na wszystkich obszarach lądowych – wskazuje Copernicus Climate Change Service.
C3S przewiduje jednocześnie, że na znacznej części Europy zima może być bardziej wilgotna niż przeciętnie. Nie należy jednak automatycznie tłumaczyć tego jako zapowiedzi dużej ilości śniegu. Jeśli temperatury będą wyższe od średniej, część opadów może spaść po prostu w postaci deszczu.
IMGW też widzi ciepły grudzień
Im bliżej Polski, tym prognoza robi się bardziej szczegółowa. Najnowsza czteromiesięczna prognoza IMGW sięga na razie do grudnia.
Październik na przeważającym obszarze Polski powinien mieścić się pod względem temperatury w normie z lat 1991–2020. Cieplej może być na południu. Listopad również ma przynieść temperatury w normie, choć opadów w całym kraju powinno być więcej niż zazwyczaj.
Najciekawszy jest jednak grudzień. IMGW przewiduje, że w całej Polsce średnia miesięczna temperatura będzie powyżej normy wieloletniej. Na południu suma opadów także może przekroczyć normę, w pozostałej części kraju powinna pozostać w jej granicach.
Na pierwszy rzut oka właściciele domów ogrzewanych pelletem, węglem czy gazem mogą więc odetchnąć. Jeżeli początek sezonu rzeczywiście będzie łagodny, piece będą pracować słabiej, zużyjemy mniej paliwa, a rachunki powinny być niższe.
Problem w tym, że na rynku opału nie zaczynamy sezonu grzewczego z czystą kartą.
Pellet kosztuje już 2500–3000 zł. A zimy jeszcze nie ma
Najbardziej napięta jest sytuacja na rynku pelletu. Jak pisaliśmy w Bizblog.pl, za tonę certyfikowanego pelletu już na początku września trzeba było płacić coraz częściej co najmniej 2500 zł, a ofert w okolicach 3000 zł szybko przybywało. Jednocześnie opał jest trudno dostępny.
Źródło problemu jest systemowe. Liczba kotłów na biomasę rosła szybciej niż krajowa produkcja pelletu. UOKiK już w lutym, kwietniu i lipcu zwracał uwagę Ministerstwu Energii na sytuację na rynku.
Z dużym prawdopodobieństwem wystąpią one również w najbliższym sezonie grzewczym. Narzędziami pozwalającymi ograniczyć ich negatywne skutki dysponuje rząd – ostrzegał Tomasz Chróstny, prezes UOKiK.
W czerwcu podczas spotkania w Ministerstwie Energii rozpatrywany był nawet scenariusz, w którym przy mroźnej zimie tona pelletu dochodzi do 4000 zł. Pisałem już, dlaczego uważam, że przy gwałtownej panice zakupowej nawet taki poziom nie musi być sufitem.
I właśnie dlatego najnowsza prognoza pogody wcale nie rozwiązuje problemu.
Dla cen opału groźniejsza może być nagła fala mrozu
Wyobraźmy sobie taki scenariusz. Październik jest normalny, listopad również nie straszy mrozem, a grudzień rzeczywiście okazuje się cieplejszy niż zazwyczaj. Domy zużywają mniej opału. Część osób uznaje więc, że z zakupem dodatkowej tony pelletu można poczekać.
Składy mają mniejszy ruch, rynek trochę się uspokaja. Wtedy wystarczy kilkanaście bardzo zimnych dni. Nie twierdzę, że tak właśnie będzie. Żaden z przywoływanych modeli nie prognozuje w tej chwili styczniowej fali mrozu. Problem polega na czymś innym: prognoza cieplejszej zimy wcale jej nie wyklucza.
Prognoza sezonowa mówi o średniej z całego miesiąca albo całych trzech miesięcy. Kilka czy kilkanaście dni bardzo niskich temperatur może więc pojawić się nawet podczas zimy, która ostatecznie zostanie sklasyfikowana jako ciepła.
Dla rynku pelletu taki epizod może być znacznie groźniejszy niż po prostu chłodna zima. Popyt nie rozkłada się wtedy na wiele tygodni, tylko eksploduje w krótkim czasie. Ludzie zaczynają uzupełniać zapasy w tym samym czasie, sprzedawcy widzą, że towar szybko znika, a napięta wcześniej podaż dostaje kolejny cios. Taki szok popytowy może błyskawicznie przełożyć się na ceny.
Zresztą nie tylko pellet zaczyna sezon z problemami. Gaz ziemny w Europie kosztuje obecnie 77-78 euro za 1 MWh, a od początku roku jego cena wzrosła o około 150 proc. Analitycy ostrzegają, że w niekorzystnym scenariuszu zimą stawka może sięgnąć nawet 150 euro za 1 MWh. Rosnące koszty tradycyjnego ogrzewania już zaczynają zresztą zmieniać decyzje Polaków. Instalatorzy sygnalizują, że pompami ciepła ponownie interesują się właściciele kotłów na gaz i pellet. Tym razem nie dlatego, że stary piec przestał działać, ale dlatego, że zaczyna decydować ekonomia.
Rok temu IMGW też miało dla nas dobrą wiadomość
Na koniec ważne zastrzeżenie. Niemal równo rok temu 9 września 2025 r. IMGW opublikowało długoterminową prognozę obejmującą styczeń 2026 r. Według ówczesnych wyliczeń w całej Polsce średnia temperatura na początku roku miała znaleźć się powyżej normy wieloletniej. Rzeczywistość zrobiła synoptykom psikusa.
Średnia temperatura stycznia 2026 r. wyniosła w Polsce –4,1 st. C i była o 3 stopnie niższa od średniej z lat 1991-2020. IMGW sklasyfikowało ten miesiąc jako bardzo chłodny. Na pojezierzach średnia spadła do –5,2 st. C, a na północnym wschodzie odchylenie od normy dochodziło miejscami do blisko –6 stopni. Na początku lutego mróz chwycił jeszcze bardziej.
To nie tak, że długoterminowe prognozy są bezwartościowe, ale warto wiedzieć, co właściwie pokazują. IMGW zaznacza, że prognoza czteromiesięczna jest orientacyjna, eksperymentalna i opisuje średni przebieg pogody w danym okresie. Nagłe zmiany cyrkulacji kompletnie mogą zmienić sytuację.
Szef redakcji Bizblog.pl. W mediach od 30 lat. Pisze o małym biznesie, podatkach i finansach osobistych. Do Spidersweb.pl przeszedł z Wirtualnej Polski, gdzie najpierw był szefem wydawców Money.pl, a potem zastępcą redaktora naczelnego. Pierwszą posadę w mediach dostał w „Gazecie Wyborczej”, pracował w „Pulsie Biznesu”, „Życiu”, miesięczniku „Pieniądz”, „Businessman Magazine”, Miesięczniku Finansowym „BANK”. W tym ostatnim był redaktorem prowadzącym kilku edycji prestiżowych raportów „Największe banki w Polsce“ oraz „IT@BANK”.