Pellet czy węgiel? Sprawdziłem ceny i już wiem czym taniej się ogrzać
Pewne jest jedno: to będzie drogi sezon grzewczy. Na jaki opał w takim razie najlepiej postawić, którego zakup nie będzie wiązał się z głębszym sięganiem do kiszeni? Policzyłem wszystko i już wiem.

Na początek krotka analiza obecnej sytuacji, na raptem kilka tygodni przed startem sezonu grzewczego, który rusza u nas najczęściej na przełomie września i października. Przedłuża się konflikt na Bliskim Wschodzie i blokada Cieśniny Ormuz. A to wywiera sporą presję na rynek gazu zimnego i ropy naftowej, a pośrednio też na rynek węgla. Ceny tych surowców po prostu puchną przez to do rekordowych poziomów, chociaż o stawki z 2022 r., które podbijał wtedy kryzys energetyczny nakręcany przez Moskwę, na razie nie musimy się martwić.
Obecny sezon przedgrzewczy charakteryzuje się jeszcze jednym. Otóż w Polsce od miesięcy, z czego miał doskonale zdawać sobie sprawę rząd, brakuje pelletu. Przemysł meblarski bierze swoje, a w programie Czyste Powietrze od miesięcy dzielą i rządzą kotły na biomasę. Jeszcze w kwietniu br. aż 79 proc. beneficjentów tego systemu dopłat decydowało się na tego typu urządzenie grzewcze. Powstała więc spora dziura między podażą a popytem i w efekcie pellet obecnie jest po prostu bardzo drogi i przy okazji trudno dostępny.
Sezon grzewczy, czyli koszty opału do ogrzewania
Na razie nic nie wskazuje na rychłe porozumienie między Iranem a Stanami Zjednoczonymi. Amerykański prezydent Donald Trump swoim zwyczajem kreśli praktycznie każdego dnia alternatywną rzeczywistość, ale rynkami energetycznymi już nie za bardzo tym wzrusza. Szanse na nagły zwrot w ciagu najbliższych tygodni są więc iluzoryczne, a to nakazuje się raczej przyzwyczaić do wysokich cen gazu, ropy i węgla.
Zresztą te stawki praktycznie przez cały rok są mocno rozdygotane. Dość powiedzieć, że spółki węglowe, sprzedające w Polsce czarne złoto klientom indywidualnym, w 2026 r. ani razu swoich cen węgla nie zmniejszył. Podwyżek cen węgla za to było całkiem sporo. Ostatnia jest z 1 września, kiedy we wszystkich zakładach górniczych Południowego Koncernu Węglowego zaczął obowiązywać nowy cennik. Rzecz jasna z wyższymi niż do tej pory stawkami.
Od teraz workowany węgiel groszek Sobieski jest za 1420 zł, a luzem - za 1260 zł. Groszek Jaret plus sprzedawany jest za : 1350 zł (worki) lub za 1200 zł (luzem). Jest jeszcze węgiel typu kostka za 1340 zł oraz węgiel typu orzech od 1200 do 1260 zł. A jakie stawki obowiązują w sklepie PGG? Karolinka Błękitny Węgiel i Pieklorz Błękitny Węgiel są dalej za 1560 zł (worki) lub 1500 zł (luzem). Błękitny Plus pozostaje ciągle za 1500 zł (750 kg, więc tona wychodzi za 2000 zł). Orzech jest niezmiennie od 1135 zł do 1500 zł, a kostka - od 1250 zł do 1400 zł.
A jak ma się teraz cena pelletu do tej ceny węgla? W tym przypadku stawki puchną szybciej niż w przypadku węgla. Teraz za certyfikowaną biomasę drzewną trzeba dać coraz częściej co najmniej 2500 zł. Ale nie brakuje też droższych ofert. Na przykład na Allegro ktoś wystawił pellet drzewny Olczyk, jedna paleta 240 kg za 749 zł. Chcąc w ten sposób uzbierać tonę, trzeba przygotować się na wydatek ponad 3100 zł. Bo też szybko przybywa ofert z ceną pelletu w bliskich okolicach 3000 zł. Na przykład pellet Dankros A1: 1050 kg za 2999 zł.
Tyle sam spalonych ton, tylko więcej pieniędzy
Na potrzeby swojej analizy postanowiłem wziąć pod uwagę tylko pellet i węgiel. Bo przecież jak ktoś (tak jak ja) ma w domu instalację gazową, to cena biomasy drzewnej i czarnego złota nie interesuje go wcale. Też wpływ na własne rachunki za ogrzewanie jest bardzo mocno wtedy ograniczony, praktycznie sprowadza się jedynie do wyboru odpowiedniej taryfy.
U nas sezon grzewczy, czyli okres, w których kaloryfery pozostają ciepłe, trwa nawet do pół roku, od początku października jednego roku do marca drugiego. W tym czasie przeciętne gospodarstwo domowe w Polsce spali od 3 do nawet w skrajnych przypadkach 7 ton zarówno pelletu, jak i węgla.
Wszystko zależy od tego, jak dobrze mamy ocieplony dom. Do mojej analizy biorę średnią, czyli 5 ton opału na cały sezon grzewczy. W przypadku czarnego złota do moich wyliczeń biorą z kolei pod uwagę najdroższe asortymenty tak w sklepie PGG, jak i w ofercie Południowego Koncernu Węglowego.
Czyli 2000 zł za 1000 kg Błękitnego Plus oraz 1420 zł za workowany groszek Sobieski. W sumie potrzebuje 5 ton, więc w pierwszy przypadku mój wydatek będzie na poziomie 10 tys. zł, a w drugim - 7100 zł. Rzecz jasna to wyliczenia bez kosztów transportu, amortyzacji pieca i innych. Chodzi o sam koszt opału.
A jak te wydatki związane z sezonem grzewczym mają się w przypadku pelletu? Biorę pod uwagę dwie ceny: 2500 zł i 3000 zł. Przy 5 tonach muszę więc wydać 12,5 tys. zł albo przy wyższej stawce nawet 15 tys. zł. Też nie doliczając innych kosztów. Wychodzi więc, że biomasa drzewna w tym sezonie grzewczym jest wyraźnie droższy od węgla. Różnica jest od ponad 5 tys. zł do prawie 8 tys. zł.
Zestawienia kosztowe: węgiel nadal tańszy od pelletu
Czy te wyraźnie dysproporcje cenowe w przypadku pelletu i węgla w przededniu nowego sezonu grzewczego potwierdzają też dostępne zestawienia kosztowe? Na przykład dostępne są te od serwisu cena-pradu.pl, który pozwala samemu policzyć koszty ogrzewania ze względu na metraż i typ domu (energooszczędny, nowy ocieplony i stary nieocieplony).
Ponieważ wcześniej wszystko wyliczałem dla powierzchni o metrażu 100 m kwadr., to teraz podaje takie same dane. I wybieram środkową opcję: dom nowy ocieplony. Co wychodzi? Jedną z najdroższych rozwiązań jest pellet drzewny. Opalanie takim surowcem kosztuje 6180 zł. Tutaj też węgiel jest wyraźnie tańszy. Te koszty bowiem w przypadku groszku wynoszą 3140 zł, a w przypadku węgla typu orzech: 3160 zł. Tak czy siak, to prawie dwa razy mniej niż za pellet.
Więcej o sezonie grzewczym przeczytasz w Bizblog Spider’s Web:
Zerkam jeszcze na wyliczenia Porozumienia Branżowego Na Rzecz Efektywności Energetycznej (POBE). Dostępne są wyliczenia na drugi kwartał roku, które jeszcze nie do końca biorą pod uwagę gwałtowne wzrosty cen pelletu w ostatnim czasie. Ale i tak widać wyraźną tendencję. Roczne koszty ogrzewania podane są dla 4 osób w domu o powierzchni 150 m kadr. przy standardzie WT 2017 i EU=89 kWh/m2rok.
W przypadku pelletu drzewnego wychodzi 7340 zł, a dla kotłów na kawałki drewna od 4700 do 6150 zł. Jak w tym zestawieniu ma się węgiel? POBE wylicza roczne wydatki na 5720 zł, przy średniej sprawności kotła na poziomie 64 proc. i 4380 zł przy sprawności równej 84 proc. Wychodzi na to, że tutaj różnice cenowe są mniejsze, ale ciągle ewidentnie tańszym rozwiązanie okazuje się węgiel a nie pellet. Wybór przed nowym sezonem grzewczym, przynajmniej pod kątem finansowym, wydaje się więc dosyć prosty.
Dziennikarz serwisu Bizblog.pl. Zawodowo pisze już od ćwierć wieku. Dawniej m.in. Goniec Górnośląski, Dziennik Zachodni, Magazyn Gospodarczy „Fakty”. Współpracował m.in. z Miesięcznikiem Finansowym „Bank”. Zajmuje się głównie sprawami gospodarczymi - z obszaru energetyki i jej transformacji. Pisze o górnikach, hutnikach, energetykach, odnawialnych źródłach energii, a także o polityce jądrowej, czy przyszłej strategii wodorowej. Nie obce mu są też tematy związane ze skutkami biznesowymi następujących już zmian klimatu. Specjalizuje się również w kwestiach związanych z usytuowaniem prawnym tak marihuany rekreacyjnej, jak i jej medycznej odmiany.